Monthly Archives: Lipiec 2015

Przesunięcie akcentu (z Boga na człowieka)

Maria K. Kominek OPs:

Chcę powrócić do tematu kilkakrotnie zasygnalizowanego w poprzednich rozważaniach. Chodzi o podkreślenie faktu, że zmiany liturgiczne pociągnęły za sobą bardzo niebezpieczne przesunięcie akcentu z Boga na człowieka.

Na początku należy podkreślić, że liturgia, choć nakierowana przede wszystkim na Boga, nie może pomijać człowieka. Człowiek ma w niej swoje miejsce i to bardzo istotne. W pewnym sensie jest on współtwórcą liturgii, ustanawia bowiem pewne prawidła, reguły dla wspólnotowego oddawania czci Bogu. Można rzec, że człowiek jest z natury swojej istotą liturgiczną. I dlatego w dużym stopniu od liturgii zależy, jaki jest stosunek człowieka do Boga. Nie chodzi więc o wyeliminowanie człowieka z liturgii (jest to niemożliwe, bowiem to człowiek oddaje hołd Bogu). Nie chodzi również o marginalizowanie roli człowieka czy wyjałowienie jego uczestnictwa w liturgii, chodzi o właściwe rozłożenie akcentów. Inaczej rzecz biorąc, liturgia musi być teocentryczna. Obecnie jednak coraz bardziej staje się antropocentryczna.
Ten antropocentryzm przejawia się szczególnie w liturgii Mszy św. Jest to pewien paradoks, bowiem ze wszystkich form oddawania czci Bogu (liturgicznych lub paraliturgicznych) Msza święta na pierwszym miejscu powinna kierować myśli i uczucia człowieka jak najbardziej na Boga. Przyjrzyjmy się więc kilku antropocentrycznym akcentom przejawiającym się w celebracjach Mszy świętej.

Read the rest of this entry

modernistyczne zmiany liturgiczne

Garść refleksji nad zmianami liturgicznymi – Maria K. Kominek OPs

Od wielu lat staram się codziennie być na mszy świętej. Oczywiście uczestniczę głównie w mszach odprawianych według Novus Ordo Missae, zwanego w skrócie NOM. Jak tylko jednak mi się uda być na mszy “trydenckiej”, korzystam z możliwości. W ciągu tych lat widziałam bardzo różne celebracje “nowej” mszy, czyli mszy świętej w rycie zwyczajnym. I tylko jeden “rodzaj” celebracji w rycie “nadzwyczajnym”. Chociaż (zaznaczam specjalnie, by nie wywołać błędnego wrażenia), że uczestniczyłam w mszach trydenckich , odprawianych przez różnych kapłanów. Nie mam tu na myśli czasów sprzed reformy liturgicznej. Wtedy, siłą rzeczy, nie było porównania, a i ja byłam albo za młoda, albo za głupia, by zastanawiać się nad liturgią. W czasach późniejszych jednak w niektórych kościołach, najczęściej zakonnych, można było w miarę często być na mszy porannej w rycie trydenckim. Z reguły celebrowali ją starsi księża, którzy mieli na to pozwolenie od Kardynała Prymasa St. Wyszyńskiego lub swoich przełożonych. Reforma liturgiczna, dzięki Prymasowi Tysiąclecia była wprowadzana bardzo powoli. Pozwoliło to ustrzec Kościół w Polsce przed ruiną, która miała miejsce na Zachodzie Europy. Choć i w tamtych czasach byli księża “nowatorzy”, było ich na tyle mało, że nie potrafili zaszkodzić ogółowi. Takie nowinki jak “msza beatowa” w Podkowie Leśnej były przyjmowane raczej z sympatią. Trzeba jednak dobrze sobie uświadomić, że większość z nas dała się ponieść pewnej euforii i wydawało się nam, że zmiany liturgiczne mogą wyjść Kościołowi tylko na dobre. Wspomina o tym w różnych swoich rozważaniach kardynał J. Ratzinger. Widział on skutki reformy – opustoszałe kościoły i wcześniej zauważył, że oczekiwana wiosna zmieniła się w srogą zimę.

Read the rest of this entry

„Jezus na stadionie” – protestantyzacja Kościoła?

„Jezus na Stadionie”, czyli „rekolekcje” z o. Bashoborą. Warto wyciągnąć wnioski ze spotkania 2 lata temu. Cytuję fragment uderzającego artykułu s. Marii Kominek OPs dotyczący bezpośrednio Eucharystii:

(…) I dalej tłumaczy o. Bashobora, że nie ma nic ważniejszego niż Pismo Święte. I że jak się idzie na mszę św. najważniejsze jest się nie spóźnić na czytania z Pisma Świętego. Bo one stanowią najważniejsza część mszy św. I że jak kto się spóźni, to nie ma ważnego uczestnictwa we mszy św. Do Komunii św. przystąpić nie może, a zasadniczo powinien pójść na kolejną mszę św. „by zaliczyć uczestnictwo”.

Czy taka jest nauka Kościoła? Czy najważniejszym momentem Mszy świętej jest czytania Pisma Świętego? A nie konsekracja? Czy nie można przyjąć Komunii świętej raz dziennie poza Mszą święta? Od kiedy Kościół tak naucza?

Takie i podobne pytania należy zadać ks. Bashoborze.  I dowiedzieć się w końcu czy on wierzy po katolicku czy jak. Bo to, co powyżej przytoczyłam jest czystą herezją. Ale ludzie mogą to przyjąć za dobrą monetę i wtedy narazić na niebezpieczeństwo swojej nieśmiertelnej duszy.  Nie dajmy się ogłupić – to jest protestantyzacja Kościoła.” – koniec cytatu

Mamy jeszcze jeden artykuł (aktualny – z teraz) p. Agnieszki Myszewskiej-Dekert, a w nim już „ciekawostki” dotyczące profanacji i to wielkich profanacji które zdarzyły się na stadionie i dwa lata temu i teraz – cytuję:

„Impreza”, choćby najbardziej pobożna, w czasie której lekceważy się Najświętszy Sakrament czy miejsce Jego sprawowania przez podeptanie go, nie może się nazywać katolicką, albowiem Kościół Katolicki powstał jako strażnik i szafarz Najświętszego Sakramentu (i o tyle będzie trwał o ile pozostaniu Mu wierny), a nie duchowych, choćby i wzniosłych, przeżyć wiernych. Sytuacja, w której ksiądz – nawet, a może zwłaszcza z monstrancją wskakuje na ołtarz, choćby tymczasowy „bo jest moc” – wskakuje na głęboki upadek rozumienia czym jest kapłaństwo Chrystusowe i Chrystusowa ofiara. Podobnie było dwa lata temu – konsekrowano zbyt wiele Hostii, a kiedy diakoni nie mogli ich już więcej zjeść, a w puszkach się nie mieściły, kazano im wsypać je do pustych kartonowych pudeł po komunikantach  i choć „Pan Jezus złota nie potrzebuje” to jak bez tych zewnętrznych oznak szacunku rozpoznać te, które są konsekrowane od tych, które nie są? Jak nie dopuścić do zbiorowego świętokradztwa Najświętszego Sakramentu na katolickiej ponoć imprezie? Czy zabrakło puszek w okolicznych kościołach (mówimy w końcu o Warszawie), dlaczego, choć zadbano o animatorów imprezy, karetki, policję i straż pożarną, nie zadbano o Najświętszy Sakrament? Co stało się potem z owymi „kartonowymi pudłami”, dokąd je zabrano, gdzie złożono Najświętszy Sakrament w pudłach? Czy nie pod ścianą jak zwykle ma to miejsce w sprzątaniu po takich imprezach? Czy ktoś zadbał by oznaczyć konsekrowane hostie od tych niekonsekrowanych? A może, machnięto ręką i pomyślano, że to w sumie to lepiej nie wiedzieć, które są które, wszystko jedno, można było konsekrować raz, to można i drugi… Ale przecież „była moc”…

Koniec cytatu. Tę „moc” uzyskano po „trupie” Najświętszej Eucharystii. Czyż nie podobne moce uzyskują sataniści poprzez czarne msze??!! A jaki ślad pozostawiła w diakonach – już teraz kapłanach „kartonowa profanacja”?! Przecież teraz żadne profanacyjne dziwactwo nie będzie im obce. A swoją drogą bardzo niska frekwencja komunikujących – wbrew przewidywaniom – też jest bardzo wymowna….

Sokółka c.d. – Cud przeciw profanacji

sokolka5Pan Bóg nie czyni cudów bez powodu. Cuda Eucharystyczne miały miejsce, by umocnić wiarę w prawdziwą obecność Chrystusa
podczas konsekracji. Zdarzały się także, gdy profanowano Najświętszy Sakrament. Każdy z nich ma nas czegoś nauczyć – zaprowadzić do nawrócenia, do pokuty, do bojaźni Bożej, ostrzec, dać dowód niedowiarkom itp. Warto przyjrzeć się, w jakich okolicznościach wydarzyły się cuda Eucharystyczne na świecie, a podobno jest ich odnotowanych od roku 750 aż 132! Z faktów wynika, iż pojawiały się one wtedy, gdy Realna Obecność była poddawana w wątpliwość lub jeszcze częściej, gdy Najświętszy Sakrament był lekceważony, zaniedbywany, przyjmowany niegodnie czy nawet bezczeszczony. Przyjrzyjmy się więc, z jakiego powodu Pan Bóg dokonał Cudu w Sokółce.

Read the rest of this entry

Sokółka jak Betlejem

cudwsokolcePrzedziwne są zamiary Boże. Pan Bóg niedawno zechciał uczynić cud Eucharystyczny w biednym regionie Polski – Podlasiu, nieznanym dotąd miasteczku, w skromnym kościółku. Sam Pan Jezus wybrał to miejsce na centrum kultu swojego Eucharystycznego Ciała. Po ludzku myśląc popełnił „błąd” o czym trochę poniżej. Więc dlaczego tak uczynił? Zanim zacznę pisać o negatywach zacznę od czegoś, co bardzo nas pielgrzymów zbudowało. To spora gromadka ludzi modlących się i adorujących. Normalne, to przecież praktycznie sanktuarium, przecież pełno pielgrzymek. A tu niespodzianka, miłe zaskoczenie. Ta modląca się gromadka to nie tyle zauroczeni charakterem miejsca pielgrzymi. Nie, to tutejsi, miejscowi czciciele Najświętszego Sakramentu. Nawet widzieliśmy dwójkę pięknie modlących się małych dzieci, co niestety staje się coraz większą rzadkością. Dlatego taki widok tym bardziej ujmuje serce, a szczególnie Serce Chrystusa. I tu nasuwa się myśl, że cud zdarzył się w Sokółce, bo nasz Pan właśnie tutaj znalazł dusze proste i pokorne, tak jak niegdyś chciał, aby pierwszymi Jego adoratorami (czcicielami) po Narodzinach byli biedni pasterze. To ich proste, miłujące serca przyciągnęły Go do tego miejsca.

Read the rest of this entry

Komunia św. duchowa

Eucharistie3W czasach, w których żyjemy, nie słyszy się w ogóle o Komunii św. duchowej. Większość nawet najgorliwszych katolików nie wie, czym ona jest i jej w związku z tym nie praktykuje. Właściwie my też! Czas to zmienić! Dzieje się tak, ponieważ tak bardzo przyzwyczailiśmy się do tego, że bez problemu możemy przyjmować codziennie Pana Jezusa i krąży także obiegowa, fałszywa pogłoska, że można swobodnie i bez ograniczeń przyjmować dwa razy dziennie (niektórzy uważają, że i trzy i cztery…)! Więcej pisaliśmy na ten temat tutaj. Niezdrową sytuację pogłębia jednostronnie minimalistyczna interpretacja Prawa Kanonicznego odnośnie postu eucharystycznego – słynnej jednej godziny (nie można tego minimalistycznego i pewnie z pewnych powodów koniecznego wpisu w prawie interpretować w oderwaniu od źródła, czyli encykliki na temat postu Papieża Piusa XII). Więc skoro „można” objadać się swobodnie prawie do samej Mszy św., to nic nie stoi na przeszkodzie, by wpaść kolejny raz i przyjąć duchowy „cukierek”. Tak częste, codzienne (ale nie częstsze!) przyzwolenie Kościoła na przyjmowanie Komunii św. zostało wprowadzone dopiero w roku 1905 przez papieża Piusa X, a wcześniej, czyli przez prawie 19 wieków taka łaska była nie do pomyślenia przez wzgląd na bojaźń przed wielkością Majestatu Bożego!

Read the rest of this entry

Eucharystia – przygotowanie i dziękczynienie

pobranePrzygotowanie do Eucharystii praktykują w zasadzie jakieś niedobitki. W niedziele wygląda to tak, że większość ludzi wpada na ostatnią chwilę (2 minuty przed), inni się nie wyrabiają i spóźniają. W dni powszednie na msze św. uczęszczają z reguły najgorliwsi katolicy i niektórzy z nich (te „niedobitki”) przychodzą czasami 15-10 min. przed mszą św. na osobistą modlitwę – i to jest piękne! To dobry znak dzisiejszych czasów. Kilkadziesiąt lat temu tylko starsze panie tak robiły. Jednak duże zaniepokojenie powoduje zachowanie grup modlitewnych czy wspólnot, które wprawdzie często mają to przygotowanie (czasami nawet pół godzinne), ale jak ono wygląda?

Read the rest of this entry