Category Archives: Medytacje

Kolejna próba walki o życie nienarodzonych

Znowu trwa podpisywanie listy w obronie życia (zatrzymajaborcje.pl) i znowu być może … na próżno. Bo po ludzku, czyli w zakresie naszych ciasnych umysłów i małych oczu, może to tak wyglądać. Przyszło mi do głowy, by na pocieszenie i wszystkim i małym i wielkim obrońcom życia przytoczyć kilka złotych myśli jednej z największych świadków naszych czasów: Mary Wagner.

Moje serce, choć tak niegodne, należy do Jezusa, a znajduję Go, tak jak każdy z nas może, w Najświętszym Sakramencie i w ubogich, szczególnie w tych, których obecność jest ukryta w łonach ich matek, tak jak On jest ukryty pod postaciami Chleba i Wina.

Najważniejsza jest modlitwa. Różne formy modlitwy, ale szczególnie modlitwa w ciszy. Potrzebujemy ciszy, by niepodzielnie poświęcić uwagę Bogu, by mógł do nas przemówić. Słowo Boże jest takie ważne: jest naprawdę naszym pokarmem duchowym, obok Komunii Świętej i pełnienia woli Bożej. Bóg ukochał nas bezgraniczną miłością, pragnie poszerzyć nasze nędzne serca, zrobić w nich miejsce dla Niego, byśmy zaczęli miłować tak, jak On miłuje. On jest krzewem winnym, a my latoroślami. Jeśli będziemy trwać w Nim, nie wyschniemy.

Read the rest of this entry

Reklamy

Dusze czyśćcowe o profanacjach

Lektura w sam raz na Boże Ciało – tylko linki, komentarz zbyteczny:

Co dusze czyśćcowe mówią o szafarzach Eucharystii, balaskach i Komunii na rękę

Przestrogi dusz czyśćcowych o przyjmowaniu Komunii św., postawie wewnętrznej i przebiegłości szatana

Co dusze czyśćcowe mówią o znaku pokoju na Mszy św i klaskaniu w kościele?

Anty-Fatima!!! Kolana nie uginają się przed Najświętszym Sakramentem

Nawiązując do postępowania dostojnika kościelnego, który kilka dni temu zajrzał do Fatimy przychodzi taka refleksja. Mało kto zwraca uwagę, że objawienia w Fatimie zaczęły się wcześniej niż 13 maja 1917r. – najpierw były objawienia Anioła. I zwróćmy uwagę: w czasie Jego trzeciego i ostatniego zjawienia się, doszło do objawienia na wskroś eucharystycznego. Cytuję relację św. Łucji:

(…)ukazał się nam Anioł po raz trzeci. Trzymał w ręce kielich, nad którym unosiła się święta Hostia, z której spływały krople Krwi do kielicha. Nagle kielich z Hostią zawisł w powietrzu, a Anioł uklęknął na ziemi i powtórzył trzy razy modlitwę:
– „Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Was o nawrócenie biednych grzeszników„.
Następnie podnosząc się z klęczek wziął znowu w rękę kielich i Hostię. Hostię podał mnie, a zawartość kielicha podał Hiacyncie i Franciszkowi do wypicia mówiąc równocześnie:
-„Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagrodźcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga!

Pozwoliłem sobie podkreślić w powyższym tekście słowo „zaniedbania”. Bo to właśnie teraz, w sposób „uroczysty” doszło do radykalnego zaniedbania przyklęknięcia przed Najświętszym Sakramentem! Anty-Fatima!!!!

Przedziwne świętowanie w Wielki Czwartek

Na przestrzeni ostatnich mniej więcej 20 lat pojawił się nowy obyczaj świętowania Wielkoczwartkowego wieczoru. Otóż w grupach intensywniej związanych z Kościołem (np. Domowy Kościół, Światło-Życie) zaczęto bezpośrednio po Mszy św. Wieczerzy Pańskiej praktykować z roku na rok coraz bardziej uroczyste i obfite agapy. Triduum rozpoczyna się na dobre – Pan Jezus w ciemnicy, atmosfera dziękczynienia za dar Najświętszej Eucharystii, adoracja, liturgia szybko przechodząca w trudne i nieco smutne rozważanie Męki Pańskiej, a tu w salkach obok kościoła wrzawa imieninowa, obżarstwo… Tradycyjni parafianie nie kryją swojego oburzenia, ale cóż – mamy nowy (czytaj modernistyczny) „obyczaj”.  Zasłoną dymną dla takiego postępowania jest rozpropagowane (też od jakichś 20 lat) święto kapłanów. Tylko to świętowanie przypomina imprezkę imieninową u cioci…. Papież Benedykt XVI ustanowił dodatkowe święto zależne od daty Wielkanocy (czyli także Wielkiego Czwartku) dokładnie tydzień przed Bożym Ciałem – święto Chrystusa Najwyższego Kapłana (zresztą odnosi się wrażenie, że totalnie zignorowane). Nietrudno się domyśleć, że w ten sposób niejako przesunął punkt ciężkości z rozważania (i ew. świętowania) tajemnicy kapłaństwa służebnego z Wielkiego Czwartku. Podobnie jak już dawno temu przesunięto szczególne oddanie czci Jezusowi w Eucharystii na Boże Ciało. Przecież te przesunięcia (dodatkowe dni) były konieczne, ponieważ niemożliwe jest rozważenie tych wszystkich tajemnic naszej wiary w sam Wielki Czwartek, gdzie siłą faktów dominuje tematyka pasyjna (to przecież niejako wigilia Wielkiego Piątku).

Zresztą te rozbudowane dziękczynienia i życzenia i kwiatki i imprezki.. i oklaski i…. dla kapłanów (i to w trakcie Wieczerzy Pańskiej – lub zaraz po) nie są znane Tradycji Kościoła. Bo przecież prawdziwa cześć i miłość dla przyjaciela-kapłana powinna być okazana nie przez ześwieczczone i to w 100% formy, ale przez modlitwę, może jakieś wyrzeczenie – chociażby żeby nie imprezować w ów święty wieczór…. A poza tym tak bardzo akcentuje się i wywyższa kapłanów w ten dzień, że często Dar Najświętszej Eucharystii zostaje w cieniu i zapomniany… Zauważmy – ile pochwał, dziękczynień dla kapłanów, a ile dziękczynienia wiernych za Dar ustanowienia Eucharystii?

Podsumowując –  co nam zgotowali ukryci wrogowie Kościoła w „nowej” tradycji? Rozbito charakter Triduum (rozważania Męki Pańskiej), wręcz go sprofanowano, przy okazji uderzono w Sam Najświętszy Sakrament. Bo w jaki sposób dziękuje się Panu Bogu za Największy Dar, jaki nam zostawił – Najświętszą Eucharystię? Czy za Chleb Niebiański dziękuje się poprzez wystawne jedzenie dla naszego żołądka i hałas towarzyskich rozmów?! Czego od wieków nauczał nas o-1.jpgKościół Święty? Zachęcał do modlitwy dziękczynnej, a zwłaszcza adoracji Eucharystycznej. I tak powinno być w Wielko-Czwarkowy wieczór. Mało tego – Kościół zachęca do takiej dość trudnej dla naszych ciał adoracji co najmniej  do północy!!! (por. Mszał Rzymski). Oczywiście doszło do tego, że rzadkością są kościoły otwarte do północy, czyli minimalnie! Oczywiście najpobożniejsi wierni znikają po najwyżej półgodzinnej adoracji, a „nowoczesna” forma o której tu piszemy prowokuje do zupełnej ignorancji!!!! Owszem, co pobożniejszy po wypasionej agapie zajrzy na całe 10 min. do kościoła. Ale jak tu modlić się w ciemnicy z pełnym żołądkiem – oj dziwne to wszystko….. Ktoś powie, że to tylko jeden wieczór na taką imprezkę w roku… Tylko???? Ignorancie, zastanów się o jakim Wieczorze mówisz!!!! Wszak wielkoczwartkowa Liturgia jest bijącym Sercem wszystkich mszy św. w roku! Kolejny aspekt: w Ewangelii jest tylko jedno bardzo osobiste wezwanie Najwyższego Kapłana, gdy On Sam niemalże potrzebuje pomocników w modlitwie – w Ogrodzie Oliwnym: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” Mk 14,38. I właśnie wtedy, gdy najbardziej tego potrzebował najbliżsi i najwięksi apostołowie nawalili. Teraz też najpobożniejsi chrześcijanie nawalają! Konsekwencje? Wszystko jest w Ewangelii.

Obrona św. Eucharystii? A może czas na kontrę?!

Najlepszą formą obrony jest atak. Jest takie powiedzonko – może słuszne, może nie. W języku żołnierzy (także np. piłkarzy) wyjście z głębokiej obrony nazywane jest kontratakiem – w skrócie kontrą.

No to do rzeczy. Dotychczas biadoliliśmy na temat profanacji, których dopuszczają się zarówno świeccy jak i pasterze na misterium Najświętszego Sakramentu. Pisaliśmy i nie przestaniemy pisać o nadużyciach, profanacjach – choć to bardzo niemiłe. Postawa taka, choć nieelegancka (bo kojarzy się z biadoleniem, narzekaniem) jest konieczna ze względu na uwrażliwienie opinii katolickiej na nasilającą się falę świętokradztw wobec bijącego Serca Kościoła. Nie rezygnujemy i zachęcamy wrażliwe dusze, by nie rezygnowały z tej formy obrony czci Najświętszej Eucharystii. Jednak nadszedł czas rozwinąć szyki bojowe i rozpocząć równolegle drugi etap, bardziej elegancki – kontratak. Jakoś dwa miesiące temu w pewnej niewielkiej miejscowości w kościele spotkały się dwie starsze panie. Jedna, rozmodlona zwierzyła się drugiej, że od wielu lat przychodzi na dłuższą modlitwę, by wymodlić przywrócenie należnego miejsca dla tabernakulum. Otóż przed kilkunastu laty Pan Jezus ze swoim „domkiem” został wywalony do bocznej nawy, a w miejscu Mu należnym (centrum prezbiterium) ustawiono naprawdę wielki i naprawdę obrzydliwy i nieestetyczny tron. Piszę nie dlatego tylko, by wypomnieć tę obrzydliwość (jest ona coraz powszechniej praktykowana), ale dlatego, że ta kobiecina i jej wyjątkowa modlitwa i ofiara zapadła mi głęboko w serce. Jej postawa dała mi światło – sygnał do ataku. Tak, po pierwsze modlitwa i to z wiarą. To jest możliwe – cześć należna Królowi Królów naprawdę może zostać przywrócona w naszych świątyniach. Trzeba w to wierzyć i o to się modlić. I widzę też światełko (na razie tylko przebłysk), co robić w czynach. Widzę, że koniecznie trzeba nawoływać i prosić kapłanów i nie bać się i nie ustępować – do odpowiedniego wystroju świątyni. Nie bójmy się klękać do Komunii św. Wielu wierzy temu, co tu piszemy o klękaniu, jednak nie klęczą ze… strachu. Odwagi – a jak problem to módlcie się o nią! Wiele jest również do wyprostowania i zrobienia porządków w muzyce kościelnej, śpiewie liturgicznym. Ale koniec końców jestem pewny zwycięstwa choć niestety nie wszędzie. Więc do kontry!

Jestem obecny w Eucharystii

„Moja umiłowana córko, nie obawiaj się, robisz postępy, znajdując czas na modlitwę do Mnie. Teraz ważne jest, by człowiek zrozumiał, że aby zbliżyć się do Mojego Serca, musi pojąć potrzebę przyjęcia sakramentu Najświętszej Eucharystii.

cud-w-sokolce.jpgWielu ludzi, w tym także inne grupy chrześcijan, zaprzeczają Mojej rzeczywistej obecności w Eucharystii. Czemu zdecydowali zaprzeczyć obietnicom, które złożyłem podczas Mojej ostatniej wieczerzy, gdzie obiecałem, że dam Moje Ciało i Krew jako pokarm i pożywienie dla waszych dusz, jest niejasne. Jest jednak pewne, że cud Świętej Eucharystii, obecny we wszystkich tabernakulach świata, istnieje dziś i jest po to, by wypełnić wasze biedne, niedożywione i puste dusze Moją obecnością. Ta obecność wzmocni was i sprawi, że gdyby zdarzyło wam się Mnie nie przyjmować po tym, jak już do tego przywykniecie, będziecie czuć się zagubieni.

Wielu chrześcijan ignoruje jedną z najbardziej fundamentalnych obietnic, jaką uczyniłem podczas Mego Ukrzyżowania, że będę obecny w chlebie i winie oraz zostawię trwały ślad, by pomagać karmić dusze. Zbyt dużo ludzkiego rozumowania spowodowało, że zostałem odrzucony nawet przez dobrych chrześcijan. Ci sami chrześcijanie nie mogą przyjąć Świętej Eucharystii w jej prawdziwej formie. Najświętsza Eucharystia została wam wszystkim dana jako wielki Dar dla waszego odkupienia i zbawienia. Odrzucenie faktu, że Ja jestem w Niej obecny, powoduje utratę specjalnych łask, które są częścią przymierza, by przyprowadzić Mnie bliżej waszych serc.

Pamiętajcie, że to, że umarłem za was, stało się po to, by pokierować was w kierunku życia wiecznego i zbawienia. Przyjmijcie Mnie jak żywą obecność, a wasze dusze rozjaśnią się w sposób, jaki nie wydawał wam się możliwy. Powróćcie do przyjmowania Mojego Ciała i Krwi. Pozwólcie Mi usunąć wasze wątpliwości. Jest to jeden z największych błędów, jakie chrześcijanie zrobili — odmówienie Mi wejścia w ten sposób do ich dusz. To bardzo obraża Mojego Przedwiecznego Ojca z powodu Ofiary dokonanej, aby was ocalić. Pozwólcie Mi wnieść światło i posiłek w wasze życia. Bardziej skłonni, by zaakceptować prawdę Mojego nauczania, będziecie po tym, jak Ostrzeżenie już nastąpi.

Pamiętajcie, co obiecałem podczas Mojej ostatniej wieczerzy — że gdy weźmiecie chleb i wino, staną się one dla was Moim Ciałem i Moją Krwią. Każda inna interpretacja jest wypaczeniem ludzkiej logiki i rozumowania. Teraz zrozumcie i zaakceptujcie Prawdę.

Wasz kochający Zbawiciel

Jezus Chrystus”

http://ostrzezenie.net/wordpress/2011/04/14/jestem-obecny-w-eucharystii-pomimo-blednej-interpretacji-mojej-obietnicy/

Tydzień biblijny czy eucharystyczny?

Wymyślono (grupa polskich biskupów – a może tylko jeden?), że trzeci tydzień Okresu Wielkanocnego będzie obchodzony jako tydzień biblijny. Przezacne i sympatyczne życzenie – problem tylko w tym, że nie w czas. To tak, jakby zaproponowano nam, że polskim obyczajem zupa i drugie danie wyląduje na śniadanie, a kawka z bułeczką na obiad. Dobry pomysł? Świetny, bo nowoczesny i oryginalny. Na tym chyba cała liczba plusów takiego pomysłu się kończy. Bo tak jak w posiłkach doczesnych musi być porządek, bo inaczej po prostu źle się czujemy, tak samo (a może i bardziej) powinien być zachowany porządek w Pokarmach – posiłkach duchowych. A dwoma największymi „daniami” katolików jest Słowo Boże – czyli przede wszystkim Pismo św. i Eucharystia. Kościół po Soborze Watykańskim II zwrócił nam szczególną uwagę na oba „Dania” w czasie Mszy świętej. Ale wyobraźmy sobie, że ktoś za jakiś czas wpadnie na nowoczesny pomysł, by zamienić miejscami Liturgię Słowa z Eucharystyczną. O, przepraszam, już tłumaczę się, dlaczego piszę o odwrotnościach. Bo tak się składa, że Kościół Święty poświęcił trzeci tydzień Okresu Wielkanocnego na rozważanie Tajemnicy Najświętszej Eucharystii – przede wszystkim poprzez teksty modlitw Mszy św. i Ewangelie. Duch Święty tak od wieków prowadził Kościół Święty, że wszystko było jasne, uporządkowane, klarowne. Możemy zauważyć, że każdy tydzień w okresie Wielkanocnym ma swoją przewodnią myśl. Np. pierwszy tydzień mówi nam oczywiście o Zmartwychwstaniu, czwarty tydzień o Dobrym Pasterzu.

Jednak nowoczesny pomysł na tydzień biblijny wprowadza tu duże zamieszanie (wrażenie takie, że jest „od czapy”). Czemu nie zrobić tygodnia biblijnego w czasie odpowiednim, gdy Liturgia Słowa kładzie nacisk właśnie na Słowo Boże??? Byłoby za prosto i za pięknie?? Chyba wiemy, od kogo pochodzi zamieszanie, chaos, wprowadzanie niepokoju, nieporządku? Od Złego Ducha.

Nic dziwnego, że tajemnica Eucharystii jest atakowana nawet przez biskupów i kapłanów, skoro wielu nie przyklęka już przed Panem Jezusem ukrytym w tabernakulum nawet na początku i końcu Mszy św.!!!!

Wierni potrzebują przykładu wiary!

grobPodzielę się moim świątecznym, smutnym spostrzeżeniem. Otóż nie trudno zauważyć, że ludzie podczas świątecznych dni Zmartwychwstania modlą się przed pustym grobem Pańskim! Oczywiście nie ma w tym nic złego, ale ukazuje straszny brak wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii! Pana nie ma w grobie, a ludzie pobożnie klęczą i modlą się, a obok w nawie głównej tabernakulum z Najświętszym Sakramentem i…pustki. Trudno się dziwić tym ludziom. Człowiek z natury ma głęboką potrzebę kultu, więc rozładowuje ją – nie wiedząc dokładnie jak i nie zawsze do końca słusznie. Winni są tu ci, którzy na te niesłuszne drogi ludzi sprowadzają, zamiast pociągać przykładem żywej wiary… A jaki przykład otrzymują wierni od góry? Ludzie Kościoła (np. zakonnicy pełniący funkcję zakrystianina) w ogóle nie klękają, ani nawet się nie kłaniają przed Panem schowanym w tabernakulum, a zdarza się, że defilują z podobną pogardą i obojętnością przed wystawionym uroczyście Najświętszym Sakramentem w monstrancji!! Mało tego – ci zakonnicy pełnią funkcje nadzwyczajnych szafarzy!!! Poza tym mdłości mnie biorą, gdy widzę wielkich i dumnych katolików jak z elegancją kłaniają się przed tabernakulum. Powinni przyklękać. Z tego powodu polubiłem nawet dziwaczne staromodne gesty (jakiś pół-klęk ze znakiem krzyża) niedokształconych chrześcijan. I to z powodu tych „wielkich” Kościoła nasze kościoły katolickie stały się w praktyce jak protestanckie (poważne oskarżenie – tak!!!). Bo dla 99% ludu wiernych nie ma różnicy, czy Pan Jezus jest obecny w tabernakulum czy nie, czy pali się wieczna lampka czy nie… Czy jest Wielka Sobota i Najświętszy Sakrament znajduje się w Grobie czy może Pan opuścił już Grób?

Słyszałam kiedyś taką smutną historyjkę (mam nadzieję, że nie wydarzyła się naprawdę, choć mogła…). 

Otóż trwały przygotowania do uroczystej procesji Eucharystycznej. Parafianie zaangażowani pomagali, proboszcz nadzorował. Wiadomo – bielanki, sypanie kwiatków, sztandary, ministranci, śpiew, tłum ludzi. Wszystko wydawało się gotowe i ogarnięte. Procesja ruszyła. Jednak ktoś z wiernych krzyknął: „Ależ nie ma Pana Jezusa w monstrancji!”. Na to proboszcz: „Wiedziałem, że zawsze o jakimś szczególe zapomnę!”. 

Chyba nie potrzeba komentarza do tej strasznej historyjki…

„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” Łk 18,8

Trwa krzyżowanie naszego Pana obecnego w Najświętszej Eucharystii

ciemnicaPo 2 tysiącach lat widać, jaka jest wdzięczność i wiara wobec tego Największego Cudu dla nas uczynionego. W Wielki Czwartek można było zauważyć pewne straszne oznaki tej „wdzięczności”.

Ciało Chrystusa obecnie rozdziera się nowoczesnymi gwoździami – profanacjami najróżniejszych rodzajów i gatunków. Jak profanować to najlepiej w sam wieczór ustanowienia Najświętszej Eucharystii. Poniżej kilka faktów z warszawskich kościołów:

1. Nagminnie ustawiane eleganckie trony – najlepiej na wysokości tabernakulum – tak żeby precyzyjnie kapłan przewodniczący liturgii mógł pewną częścią ciała oddać doskonałą cześć Sakramentowi, dla którego ma rację bytu jego własna posługa kapłańska. Ten „wspaniały” obyczaj ma już swoją tradycję – praktykowane to jest od mniej więcej kilkunastu lat, w wielu kościołach takie usytuowanie tronów przyjęło się na stałe…. (tak w ogóle to nie wolno stawiać tronów – ma być krzesło przewodniczenia, a już na pewno w miejscu, które nie znieważa Najświętszego Sakramentu – warto zajrzeć do przepisów liturgicznych)

2. W kościele wojskowym często rolę ministrantów pełnią żołnierze z kompanii reprezentacyjnej. To nie jest złe i nic w tym dziwnego. Jednak wczoraj wśród żołnierzy ministrantów pojawiły się dwie kobiety. Dla wielu ludzi starej daty to szok… I w dodatku posługa ministrantek nie tylko nie została zatuszowana, ale wręcz przeciwnie – bardzo podkreślano ich obecność. Tylko patrzeć jak za rok zaczną się pojawiać damskie janosiki…

3. W innym kościele pojawiły się nowe elementy w liturgii (kto wie, może powstaje tam nowy mszał?). W czasie znaku pokoju długa (kilku minutowa) dodatkowa pieśń. Kapłani obeszli wiernych, by niemal każdemu z osobna podać rękę. Już widzę komentarze, że to nic złego. Na pozór tak, ale złem jest już samo zdecydowane przekraczanie norm ustalonych w mszale – nie wolno na własną rękę dokonywać tak daleko idących zmian w liturgii. Gorzej – ale tu nie chcę rozwijać tematu – bo te praktyki „coś” znaczą i być może niestety w przyszłości trzeba będzie wyjaśnić ich niebezpieczne znaczenie.

4. I bardzo poważna sprawa. W tym samym kościele kapłan przewodniczący zaproponował, by osoby nie mogące przystąpić do Komunii św. jednak podeszły w procesji po… błogosławieństwo!!! Co jest grane?! Przecież to pierwszy krok do oswojenia ludzi którzy nie chcą zerwać z grzechem do świętokradczego przystępowania do sakramentów. Totalne świętokradztwo.

5. I na deser oczywiście, żeby pasowało do wystroju i charakteru modernistycznej świątyni – pokaźna reprezentacja nadzwyczajnych szafarzy!!! Udzielali oczywiście komunii św. i to pod dwiema Postaciami.

6. I tak na marginesie, niby drobiazg – tak proporcjonalnie do innych wątków bardzo mało było zwrócenia uwagi na Najświętszy Sakrament Eucharystii. Np. ksiądz na początku liturgii Wieczerzy Pańskiej swój długi i wylewny wstęp poświęcił znaczeniu wspólnoty i braterstwa. I podsumował, że z całego serca dziękuje za… braci i siostry zebranych w tej wspólnocie (myślałam, że powie: za Ustanowienie Sakramentu Eucharystii).

To tylko niektóre przykre sprawy, można by pisać więcej. Wróćmy do mocnego tytułu tego artykułu. Czyż nie widzimy, jak nasz Pan obecny w Najświętszym Sakramencie jest strasznie traktowany, jak jest krzyżowany w „białych rękawiczkach”? Wszystko wskazuje na to, że do przepowiedzianego Ukrzyżowania Ciała Chrystusa niedługo dojdzie…

„Kościół ubogi”

Bardzo modne hasło. I baaaaardzo niebezpieczne. A dlatego, że obydwa słowa: „ubogi” i „Kościół” mają i mogą mieć wiele znaczeń. Wybierzmy najlepszą i w pełni chrześcijańską opcję. Potraktujmy ubóstwo jako prywatne wyrzeczenia się dóbr materialnych ludzi związanych z Kościołem w sposób szczególny (np. wyrzeczenie się osobistych luksusów, pysznego jedzonka, dopieszczonego remontami mieszkania itp.). Piszę tu o kapłanach, zakonnikach, a także ludziach świeckich, tzw. aktywistach kościelnych. Tak się składa, że jeszcze jakieś dziesięć lat temu mówienie o bogactwach sług Kościoła było tematem niewygodnym, bo wielu wykorzystywało słabość np. kapłanów w tym względzie, by niszczyć i krytykować Kościół. Ta krytyka nie była niestety bezpodstawna, o czym doskonale wszystkim wiadomo. Złe było to, że złośliwie wykorzystywano to nadużycie materialnych bogactw (nazywajmy rzeczy po imieniu) jako sposób ataku na Kościół (czasem tylko na użytek prywatny) i usprawiedliwienie przy okazji swojego własnego grzesznego życia. Dobrze się stało, że to krytykanctwo nieco przycichło, bo sam Bóg jest sędzią i nikt z nas nie powinien kalać się osądem bliźniego i to tego, który służy nam w imieniu Chrystusa. Jednak dobrze wiemy – bo to widać jak na dłoni – że problem istnieje. Prosił – tak, prosił, a nie kazał – prosił z pokorą święty Papież Jan Paweł II swoich braci w kapłaństwie o wyrzekanie się nadmiaru bogactw. I myślę, że jako świeccy zwyczajni ludzie nie grzeszymy prosząc pokornie i delikatnie naszych kapłanów o to samo. Więc prosimy. I w tym znaczeniu „Kościół ubogi” to jest to!

Jednak niestety coraz częściej i powszechniej zupełnie inaczej tłumaczy się i interpretuje to hasło – „Kościół ubogi”. Ubogi, ale „kościół” z małej litery. Czyli nie ludzie Go tworzący, tylko świątynie, budynki sakralne. W praktyce wychodzi tak, że to „ubóstwo” ma być obecne w świątyniach. Dziś słyszałam na kazaniu sprawozdanie z wydatków na parafię. I przez kilka minut była wyliczanka ile pieniędzy poszło na remont wieży, na odmalowanie ścian, na wymienienie żarówek, okien itp. itd. I bardzo dobrze, bo wiadomo, że o to wszystko trzeba dbać. Np. w zimę bez ogrzewania nie da się wytrzymać w kościele mimo najlepszych intencji wiernych. Ale wróćmy do głównej myśli. Otóż w tej „wyliczance” wydatków nie było ani słowa o Gospodarzu każdego kościoła, czyli o Naszym Panu obecnym w pod postacią Chleba w tabernakulum. I czyż ludzie kochający Go nie powinni starać się o jak najpiękniejsze szaty liturgiczne, jak najdroższe naczynia liturgiczne, jak najpiękniejszy św.annawygląd i należne miejsce tabernakulum w centrum kościoła??? Niektórzy uważają, że po co tyle przepychu w kościołach (np. styl barokowy), tyle zdobień, piękna, przecież ma być „ubogo”!!! Jednak tak się składa, że świątynie zbudowane na cześć Trójcy Przenajświętszej i jako miejsca naszych spotkań z Bogiem (szczególnie z Bogiem ukrytym w Najświętszym Sakramencie) powinny cechować się jak największym pięknem, by nawet na sposób materialny uczcić Chrystusa. W ten sposób wyrażamy naszą miłość, szacunek. Chyba dla ukochanej osoby nie będziemy robić ubogiego, oszczędnego prezentu? Raczej sami odmówimy sobie czegoś, zaoszczędzimy na swoich wydatkach, aby uzbierać na coś pięknego, drogiego, godnego Tej osoby, aby jak najlepiej wyrazić poprzez ten prezent swoją miłość?? A co dopiero w odniesieniu do Stwórcy, Króla Królów??? A poza tym piękno przybliża nas do Boga. Stąd w ciągu wieków powstawały piękne bryły architektoniczne kościołów, rzeźby, obrazy, komponowano piękną muzykę, budowano organy (to z rzeczy długowiecznych). Ale były też takie jak kwiaty o małej trwałości. A to wszystko miało być, i w ciągu prawie dwóch tysięcy lat najczęściej było dla Chwały Bożej, a szczególnie dla uczczenia i podkreślenia świętej Obecności naszego Pana w Eucharystii. 

Read the rest of this entry

Aby wszyscy oddawali cześć Synowi!

Artykuł dla ambitnych uczonych w Piśmie 🙂

„(…)Aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał” J5,23

Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie”  J4,24

Więc nic nie stoi na przeszkodzie, by czcić Syna Bożego ukrytego w Najświętszym Sakramencie wyłącznie duchowo? Mamy oddawać cześć w Duchu i prawdzie, więc w czym problem? Większość czytających niestety zamknie już tę dyskusję, bo bez cienia wątpliwości poprą tę tezę. Ale my oczywiście stawiamy ją tu dokładnie po to, by ją obalić! Taką wyłącznie anielsko-duchową interpretację tych fragmentów Ewangelii św. Jana (a szczególnie tego drugiego) życzyłoby sobie wielu wierzących i… wygodnickich katolików. Bez wątpienia, nie można dyskutować z wypowiedzią Pana Jezusa. Bo prawdziwa modlitwa, czyli cześć oddawana Bogu leży wyłącznie w sferze ducha – to Duch Święty modli się w nas. Jeśli ktoś modli się tylko zewnętrznie (a niestety wielu tak czyni), to wtedy jest to puste. „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie…” (Jk 4,3). Popularnie mówi się: dewota, dewotka. Bardzo się wyczuwa taką fałszywą pobożność, ona bardzo razi. Przychodzi mi na myśl makabryczne porównanie – to tak jakby ktoś poruszał ciałem zmarłego człowieka, żeby udawać iż on żyje. Bo życie jest w Duchu i prawdzie, a nie w ciele.

Read the rest of this entry

Dom modlitwy czy jaskinia zbójców?

Przeczytałam w wakacje w „Pamiętniku Duchowym” św. Małgorzaty Marii Alacoque słowa Pana Jezusa o tym, jak boli Go brak szacunku  (szczególnie rozmowy) w Jego Obecności w Najświętszym Sakramencie. Nie pamiętam niestety dokładnych słów, ale sens był taki. Bardzo te słowa mnie dotknęły i pozostały w sercu. Przypominają mi się one zwłaszcza wtedy, jak ludzie gadają w kościele (jakby to święte miejsce nie różniło się niczym od np. muzeum). Sama niestety mam też problem z pilnowaniem się, aby swoją postawą i milczeniem uszanować Obecność Boga Żywego. 

Nasze zachowanie się w kościele wyraża naszą wiarę w rzeczywistą Obecność Boga lub jej brak. Czy w obecności jakiejś zacnej osobistości (prezydenta, króla, biskupa) usiądę sobie z koleżanką i będę gadała w najlepsze? Chyba nie, bo obecność tej osobistości będzie mnie krępowała no i poza tym wypada okazać jakiś szacunek; może wypadałoby raczej słuchać i milczeć, co ta zacna osoba ma mądrego do powiedzenia? (w pałacach tyranów, takich małych kopii Stalina lub Hitlera, mamy gwarantowaną stratę głowy za taką ignorancję…..).

Read the rest of this entry

Nie ma większej Miłości

dzieciątko„O Miłości niepojęta! Zaiste nie masz większej miłości nad tę, mocą której Bóg stał się ciałem, aby mnie nią ogarnąć i przebóstwić. O Niepojęty, Ty dałeś się pojąć! O Niestworzony, tyś stał się stworzeniem! O myślą Nieogarnięty, Ty dajesz się ogarnąć! Panie, uczyń mnie godną wejrzeć w głąb tej najwyższej miłości, którą obdarzyłeś nas i wciąż obdarzasz w Twoim Świętym Wcieleniu!”         bł. Aniela z Foligno

Jak te przepiękne słowa mają się do tak rozreklamowanej i lubianej „kolędy”: „Maleńka miłość w żłobie śpi”. Pewnie autorzy (i prawdopodobnie propagatorzy) są nieświadomi herezji, jaką tam wetknęli, dlatego to nie jest w żaden sposób atak na nich. Chcemy tylko zwrócić uwagę na te słowa, aby nie przyniosły one szkody duszom poprzez nieświadome przyswajanie ich jako prawdziwych. Otóż Miłość Boża nie jest maleńka, lecz nieogarniona, niepojęta! To prawda, że ukryta w maleńkim Ciele, lecz Najpotężniejsza i Największa. 

Read the rest of this entry

„Ja nie klękam, bo Pan Bóg patrzy w serce!”

kolanaJako kontrargument na zwrócenie uwagi, aby klękać przed Najświętszym Sakramentem, można nie raz usłyszeć coś w stylu: „nie trzeba klękać, bo najważniejsze jest to, co przeżywa się w sercu. Taką podstępną argumentację stosuje szatan, ponieważ on sam najlepiej wie, jak „niebezpieczne” jest dla niego wyrażanie przez człowieka wiary swoją postawą. A dlaczego? Ano np. dlatego, że ktoś patrząc na naszą postawę może się nawrócić! Przeczytajcie to poniższe krótkie świadectwo: Do klęczącego kapłana podchodzi kobieta: „Proszę mi wybaczyć, że przerywam modlitwę. Nie byłam katoliczką, ale przychodziłam na kazania księdza. Przekonywała mnie ich treść, ale pozostawała jeszcze wątpliwość, czy wierzy ksiądz naprawdę w to, co mówi, i czy praktykuje to w życiu. Patrząc z ukrycia na pełne czci przyklęknięcie księdza, a potem na jego modlitwę, pozbyłam się tej wątpliwości. Chcę zostać katoliczką”. Lub może być niestety przeciwny przykład: ktoś patrząc na naszą postawę, może…stracić wiarę!

Jesteśmy ludźmi żyjącymi w ciele, i nie mamy daru wglądania w cudze serca (poza wyjątkowymi cudami). A nasza postawa (oczywiście o ile jest szczera, a nie na pokaz) pozwala uchylić naszym bliźnim rąbka tajemnicy naszego serca – czy wierzymy, czy czcimy, czy potrafimy ukorzyć się przed Bogiem. Istnieje święta katolicka zasada: lex orandi — lex credendi (jak się modlisz, tak wierzysz, jak wierzysz, tak się modlisz). 

Posłuchajmy stanowczego stwierdzenia błogosławionego kardynała Newman’a: „Wierzyć i nie dawać żadnych oznak szacunku, żadnych oznak zażyłości, a więc postępować według własnego uznania, to coś nienormalnego, to zjawisko nieznane nawet w religiach fałszywych, nie mówiąc już o religii prawdziwej. Kult, wyraz kultu – jak np. przyklęknięcie, zdjęcie obuwia, trwanie w milczeniu itp. – są uważane za niezbędne, aby w sposób należyty móc zbliżyć się do Boga.”

Cytatów na poparcie z Nauki Kościoła (Doktorów Kościoła, świętych, nauczania papieży) można by mnożyć w nieskończoność, bo jest ich naprawdę całe bogactwo – wystarczy poszperać w internecie. Ale ten kto nie chce zrozumieć i przyjąć i tak nie przyjmie. Pan Jezus za swojego życia na ziemi też spotykał się z oporem, z sercami kamiennymi. Wciąż aktualne jest proroctwo Izajasza i chyba szczególnego wymiaru nabiera w naszych czasach: Zatwardziałe jest serce tego ludu, uszami na darmo słuchali, swoje oczy zamknęli, by nie widzieli oczami, nie słyszeli uszami, sercem nie pojęli i nie nawrócili się, bym ich uzdrowił.

 

czas na wybór: wierzę czy nie? klękam czy nie?

Od około roku można zauważyć piękne zjawisko – pojedyncze osoby poruszane przez Ducha św. z wielkim szacunkiem i czcią traktują Najświętszą Eucharystię. Z wielką wiarą i pobożnością klękają na dwa kolana przed Panem Jezusem obecnym w tabernakulum, przyjmują Komunię św. na klęcząco, są skupione, nie gadają w kościele. Tworzą one jakby klekanie-przed-tabernakuluminny, nowy świat jako przeciwwaga do tego, co powszechnie rozszerza się jak zaraza. Chodzi m. in. o nieprzyklękanie przed Obecnością Bożą w tabernakulach a zamiast tego eleganckie, nowoczesne ukłony, a jakże często nawet ich brak (po prostu „fachowi” chrześcijanie zaczynają się zachowywać w kościele jak niewierzący turyści…). I widać, jak wykluwają się dwie odmienne postawy – jedni pobudzani przez Ducha św. okazują coraz większą cześć, a inni coraz bardziej znieważają Pana Jezusa i w gruncie rzeczy tracą wiarę. Przyszedł czas na oczyszczenie i wybory. „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący!” (Ap 3, 15-16). To już nie czas na letniość, na wiarę z przyzwyczajenia, z tradycji. Teraz każdy stoi przed poważnym wyborem: wierzę w obecność Chrystusa w Eucharystii, chcę wierzyć coraz mocniej i czcić Go? Czy pójdę na łatwiznę za większością, nie będę się wysilał, dla mnie ważniejsza jest opinia znajomych, przyjaciół, wspólnoty (bo co sobie o mnie pomyślą? Jak będę na klęcząco przyjmował Pana Jezusa to wszyscy zobaczą…będę jak świętoszek… To kto w końcu jest dla mnie ważniejszy? Bóg Najwyższy czy choćby cały świat najbardziej wpływowych ludzi?). „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza” (Łk 11, 23). Obudźcie się w końcu z letargu i dokonajcie wyboru! Oby ten wybór był zbawienny. I obyśmy nie bali się przyznać, że kochamy Chrystusa…  „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.” (Mt 10, 32-33)

Ps 27 (26): Pan światłem i zbawieniem moim, *
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia, *
przed kim miałbym czuć trwogę? (…)

Nawet gdy wrogowie staną przeciw mnie obozem, *
moje serce nie poczuje strachu.
Choćby napadnięto mnie zbrojnie, *
nawet wtedy zachowam swą ufność.

Komunia św. duchowa

Eucharistie3W czasach, w których żyjemy, nie słyszy się w ogóle o Komunii św. duchowej. Większość nawet najgorliwszych katolików nie wie, czym ona jest i jej w związku z tym nie praktykuje. Właściwie my też! Czas to zmienić! Dzieje się tak, ponieważ tak bardzo przyzwyczailiśmy się do tego, że bez problemu możemy przyjmować codziennie Pana Jezusa i krąży także obiegowa, fałszywa pogłoska, że można swobodnie i bez ograniczeń przyjmować dwa razy dziennie (niektórzy uważają, że i trzy i cztery…)! Więcej pisaliśmy na ten temat tutaj. Niezdrową sytuację pogłębia jednostronnie minimalistyczna interpretacja Prawa Kanonicznego odnośnie postu eucharystycznego – słynnej jednej godziny (nie można tego minimalistycznego i pewnie z pewnych powodów koniecznego wpisu w prawie interpretować w oderwaniu od źródła, czyli encykliki na temat postu Papieża Piusa XII). Więc skoro „można” objadać się swobodnie prawie do samej Mszy św., to nic nie stoi na przeszkodzie, by wpaść kolejny raz i przyjąć duchowy „cukierek”. Tak częste, codzienne (ale nie częstsze!) przyzwolenie Kościoła na przyjmowanie Komunii św. zostało wprowadzone dopiero w roku 1905 przez papieża Piusa X, a wcześniej, czyli przez prawie 19 wieków taka łaska była nie do pomyślenia przez wzgląd na bojaźń przed wielkością Majestatu Bożego!

Read the rest of this entry

Eucharystia – przygotowanie i dziękczynienie

pobranePrzygotowanie do Eucharystii praktykują w zasadzie jakieś niedobitki. W niedziele wygląda to tak, że większość ludzi wpada na ostatnią chwilę (2 minuty przed), inni się nie wyrabiają i spóźniają. W dni powszednie na msze św. uczęszczają z reguły najgorliwsi katolicy i niektórzy z nich (te „niedobitki”) przychodzą czasami 15-10 min. przed mszą św. na osobistą modlitwę – i to jest piękne! To dobry znak dzisiejszych czasów. Kilkadziesiąt lat temu tylko starsze panie tak robiły. Jednak duże zaniepokojenie powoduje zachowanie grup modlitewnych czy wspólnot, które wprawdzie często mają to przygotowanie (czasami nawet pół godzinne), ale jak ono wygląda?

Read the rest of this entry

To Matka Boża nie ma różańca?

gietrzwałdNa pewnym spotkaniu towarzyskim opowiedziałem o objawieniach Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Zwróciłem uwagę rozmówcom, że są to jedyne objawienia Maryjne w Polsce zatwierdzone przez Kościół, a Maryja miała tylko jedną prośbę – prosiła o Różaniec. Na co pewien zakonnik zadał pytanie (miało być dowcipne): „To Matka Boża nie ma różańca?”. Są to bardzo lakoniczne objawienia, więc tym bardziej robi na mnie wrażenie Jej prośba. Matka Boża dodała jeszcze parę słów, jakie skutki przyniesie ta modlitwa Polsce pod zaborami (i przyniosła – obietnice się spełniły). Wróćmy do „dowcipasa”. Po zastanowieniu stwierdziłem, że pytanie było na miejscu i na serio. Bo Matka Boża nie ma Różańca. Nie ma go od tych, na których najbardziej powinna liczyć – od polskich katolików.

Read the rest of this entry

wygoda

Adoracja Eucharystyczna to bardzo trudna i nużąca forma modlitwy. Chyba, że adorujący rozsiądzie się wygodnie, trochę sobie może pośpi, albo odpocznie chwilę od miejskiego zgiełku, od zapracowania, albo…. pobyt z Jezusem stał się treścią jego życia – jest jak św. Jan, który w czasie Ostatniej Wieczerzy spoczywał na piersi Chrystusa. Niedawno pisaliśmy, że nie wypada rozsiąść się wygodnie – nie zapominajmy, Kogo adorujemy! Właściwie, przy niezachowaniu odpowiedniej, choć trochę niewygodnej pozycji ciała (nie zawsze jest możliwa postawa klęcząca np. z powodu stanu zdrowia) trudno określić taką modlitwę słowem „adoracja” (z łac. adoratio – oddawanie czci, uwielbienie). Raczej jest to rozmowa z… kolegą… Myślę, że w bardzo wielu wypadkach Bóg i taką formę wygodnej modlitwy jakoś przyjmuje, ale czy ostatecznie jest Mu ona miła? Każdy sam musi sobie na to pytanie odpowiedzieć. Warto przytoczyć św. Pawła: „Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego”. Nasz Pan na Krzyżu, a my na krześle jak na tronie z wyciągniętymi do przodu nogami (piszę o zdrowych – to są fakty w naszych kaplicach!). Coś tu jest nie tak – nieprawdaż? Ale wróćmy do początku – Adoracja Eucharystyczna to bardzo trudny, szczególnie dla początkujących w tej formie modlitwy – czas. Ale przez to ogromnie zasługujący. Ogromnie. Na naszej stronie też pragniemy zwrócić uwagę na pewne pokutnicze formy Adoracji – chociażby czuwanie w nocnych godzinach. To już jest dla naszej natury strasznie ciężkie – jednak, jak wielkie są wtedy owoce takich czuwań!!! 

Wygodnictwo kłóci się z Krzyżem Chrystusa! Obyśmy nie stali się wrogami Krzyża – w niejednym miejscu św. Paweł napomina o tym w swoich listach. A to nie może być tylko w jakiejś wewnętrznej teorii. To właśnie nasze ciało najpierw ma być ukrzyżowane. „A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami.” 

Miłosierdzie Boże

tajemnica7_mW Eucharystii najpełniej uobecnia się Miłosierdzie Boże, gdyż w Przenajświętszym Sakramencie obecny jest Sam Zbawiciel z przebitym dla nas Sercem. To już nie jest obraz Pana Jezusa, jakaś relikwia, ale On Sam, żywy, obecny w Ciele i Krwi, z Duszą i Bóstwem. „Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda.” J 19, 33-34. W czasie każdej Mszy św. stajemy podczas przeistoczenia aż do czasu komunii św. na Golgocie i jesteśmy zalewani krwią i wodą wypływającą z Boku Chrystusa.

Read the rest of this entry

Źródło i szczyt

strumienie_wody_zywejŹródło i szczyt. Właśnie jest Wielki Czwartek, za chwilę Ostatnia Wieczerza. Jesteśmy u źródła i na szczycie życia Kościoła i życia naszego, o ile jesteśmy Kościołem, czyli o ile jesteśmy gałązkami wszczepionymi w Winny Krzew – Mistyczne Ciało Chrystusa. Ale nie tylko. To niepojęte Życie, które tryska z Najświętszej Eucharystii rozciąga się na życie wszystkich – nawet tych, którzy żyją w grzechu śmiertelnym. Jeśli któregoś dnia nastąpi „ohyda spustoszenia”, (którą zapowiada w Piśmie św. prorok Daniel i sam Pan Jezus w Ewangelii – za nimi późniejsi prorocy mistycy, wielkie objawienia Maryjne – chociażby La Salette), czyli czas, gdy przestanie być sprawowana Msza św. – prawdziwa, z prawdziwym Przeistoczeniem – to naprawdę będziemy mieć na ziemi piekło (tak o tym pisze Maria Valtorta XX-wieczna mistyczka). 

Read the rest of this entry

Pierwsza Komunia św.


zwiastowanie3Kiedy Niepokalanie Poczęta przystąpiła pierwszy raz do Komunii św.? Oczywiście w chwili odwiedzin Archanioła Gabriela. Słowo Stało się Ciałem w Jej przeczystym łonie. Była to pierwsza i najdłuższa ekstaza  eucharystyczna trwająca 9 miesięcy!

Czy można sobie wyobrazić jakimi wyrazami szacunku, nawet (o ile to było możliwe) okazywanego na zewnątrz, adorowała ukryty Kiełek – nienarodzone Dziecię?! Chyba powinniśmy uczyć się od Maryi tej sztuki adoracji i czci oddawanej Chrystusowi po przyjęciu kolejnej Komunii św.

Read the rest of this entry

Matka Eucharystii

739926-obraz-matki-boskiej-czestochowskiejNajcięższe chwile w swoim ziemskim życiu przeżywała, gdy dochodziło do rozdzielenia z Synem. Gdy Jezus miał 12 lat zgubił się w Świątyni Jerozolimskiej. Potem musiał opuścić Swoją Najukochańszą Matkę, żeby mógł nas nauczać – dla nas – i potem znowu przez część Męki, a potem chyba najstraszniejsze dla Niej, gdy Jezus był złożony w grobie. Historia rozdzierania tej jedności Syna z Matką niestety uobecnia się znowu teraz w wielu kościołach. I to, że dokonuje się to w sposób symboliczny, to nie znaczy, że nie zadaje bólu. Read the rest of this entry

Dialogi eucharystyczne

FotoB-dialogi-eucharystyczne-_7027Dialogi eucharystyczne są zapisem orędzi otrzymanych przez rumuńską zakonnicę w latach 50. XX stulecia. Pan Jezus Sam uczy w nich, jak Go adorować i jak stawać się Jego prawdziwymi czcicielami. Orędzia promieniują niepojętą miłością i są nieocenioną pomocą dla każdego serca spragnionego zbliżyć się do Boga, który jest Miłością.

Oto fragmenty:

Pan Jezus w Eucharystii: Pozostałem z wami w tajemnicy miłości i we Mszy Świętej, we wszystkich tabernakulach świata. Pozostałem jako więzień, aby wam obficie udzielać Swego życia i nauczyć was adorować Mnie, a przeze Mnie – Ojca.

(…) Kto pragnie, niech przyjdzie do Mnie ukrytego w Eucharystii i niech pije! Przyszedłem przynieść ogień na ziemię za pośrednictwem Eucharystii broczącej krwi i chcę, aby zapłonął. Jak Ojciec miłuje Mnie, Ja miłuję was. Trwajcie w miłości mojej.

Dusza adorująca: Słodka Matko miłości eucharystycznej, złącz mnie z Twym miłującym Sercem i naucz mnie miłować Jezusa Eucharystycznego, a przez Niego miłować Ojca, śpiewać ze szczęścia i zakosztować, jak szczęśliwe jest serce kochające Miłość wieczną! Spraw, aby cała moja istota, całe moje życie wydawały woń miłości eucharystycznej Jezusa ku Bogu Ojcu i ku ludziom.

Jaki pokarm wybieramy?

ostatnia_wieczerzaNa początek dość długi cytat ze św. Jana od Krzyża:

„Niedobrze jest brać chleb synowski a rzucać psom”, i następne: Nolite sanctum dare canibus; „Nie dawajcie psom tego co święte”. Nazywa tu Boski Zbawiciel synami Bożymi tych, którzy wyzbywając się pożądania stworzeń, tym samym przygotowują się na przyjęcie ducha Bożego. Tych zaś, co karmią swe pożądanie stworzeniami, przyrównuje do psów, jako że tylko synom dane jest jeść ze swoim Ojcem przy stole i z jednej misy, tzn. karmić się Jego duchem, Read the rest of this entry

Idzie wiosna….

franciszkanowNie, oczywiście, że nie myślę o tej wiośnie przyrodniczo-astronomicznej. Na tej stronie internetowej, na której wciąż przeziera smutek, warto, żeby od czasu pojawił się wiosenny powiew. Tak, pojawiają się znaki nadziei dla Kościoła – przynajmniej w Polsce. Coraz więcej ludzi uczęszcza codziennie regularnie na adorację św. Eucharystii do kościołów – szczególnie wtedy, gdy św. Hostia wystawiona jest uroczyście w monstrancji. To już było od jakiegoś czasu widoczne. Doszedł nowy wspaniały, wiosenny kwiat – otóż na tle niezbyt sympatycznych (delikatnie mówiąc) zmian w kościołach ostatnio dojrzeliśmy taki, w którym zmiany jak na razie idą w przeciwną, czyli w dobrą stronę. 

Aż strach pisać na forum, żeby wrogowie nie zaszkodzili… Jednak zaryzykuję, może znajdą się też przyjaciele, którzy ten kwiat ochronią przed nawałnicą w razie potrzeby. Na warszawskiej starówce jest kościół Ojców Franciszkanów. Od chyba niedawna urządzono tam kaplicę adoracji Eucharystycznej (całe popołudnie). Kościół ten zawsze był lodowaty w zimie, ale pomyślano coś o ogrzewaniu – nie jest gorąco, ale da się wytrzymać. W kaplicy było chłodniej niż w pozostałej części świątyni, ale w mrozy opiekunowie (franciszkanie) włączyli zwykły olejak – i dużo to dało. Niby drobiazg, a czuć dbałość, by jak najwięcej ludzi mogło jak najdłużej się modlić. W Wielkim Poście jest to już jedna z nielicznych świątyń, gdzie przy wejściu leży Krzyż do ucałowania (znoszenie tej tradycji bardzo brzydko pachnie…). O utrafionej dekoracji Bożonarodzeniowej w Kaplicy Adoracji już pisaliśmy w jednym z wcześniejszych artykułów. W prezbiterium krzesła dla celebransów są po staroświecku, a nie w postaci tronów przesłaniających godność tabernakulum. Mało tego. Na „zwykłej” Mszy św. w dzień powszedni standardem jest przyjmowanie Komunii św. na klęcząco przy co prawda nie kompletnych balaskach. Jak w bajce! I coraz więcej ludzi przychodzi do tej świątyni – nic dziwnego. Kościół ten, a właściwie sanktuarium pod wezwaniem św. Antoniego z Padwy i stygmatów św. Franciszka z Asyżu jest otwarty od świtu do wieczora. 

Można tylko mieć nadzieję, że to nie jedyny wiosenny kwiat, kto wie?

pościmy

wielki-post1Na progu Wielkiego Postu trudno nie wejść w tematykę tego okresu liturgicznego, bodajże najważniejszego dla rozwoju naszego chrześcijaństwa. Oczywiście – Święte Triduum Paschalne i inne wielkie uroczystości mają znaczenie większe, ale w praktyce są to krótkie odcinki czasu (najwyżej kilka dni ) i jako takie nie zostawiają tak trwałego śladu, jak półtora miesięczny okres czasu. Oczywiście, wszystko jest dobre i pomaga iść naprzód do Boga pod warunkiem, że wyznawca Chrystusa wprowadzą w życie zalecenia danych obchodów liturgicznych.  Read the rest of this entry

minimum

sennik_przepasc_spadanie_w_przepasc_640x0_rozmiar-niestandardowyTak małe to minimum, że w tytule jest z małej litery… Wyobraźmy sobie, że idziemy do najtańszego sklepu z zamiarem kupna absolutnie najtańszego komputera. Pewnie nie będziemy zbyt szczęśliwi z tego minimalnego wydatku. Owszem, staramy się kupić jak najtaniej ale pod warunkiem, że np. sprzęt jest dobrej marki – a za to trzeba sporo dopłacić – i już nie ma minimum, lecz za to mamy dobry komputer. Inny przykład – żeglarze (tak romantycznie – z czasów Kolumba) planują wyprawę za ocean i przygotowują okręt i zaopatrzenie wg wyliczonego minimum. Jakie mają szansę na dopłynięcie do celu? – bez cudu, żadne!  Read the rest of this entry

Sztuka w służbie św. Eucharystii

stajenkaTo zdjęcie żłóbka z jakiegoś polskiego kościoła jest tu bardzo celowo umieszczone. Zwróćmy uwagę – dekoracja jest jakby ilustracją do wystawionej św. Hostii. Sama figurka małego Jezuska jest w wielkiej bliskości – niemal dotyka Hostię. Jeżeli autor pomysłu na dekorację chciał wyrazić, że istnieje jedność pomiędzy Misterium Eucharystii i Bożego Narodzenia to mu się to udało. Efekt pomnaża monstrancja w kształcie czczonego miejsca w Betlejem – miejsca uważanego za miejsce Narodzenia Syna Bożego. Misterium św. Eucharystii jest chyba ze wszystkich tajemnic naszej wiary najtrudniejsze do zrozumienia, w dodatku właśnie przybliżenie się do Przenajświętszego Sakramentu nie tylko ciałem, ale i sercem i rozumem jest najbardziej pożądane! Świątynie katolickie, które przechowują ten największy Skarb Kościoła i dla Którego właściwie są zbudowane (Eucharystia to źródło i szczyt!) są ozdabiane i wyposażane w taki sposób, żeby pomóc zrozumieć i uwydatnić wiernym tą niezgłębioną Tajemnicę. Read the rest of this entry

Adorujmy!

siostry, adoracja„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.”  J 1, 14. Słowo przyjęło Ciało, umarło za nas, Zmartwychwstało i wstąpiło do nieba. A teraz? Czy w takim razie w naszych czasach mieszka wśród nas? Tak, zamieszkało w tak wielu tabernakulach świata. Chciało być tak blisko nas, że zamieszkało przy naszych domach, przy ruchliwych ulicach, w miastach i wioskach. Szczególnie Polska ma to szczęście, że posiadamy bardzo dużo kościołów, w bliskich odległościach od naszych domów. Niech nasze serca będą gorące i otwarte na naszego „Niebieskiego Sąsiada”, „Więźnia Tabernakulum”. On pozostaje tam naprawdę tylko i wyłącznie dla nas, Read the rest of this entry

Nowy obyczaj wigilijny

przyszedłW jednym z kościołów warszawskich urządzono kaplicę adoracji (super – bardzo pięknie – prawie przez cały dzień) tylko … uwaga …. w kruchcie!!! Betlejem, gospoda, stajenka. Tylko wtedy w gospodzie mieli usprawiedliwienie – naprawdę nie było miejsca (był spis ludności), a tu piękny, duży, wygodny kościół jest pusty, a w kruchcie mała, ciasna, nabita tłumem ludzi kaplica-stajenka… Tak jak ta, sprzed 2000 lat, ta też jest nieogrzewana, w dodatku drzwi specjalnie szeroko otwarte – połączenie zupełne z przedsionkiem, często wieje od drzwi wejściowych kościoła, dlatego niewielu i krótko wytrzymuje takie warunki na modlitwę. Jest tak, jak przed dwoma tysiącami lat. Read the rest of this entry

Miłość

tereska.milosc

1 Kor 8,2b ”Wiedza wbija w pychę, miłość zaś buduje.

 Jan Paweł II kierował wielokrotnie wezwanie, abyśmy stawali się mężczyznami i kobietami „o nowym sercu, sercu przemienionym przez miłość: tego świat potrzebuje, aby ufnie podążać naprzód na spotkanie ze swoją przyszłością. Niewątpliwie będzie to możliwe, jeśli nowa era życia eucharystycznego ożywi życie Kościoła. Niechaj więc miłość i adoracja Jezusa w Najświętszym Sakramencie staną się najbardziej świetlistym znakiem naszej wiary!” Read the rest of this entry

Stała Matka Boleściwa

pietaOd Przeistoczenia do Baranku Boży najczęściej modlimy się na stojąco, choć postawa klęcząca wydawać się może bardziej odpowiednia w tym najważniejszym momencie w dziejach ludzkości jakim jest uobecnienie na ołtarzu zbawczej Ofiary Chrystusa. Na ołtarzu dzieje się to samo, co prawie 2000 lat temu na Kalwarii. Stoimy wraz z Najświętszą Matką pod Krzyżem. Ona stała – i my też. Jest tam św. Jan i Maria Magdalena i druga Maria i…. my. To bardzo odpowiednia postawa w tym czasie Mszy św. Postawa stojąca wyraża naszą gotowość służby i chęci współofiarowania i jednoczenia się z Ofiarą Jezusa ukrzyżowanego. Poza tym – od teraz jesteśmy Jej dziećmi. “Oto syn Twój – Oto Matka Twoja” pada z udręczonych ust Zbawcy. Razem z Nią jesteśmy gotowi dać się ukrzyżować dla zbawienia naszych braci i sióstr. To dopiero jest prawdziwa Msza św.! To nie jest cukierek w tle codziennego życia… Potem Komunia św. Uważajmy na to, Kogo spożywamy! Read the rest of this entry

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.” (Mt 16,24). Teraz ludzie, a niestety i chrześcijanie (ci podobno prawdziwi) mówią w swych sercach inaczej: przyjemnie, lekko i łatwo. Specjalnie piszę w innej kolejności niż znane porzekadło, żeby lepiej pasowało (na zasadzie przeciwieństwa) do słów Chrystusa. Nie jest przyjemnie zapierać się siebie. Nie jest lekko dźwigać krzyż. Nie jest łatwo naśladować Jezusa (czyli w praktyce być posłusznym Jemu i Jego Kościołowi). Droga chrześcijanina jest (trzeba z bólem napisać – powinna być) zupełnie inna niż współczesnych pogan. To za mało nie pić alkoholu, Read the rest of this entry

Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (1 Kor 9,16b)

lazarz3Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, Read the rest of this entry

Zbudź się, o śpiący!

modlacysieRozważmy Mt 25,1-13:
Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Read the rest of this entry

Różaniec kontemplacją Misterium św. Eucharystii

papiez rozaniec“Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją” (Mt 13,46) Pan Bóg też znalazł taką Perłę. Dla Niego była Nią Maryja. “Oto Ja służebnica Pańska” (Łk 1,38) Gdyby spróbować streścić posłannictwo Najświętszej Maryi Panny wystarczy to jedno słowo: Służebnica. Służebnica całkowita, w pełni (właściwie nie wiadomo, jakiego użyć słowa, by oddać tą całkowitość i wyłączność Jej służby), którą jest i teraz w niebie. Bóg przyjął też całkowicie tą Jej służbę do tego stopnia, że powierzył Jej Swoje Ciało. Mało że powierzył – stał się Ciałem z Ciała Maryi. W Jego Ciele nie ma nic z ziemskiego ojca, bo go nie miał – to Najświętsze Ciało wszystko otrzymało od Najświętszej Dziewicy. Eucharystyczne Ciało Chrystusa jest tym samym Ciałem, które Maryja zrodziła w Betlejem. Czyli adorując Ciało Chrystusa ukryte w św. Hostii, adorujemy też Ciało Najświętszej Matki. Ona jest z Nim ściśle zjednoczona, nie tylko w niebie, ale i w Najświętszym Sakramencie. Read the rest of this entry

Bóg sam wystarczy

tabernakulumSamotność to udręka, rodzaj głodu. Najwięksi święci (jak np. autorka słów tytułu tego tekstu św. Teresa z Avila) i asceci odważali się na taki post od obecności innych ludzi. Nieraz pragnęli samotności, ale to nie do końca była samotność – w tej samotności od ludzkiej wspólnoty pogłębia się więź – wspólnota z Bogiem. Bóg też nie jest nigdy samotny, a nawet gdyby był i tak byłby w pełni szczęśliwy. Wie jednak, że człowiek, Jego stworzenie, nie potrafi żyć bez Boga. Nie potrafi nawet wtedy, gdy tego nie chce. To jest największe cierpienie piekła – ci, którzy Boga całkowicie odrzucili, nie potrafią bez Niego żyć, wciąż Go pragną, choć Go nienawidzą. Read the rest of this entry