Po co klękać? W czyśćcu sie jakoś wytrzyma…..

S.Giovanni_Rotondo_(3)-2.jpgO.Pio do o.Anastasio: „Pewnego wieczoru, kiedy byłem sam w chórze na modlitwie, usłyszałem szelest habitu i zobaczyłem młodego zakonnika krzątającego się przy głównym ołtarzu, jakby odkurzał świeczniki i stawiał dzbany na kwiaty. Przekonany, że tym porządkującym jest Brat Leon, ponieważ była godzina kolacji, podchodzę do balustrady i mówię mu: „Bracie Leonie idź na kolację, to nie czas na odkurzanie i porządkowanie ołtarza”. Jednak jakiś głos który nie był głosem Brata Leona odpowiada mi, że nie jest Bratem Leonem. „Kim więc jesteś” – pytam. „Jestem twoim współbratem, który tu odbył nowicjat. Otrzymałem polecenie, by przez rok próby utrzymywać w czystości i porządku główny ołtarz. Niestety wielokrotnie nie zachowałem szacunku wobec Jezusa w Najświętszym Sakramencie, przechodząc przed ołtarzem bez oddania czci Sanctissimum przechowywanemu w tabernakulum. Z powodu tego poważnego uchybienia jestem wciąż w czyśćcu. Teraz Pan w swej nieskończonej dobroci posyła mnie do ciebie, abyś ty ustalił, do kiedy będę musiał cierpieć w tych płomieniach miłości. Pomóż mi. „Myśląc, że będę wspaniałomyślny wobec tej cierpiącej duszy powiedziałem: „Pozostaniesz tam do jutra rana, do mszy”. Dusza ta wówczas wrzasnęła „Okrutny!” Potem głośno krzyknęła i znikła. Ten lament zadał mi ranę w sercu, którą czułem i będę czuł przez całe życie. Ja, który na mocy udzielonego mi przez Boga upoważnienia, mogłem odesłać tę duszę bezpośrednio do nieba, skazałem ją na pozostanie przez jeszcze jedną noc w płomieniach czyśćca”

No to jak? Idziemy na hardcore, czyli czyściec na całego? Wytrzymacie??? Ja odpadam, jestem za miękki, ale róbcie jak chcecie – ostatecznie macie wolną wolę!

Zobaczmy jeszcze, w jakich czasach żyjemy – przecież w naszych kościołach tak wiele osób już nie klęka, stało się to „normalne”. A poza tym doszły do tego jeszcze dużo straszniejsze profanacje, jak m.in. szerząca się w naszym kraju posługa nadzwyczajnych szafarzy! Wyobraźmy sobie, jakie kary będą za TAKIE profanacje!!!

Reklamy

Kolejna próba walki o życie nienarodzonych

Znowu trwa podpisywanie listy w obronie życia (zatrzymajaborcje.pl) i znowu być może … na próżno. Bo po ludzku, czyli w zakresie naszych ciasnych umysłów i małych oczu, może to tak wyglądać. Przyszło mi do głowy, by na pocieszenie i wszystkim i małym i wielkim obrońcom życia przytoczyć kilka złotych myśli jednej z największych świadków naszych czasów: Mary Wagner.

Moje serce, choć tak niegodne, należy do Jezusa, a znajduję Go, tak jak każdy z nas może, w Najświętszym Sakramencie i w ubogich, szczególnie w tych, których obecność jest ukryta w łonach ich matek, tak jak On jest ukryty pod postaciami Chleba i Wina.

Najważniejsza jest modlitwa. Różne formy modlitwy, ale szczególnie modlitwa w ciszy. Potrzebujemy ciszy, by niepodzielnie poświęcić uwagę Bogu, by mógł do nas przemówić. Słowo Boże jest takie ważne: jest naprawdę naszym pokarmem duchowym, obok Komunii Świętej i pełnienia woli Bożej. Bóg ukochał nas bezgraniczną miłością, pragnie poszerzyć nasze nędzne serca, zrobić w nich miejsce dla Niego, byśmy zaczęli miłować tak, jak On miłuje. On jest krzewem winnym, a my latoroślami. Jeśli będziemy trwać w Nim, nie wyschniemy.

Read the rest of this entry

3 kłamstwa o nadzwyczajnych szafarzach

378546_anna_hp250_34Niedawno na końcu Mszy Św. niedzielnej ksiądz chcąc usprawiedliwić posługę nadzwyczajnych szafarzy podał 3 argumenty: 1. są zatwierdzeni przez papieży. 2. są wyświęceni. 3. są bardzo dobrze przygotowani. Okazuje się, że wszystkie te argumenty są pobożnymi życzeniami – bo chyba każdy z nas czuje, że tak powinno być! Niestety, pobożne życzenia przeradzają się w kłamstwa, a często ci, co je głoszą myślą, że wystarczy, że oni pragną tego by tak to było rozwiązane. Wielu niefrasobliwie i nieświadomie myśli, że „będzie dobrze”. Nie będzie, bo to wszystko jest kłamstwem i można to łatwo sprawdzić!

Ad. 1. Żaden papież nie wydał dokumentu wprowadzającego nadzwyczajnych szafarzy (jeśli już o nich wspominali, to na zasadzie ukrócania już istniejących nadużyć).

Ad. 2. Nadzwyczajni szafarze nie są wyświęceni i nawet w dokumentach jest wyraźnie zaznaczone,  że to nie są żadne święcenia!

Ad. 3. kurs przygotowawczy szafarzy trwa bodajże z pół roku (spotkania raz na 2 tyg.) – przepraszam, ale to przypomina jakiś przyspieszony kurs np. na ratownika.

Ekscelencjo – jeśli chcesz rozwalić diecezję to sprowadź nadzwyczajnych szafarzy!

Prosta recepta. Nudzi się biskupowi własna diecezja, szkoda pieniędzy na pękające w szwach seminarium duchowne? Super. Wystarczy tylko sprowadzić tzw. „Nadzwyczajnych Szafarzy” i po krzyku. Następnym krokiem będą być może pobrany plik.jpgnadzwyczajni spowiednicy, nadzwyczajni kapłani (a może kapłanki…) do sprawowania Mszy św.. ? No bo jak nie będzie komu, to co robić???

Najbardziej czarny humor z możliwych (nawet Anglicy by mi pozazdrościli). A jednak przynajmniej w części ten czarny scenariusz realizuje się na naszych oczach. Wyszedłem od diecezji, bo mam niedawne, świeże spostrzeżenie. Otóż zauważyłem problem z robotnikami na żniwie Pańskim w diecezjach, gdzie wprowadzono „nadzwyczajnych”. Nie ma powołań – topnieją w oczach.

Read the rest of this entry

Dusze czyśćcowe o profanacjach

Lektura w sam raz na Boże Ciało – tylko linki, komentarz zbyteczny:

Co dusze czyśćcowe mówią o szafarzach Eucharystii, balaskach i Komunii na rękę

Przestrogi dusz czyśćcowych o przyjmowaniu Komunii św., postawie wewnętrznej i przebiegłości szatana

Co dusze czyśćcowe mówią o znaku pokoju na Mszy św i klaskaniu w kościele?

Anty-Fatima!!! Kolana nie uginają się przed Najświętszym Sakramentem

Nawiązując do postępowania dostojnika kościelnego, który kilka dni temu zajrzał do Fatimy przychodzi taka refleksja. Mało kto zwraca uwagę, że objawienia w Fatimie zaczęły się wcześniej niż 13 maja 1917r. – najpierw były objawienia Anioła. I zwróćmy uwagę: w czasie Jego trzeciego i ostatniego zjawienia się, doszło do objawienia na wskroś eucharystycznego. Cytuję relację św. Łucji:

(…)ukazał się nam Anioł po raz trzeci. Trzymał w ręce kielich, nad którym unosiła się święta Hostia, z której spływały krople Krwi do kielicha. Nagle kielich z Hostią zawisł w powietrzu, a Anioł uklęknął na ziemi i powtórzył trzy razy modlitwę:
– „Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Was o nawrócenie biednych grzeszników„.
Następnie podnosząc się z klęczek wziął znowu w rękę kielich i Hostię. Hostię podał mnie, a zawartość kielicha podał Hiacyncie i Franciszkowi do wypicia mówiąc równocześnie:
-„Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagrodźcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga!

Pozwoliłem sobie podkreślić w powyższym tekście słowo „zaniedbania”. Bo to właśnie teraz, w sposób „uroczysty” doszło do radykalnego zaniedbania przyklęknięcia przed Najświętszym Sakramentem! Anty-Fatima!!!!

Przedziwne świętowanie w Wielki Czwartek

Na przestrzeni ostatnich mniej więcej 20 lat pojawił się nowy obyczaj świętowania Wielkoczwartkowego wieczoru. Otóż w grupach intensywniej związanych z Kościołem (np. Domowy Kościół, Światło-Życie) zaczęto bezpośrednio po Mszy św. Wieczerzy Pańskiej praktykować z roku na rok coraz bardziej uroczyste i obfite agapy. Triduum rozpoczyna się na dobre – Pan Jezus w ciemnicy, atmosfera dziękczynienia za dar Najświętszej Eucharystii, adoracja, liturgia szybko przechodząca w trudne i nieco smutne rozważanie Męki Pańskiej, a tu w salkach obok kościoła wrzawa imieninowa, obżarstwo… Tradycyjni parafianie nie kryją swojego oburzenia, ale cóż – mamy nowy (czytaj modernistyczny) „obyczaj”.  Zasłoną dymną dla takiego postępowania jest rozpropagowane (też od jakichś 20 lat) święto kapłanów. Tylko to świętowanie przypomina imprezkę imieninową u cioci…. Papież Benedykt XVI ustanowił dodatkowe święto zależne od daty Wielkanocy (czyli także Wielkiego Czwartku) dokładnie tydzień przed Bożym Ciałem – święto Chrystusa Najwyższego Kapłana (zresztą odnosi się wrażenie, że totalnie zignorowane). Nietrudno się domyśleć, że w ten sposób niejako przesunął punkt ciężkości z rozważania (i ew. świętowania) tajemnicy kapłaństwa służebnego z Wielkiego Czwartku. Podobnie jak już dawno temu przesunięto szczególne oddanie czci Jezusowi w Eucharystii na Boże Ciało. Przecież te przesunięcia (dodatkowe dni) były konieczne, ponieważ niemożliwe jest rozważenie tych wszystkich tajemnic naszej wiary w sam Wielki Czwartek, gdzie siłą faktów dominuje tematyka pasyjna (to przecież niejako wigilia Wielkiego Piątku).

Zresztą te rozbudowane dziękczynienia i życzenia i kwiatki i imprezki.. i oklaski i…. dla kapłanów (i to w trakcie Wieczerzy Pańskiej – lub zaraz po) nie są znane Tradycji Kościoła. Bo przecież prawdziwa cześć i miłość dla przyjaciela-kapłana powinna być okazana nie przez ześwieczczone i to w 100% formy, ale przez modlitwę, może jakieś wyrzeczenie – chociażby żeby nie imprezować w ów święty wieczór…. A poza tym tak bardzo akcentuje się i wywyższa kapłanów w ten dzień, że często Dar Najświętszej Eucharystii zostaje w cieniu i zapomniany… Zauważmy – ile pochwał, dziękczynień dla kapłanów, a ile dziękczynienia wiernych za Dar ustanowienia Eucharystii?

Podsumowując –  co nam zgotowali ukryci wrogowie Kościoła w „nowej” tradycji? Rozbito charakter Triduum (rozważania Męki Pańskiej), wręcz go sprofanowano, przy okazji uderzono w Sam Najświętszy Sakrament. Bo w jaki sposób dziękuje się Panu Bogu za Największy Dar, jaki nam zostawił – Najświętszą Eucharystię? Czy za Chleb Niebiański dziękuje się poprzez wystawne jedzenie dla naszego żołądka i hałas towarzyskich rozmów?! Czego od wieków nauczał nas o-1.jpgKościół Święty? Zachęcał do modlitwy dziękczynnej, a zwłaszcza adoracji Eucharystycznej. I tak powinno być w Wielko-Czwarkowy wieczór. Mało tego – Kościół zachęca do takiej dość trudnej dla naszych ciał adoracji co najmniej  do północy!!! (por. Mszał Rzymski). Oczywiście doszło do tego, że rzadkością są kościoły otwarte do północy, czyli minimalnie! Oczywiście najpobożniejsi wierni znikają po najwyżej półgodzinnej adoracji, a „nowoczesna” forma o której tu piszemy prowokuje do zupełnej ignorancji!!!! Owszem, co pobożniejszy po wypasionej agapie zajrzy na całe 10 min. do kościoła. Ale jak tu modlić się w ciemnicy z pełnym żołądkiem – oj dziwne to wszystko….. Ktoś powie, że to tylko jeden wieczór na taką imprezkę w roku… Tylko???? Ignorancie, zastanów się o jakim Wieczorze mówisz!!!! Wszak wielkoczwartkowa Liturgia jest bijącym Sercem wszystkich mszy św. w roku! Kolejny aspekt: w Ewangelii jest tylko jedno bardzo osobiste wezwanie Najwyższego Kapłana, gdy On Sam niemalże potrzebuje pomocników w modlitwie – w Ogrodzie Oliwnym: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” Mk 14,38. I właśnie wtedy, gdy najbardziej tego potrzebował najbliżsi i najwięksi apostołowie nawalili. Teraz też najpobożniejsi chrześcijanie nawalają! Konsekwencje? Wszystko jest w Ewangelii.

Pierwszy męczennik sprzeciwiający się Komunii dla rozwodników

Luis-Carlos-Uribe-Medina-perfil-225x300.jpgOto pierwszy kapłan, który został suspendowany 16.01.2017 r. za to, że publicznie i prywatnie odrzucił doktrynalne i duszpasterskie nauczanie Fałszywego Proroka zawarte w Adhortacji Amoris Laetitia, głównie w odniesieniu do małżeństwa i Eucharystii. Odmówił uznania kolejnych związków między kobietą a mężczyzną za sakramentalne oraz odmówił udzielania Komunii św. ROZWODNIKOM.

Ojciec Luis Alberto Uribe Medina od jakiegoś czasu głosił nauczanie Kościoła zawarte choćby w „Familiaris consortio” św. Jana Pawła II i odmawiał uznania, że rozwodnicy w ponownych związkach mogą przystępować do Komunii świętej, bez spełnienia jakichkolwiek warunków. Biskup Rigoberto Corredor wezwał go więc – w obecności czterech księży diecezji – do odwołania tych poglądów, dotyczących Eucharystii i małżeństwa.

Kapłan odmówił i podtrzymał swoje stanowisko. Biskup podjął więc decyzję o suspendowaniu go na podstawie kanonu 1364, paragrafu 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, który stanowi, że „odstępca od wiary, heretyk lub schizmatyk podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa, przy zachowaniu przepisu”. W największym skrócie oznacza to, że biskup uznał, że wierność nauczaniu św. Jana Pawła II jest „herezją lub schizmą”. Biskup zacytował w dokumencie także par. 2 tego kanonu, który stanowi: „Jeśli tego domaga się długotrwały upór lub wielkość zgorszenia, można dołączyć także inne kary, nie wyłączając wydalenia ze stanu duchownego”

http://adelantelafe.com/exclusiva-suspendido-divinis-sacerdote-colombia-discrepar-francisco/

Zwiększa się kolejka do świętokradzkich komunii

Kościół jest niszczony przez wrogów kolejnymi etapami. Teraz podobno jest już „błogosławieństwo” Fałszywego Proroka dla rozwodników, homoseksualistów i osób stosujących antykoncepcję (to można przeczytać np. w wywiadzie z austriackim biskupem). Wszystkie najcięższe, sodomskie grzechy nie są już uznawane za zło. Czy nadal mało nam znaków? Czy teraz nie jest gorzej jak za czasów Noego czy Sodomy i Gomory? Jest gorzej, bo świętokradztwo nie płynie z zewnątrz Kościoła, ale zdrada jest w samym wnętrzu. I to jest największy cios. Kto teraz wytrwa przy prawdziwym Kościele cudChrystusowym zbudowanym na skale? Kto pozostanie wierny i miłujący przy zdradzanym, spoliczkowanym Chrystusie obecnym w Najświętszym Sakramencie? „Czy  Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

„Księga Prawdy została przepowiedziana prorokowi Danielowi, aby dzieci Boże nigdy nie zapomniały Prawdy, gdy będą tonęły w kłamstwach, które pochłoną Mój Kościół na Ziemi.

Przyjmijcie Prawdę daną przez Mój Kościół na Ziemi. Nie przyjmujcie nowych praw, do zaakceptowania których będziecie zmuszani w Moje Święte Imię, a które będą oznaczać świętokradztwo.”

Wasz Jezus

30.09.2013, 15:45 – MASONERIA KOŚCIELNA SIĘGNĘŁA OBECNIE NAJWYŻSZEGO POZIOMU WŁADZY W MOIM NAJŚWIĘTSZYM KOŚCIELE NA ZIEMI

Anty-Jan Chrzciciel obecnie toruje drogę

Posłannictwem św. poprzednika Chrystusa było nie tylko wołanie na pustyni. Mało wilk-w-owczej-skorze.jpgzwraca się uwagę, że święty Poprzednik naszego Pana oddał swoją krew za sprzeciw wobec konkubinatu króla Heroda. Czyszczenie sumień ówczesnego Izraela z grzechów miało właśnie w tym swoje ukoronowanie aż do męczeństwa największego ze świętych (oczywiście oprócz Najświętszej Maryi). I jak Chrzciciel był tym, który przygotował drogę Chrystusowi, tak współcześnie anty-chrzciciel przygotowuje drogę antychrystowi. I ów anty-chrzciciel postępuje analogicznie, tyle że na odwrót. To właśnie „przygarnięcie” rozwodników (konkubinów) do Kościoła jest podstawą jego heretyckiej i straszliwie niszczącej działalności, która ma przygotować diabelski grunt dla antychrysta. O tym największym świętokradztwie, jakim jest dopuszczenie cudzołożników do Komunii św. pisaliśmy w poprzednich artykułach.


378546_anna_hp250_34Przyjmowanie Komunii św. w stanie grzechu śmiertelnego jest jednym z największych świętokradztw jakie zna Kościół. To czym w takim razie jest namawianie to takiego czynu na skalę masową wykorzystując do tego celu swoją władzę na Watykanie???!!! Wszystkim niedowierzającym, że tak straszne świętokradztwo jest zatwierdzone, mówię: obudźcie się i otwórzcie oczy! Schizma płynie z Watykanu i rozbija Kościół Chrystusowy od środka
obronaeucharystii.com

Brońmy Kościoła, brońmy kościołów!

Sobór Watykański II postawił sobie za jeden z głównych celów pogłębienie teologii Kościoła i był to wielki sukces. Doprowadzono także do powstania święta Matki Kościoła, co już w przepiękny sposób ukoronowało prace soborowe. Jednak na zemstę szatana i jego sług nie trzeba było długo czekać. Już od kilkudziesięciu lat (właściwie od pół wieku), masoneria ostr owzięła się za Kościół zarówno przez duże jak i małe „k”. Dobrano się do wszystkiego, co z tajemnicą Kościoła ma coś wspólnego. Jednym z przykładów tej wywrotowej działalności było forsowanie na wiodących uczelniach katolickich, a potem także wśród katechetów „nowoczesnej” definicji Kościoła. W skrócie ta przewrotna definicja brzmi: „Kościół to my, to ludzie (w praktyce niemal wszyscy)”. Wielu czytających zakrzyknie teraz: przecież tak właśnie jest – to dobra definicja. A jednak nie. Ani dokumenty soborowe, ani jakikolwiek Papież nie podawali takiej formuły. Bo nie mogli, bo to nieprawda. Kościół to Chrystus. Chrystus jest Kościołem, a z Nim ci, którzy są w Niego wszczepieni. Wymiar społeczny, ludzki jest na drugim miejscu. W definicji rozreklamowanej przez masonerię kościelną nie ma miejsca dla Boga, a w zamian jest wymiar przede wszystkim i w dodatku wyłącznie ludzki. Bez Jezusa żadna organizacja ludzka nie jest w stanie zrobić nic dobrego, a co dopiero Kościół!  Nic dziwnego, że katecheci nie mogli za nic wbić dzieciom w szkołach tej zwięzłej formuły „Kościół to my”, bo dzieci podświadomie wyczuwały, że uczy się je czegoś od czapy! To jest piękne, że szczególnie małe dzieci nie potrafią ani się nauczyć ani zapamiętać formuł, które jednym słowem można nazwać herezjami. I tu małe dzieci wolały uparcie trwać przy prymitywnym skojarzeniu kościoła jako budynku sakralnego.

I słusznie, bo od budynku świątyni katolickiej droga do Kościoła przez duże „K” jest krótka. images.jpgBo Chrystus jest Kościołem, a przecież w całej pełni obecny jest nasz Zbawiciel w tabernakulach wszystkich naszych kościołów. Jego Obecność w Przenajświętszej Eucharystii uświęca nawet materialne ceglane czy drewniane mury naszych świątyń. Stąd druga część szatańskiego uderzenia skoncentrowała się właśnie na świątyniach. Na temat organizacji prezbiterium, sakralności kościołów nie ma co tu nawet pisać. Widać gołym okiem, jak robiono i robi się coraz więcej, by nasze kościoły nie był sacrum, a zwłaszcza by wykpić i najlepiej pozbyć się Tego, który jest Głową Kościoła. Przede wszystkim wyrzuca się poza centrum Najświętszy Sakrament – tabernakula do bocznych naw, czyli w praktyce bardzo często „do kątów”. Jeśli nie można tego zrobić, to przesłania się je wielkimi tronami nazywanymi miejscami przewodniczenia. Proces ten był przygotowywany już od bardzo dawna. Warto zwrócić uwagę na modernistyczną bryłę architektoniczną świątyń budowanych od mniej więcej półwiecza. Już sama architektura sprawiała (pomijając fakt samej antyestetyki i antysakralności tych „brył”), że problemem było ustawienie i organizacja centrum kościoła tak, by w należyty sposób uczcić Obecność naszego Pana. No i mamy, to co mamy i robi się coraz gorzej. Niemały udział w niszczeniu sakralności naszych świątyń ma teraz jedna ze wspólnot niby kościelnych (a może antykościelnych???) – neokatechumenat. Kościoły przez nich przechwycone (np. dzięki temu, że proboszczem jest gorliwy zwolennik „drogi”), tracą nie tylko sakralny wymiar, ale są wręcz ozdabiane malowidłami, znakami bardzo podejrzanymi czy wręcz masońsko – satanistycznymi. Nie jest dużo takich kościołów, ale stanowią precedens, z którego niestety mogą brać przykład kolejni proboszczowie i może być dużo gorzej. Znamy osobiście taki kościół w centralnej Polsce, w diecezji łowickiej, więc nie piszemy z powietrza. Od kościoła protestanckiego odróżnia go to, że jest w nim tabernakulum (choć oczywiście w bocznej nawie) i obraz Matki Bożej (jednak żadnego obrazu świętych już nie widać). Z kolei kościoły protestanckie nie mają pewnie podejrzanych witraży (projektantem w naszym przykładzie był Kiko!) i innych przedziwnych symboli (prawdopodobnie masońskich) ukrytych w ikonach.

Brońmy Kościoła, brońmy kościołów!

„…Ja Jestem Kościołem. Moje Ciało jest Moim Kościołem, ale z czasem zostanę całkowicie odrzucony na bok…” ostrzezenie.net

wzór prośby o zaniechanie posługi nadzwyczajnych szafarzy

Tutaj można zobaczyć wzór prośby do ks. proboszczów poparty dokumentami i Nauką Kościoła.

Największe świętokradztwo wszechczasów!!!

Nowe wytyczne dotyczące interpretacji „Amoris laetitia” wydane przez diecezję rzymską sugerują, że osoby trwające obiektywnie w stanie grzechu ciężkiego w pewnych szczególnych okolicznościach mogą przyjmować Komunię Świętą w „dyskretny sposób”. !!!

Przewodnik dla kapłanów sugeruje, że niezamężne pary mieszkające razem i angażujące się w stosunki seksualne mogą przyjmować sakramenty po odpowiednim rozeznaniu ich sytuacji ze spowiednikiem.

 Również przewiduje on dopuszczenie do Komunii Świętej rozwodników, żyjących w kolejnych związkach, jeśli „istnieje pewność moralna, że pierwsze małżeństwo [jednej ze stron] było nieważne, ale nie istnieją dowody, aby wykazać to w postępowaniu sądowym.” Zaznaczono jednak, że osoby takie nie będą mogły otrzymać Komunii Świętej, jeśli ich obiektywnie grzeszna sytuacja będzie przedstawiana jako „część chrześcijańskiego ideału”.
Read more: http://www.pch24.pl/skandaliczne-wytyczne-diecezji-rzymskiej-w-sprawie-amoris-laetitia-,46481,i.html#ixzz4MWa2Rq59

grzmot.jpgŚwiętokradztwo największe, bo dotyczy Samego Boga obecnego w Najświętszym Sakramencie, bo płynie z samego Watykanu, bo zostało celowo zaplanowane i uczynione na masową skalę.

Na odpowiedź Bożą nie trzeba długo czekać. 8.10.2016 r. potężny piorun uderzył w kopułę Bazyliki św.Piotra. Grzmot przyszedł w święto Matki Bożej Różańcowej. Jest to już drugi taki znak. Pierwszy był pamiętnego 11 lutego 2013 r. również w Święto Matki Bożej (z Lourdes). Tego dnia dopuszczono się największego oszustwa w dziejach świata:

17.02.2013, 19:00 – FAŁSZYWY PROROK PRZEJMIE TERAZ SIEDZIBĘ W RZYMIE

22.07.2013, 20:17 – MATKA ZBAWIENIA: OSTATNIA TAJEMNICA FATIMSKA NIE ZOSTAŁA UJAWNIONA, TAK BYŁA PRZERAŻAJĄCA

Schizma na całego-komunia dla rozwodników jawnie zatwierdzona



ciemnicaPrzyjmowanie Komunii św. w stanie grzechu śmiertelnego jest jednym z największych świętokradztw jakie zna Kościół. To czym w takim razie jest namawianie to takiego czynu na skalę masową wykorzystując do tego celu swoją władzę na Watykanie???!!! Wszystkim niedowierzającym, że tak straszne świętokradztwo jest zatwierdzone, mówię: obudźcie się i otwórzcie oczy! Schizma płynie z Watykanu i rozbija Kościół Chrystusowy od środka. Jeszcze raz: obudźcie się – nie można iść za schizmą i antypapieżem!!!

Fałszywy Prorok w liście do biskupów argentyńskich oświadczył: Jedyna interpretacja „Amoris Laetitia” to dopuszczenie do Komunii rozwodników żyjących w nowych związkach.

Dla tych, co mają jeszcze wątpliwości czy taka profanacja jest do zaakceptowania – proszę przypomnieć sobie niezmienne stanowisko Kościoła świętego w tej sprawie

*** to odstępstwo zostało przepowiedziane:

„Jako pierwsze mają być zniszczone Sakramenty – potem Msza – następnie Biblia i wszystkie ślady Słowa Bożego. W tych czasach wielu będzie walczyło o to, by głosić Słowo Boże. Jednak właśnie w tych czasach Moje Łaski zostaną wylane na cały świat, dzięki mocy Ducha Świętego, aby Bóg nigdy nie został zapomniany.” 21.07.2013, 18:05

 

Nowy podręcznik do religii z profanacją tabernakulum!

Chodzi o podręcznik do religii dla kl. 4 szkoły podstawowej „Jestem chrześcijaninem”. Rzuciła mi się w oczy jego okładka – pierwsze skojarzenie, że tam jest umieszczone satanistyczne logo ŚDM. Jednak po przyjrzeniu się bliżej widać, że to jest tabernakulum owinięte czerwoną pętelką w kształcie szóstki! Ciekawe, czy takie tabernakulum już gdzieś jest zbudowane, czy to tylko grafika. Nie mam słów, żeby to dalej komentować…  Jest to podobna profanacja jak satanistyczna monstrancja na ŚDM.

Poza tym tytuł podręcznika „Jestem chrześcijaninem” kojarzy się z piosenką, w której powtarzają się jak refren słowa: „Bo chrześcijanin to właśnie ja”. Pewnemu świątobliwemu księdzu nie podobała się ta piosenka, z powodu ukrytej w niej bardzo sprytnie…pychy.

Cud eucharystyczny w Legnicy kolejnym upomnieniem

294206_QIHC_cud202_34.jpgCud w Sokółce był wielkim upomnieniem dla polskiego duchowieństwa, jak powinno traktować się żywego Pana Jezusa obecnego w Eucharystii. Jak widać upomnienie nie do końca zadziałało, bo Cud w Legnicy w 2013 r. wydarzył się z powodu tej samej profanacji co w Sokółce. Pisaliśmy niej tutaj

Nadziwić się nie mogę, jak dobry Bóg jest delikatny. Upomnienie i to połączone z tak wspaniałym cudem wydaje się raczej nagrodą niż karą. Pomyśleć, że dotyczy to materii strasznego grzechu – tak poważne świętokradztwa względem Najświętszego Sakramentu należą do kategorii bardzo wielkich grzechów. Wydaje mi się (nie ośmielam się wnikać w zamiary Boże), że tak delikatne i cudowne upomnienia mogą się kiedyś skończyć, a zastąpią je prawdziwe kary Boże. Ale to jeszcze nic. Najgorszą jest kara ostateczna – piekło dla tych, co ani pod wpływem słodkich upomnienio-nagród ani pod wpływem przyszłych domniemanych kar nie zechcą żałować za ten grzech. Napisane jest: „…kto nie wierzy Bogu, uczynił Go kłamcą, bo nie uwierzył świadectwu, jakie Bóg dał o swoim Synu.” (1 J 5,10). Aż strach pomyśleć, co będzie z tymi, którzy nie tyle nie wierzą Bogu co wręcz Go depczą i poniżają obecnego w Najświętszym Sakramencie.

Obrona św. Eucharystii? A może czas na kontrę?!

Najlepszą formą obrony jest atak. Jest takie powiedzonko – może słuszne, może nie. W języku żołnierzy (także np. piłkarzy) wyjście z głębokiej obrony nazywane jest kontratakiem – w skrócie kontrą.

No to do rzeczy. Dotychczas biadoliliśmy na temat profanacji, których dopuszczają się zarówno świeccy jak i pasterze na misterium Najświętszego Sakramentu. Pisaliśmy i nie przestaniemy pisać o nadużyciach, profanacjach – choć to bardzo niemiłe. Postawa taka, choć nieelegancka (bo kojarzy się z biadoleniem, narzekaniem) jest konieczna ze względu na uwrażliwienie opinii katolickiej na nasilającą się falę świętokradztw wobec bijącego Serca Kościoła. Nie rezygnujemy i zachęcamy wrażliwe dusze, by nie rezygnowały z tej formy obrony czci Najświętszej Eucharystii. Jednak nadszedł czas rozwinąć szyki bojowe i rozpocząć równolegle drugi etap, bardziej elegancki – kontratak. Jakoś dwa miesiące temu w pewnej niewielkiej miejscowości w kościele spotkały się dwie starsze panie. Jedna, rozmodlona zwierzyła się drugiej, że od wielu lat przychodzi na dłuższą modlitwę, by wymodlić przywrócenie należnego miejsca dla tabernakulum. Otóż przed kilkunastu laty Pan Jezus ze swoim „domkiem” został wywalony do bocznej nawy, a w miejscu Mu należnym (centrum prezbiterium) ustawiono naprawdę wielki i naprawdę obrzydliwy i nieestetyczny tron. Piszę nie dlatego tylko, by wypomnieć tę obrzydliwość (jest ona coraz powszechniej praktykowana), ale dlatego, że ta kobiecina i jej wyjątkowa modlitwa i ofiara zapadła mi głęboko w serce. Jej postawa dała mi światło – sygnał do ataku. Tak, po pierwsze modlitwa i to z wiarą. To jest możliwe – cześć należna Królowi Królów naprawdę może zostać przywrócona w naszych świątyniach. Trzeba w to wierzyć i o to się modlić. I widzę też światełko (na razie tylko przebłysk), co robić w czynach. Widzę, że koniecznie trzeba nawoływać i prosić kapłanów i nie bać się i nie ustępować – do odpowiedniego wystroju świątyni. Nie bójmy się klękać do Komunii św. Wielu wierzy temu, co tu piszemy o klękaniu, jednak nie klęczą ze… strachu. Odwagi – a jak problem to módlcie się o nią! Wiele jest również do wyprostowania i zrobienia porządków w muzyce kościelnej, śpiewie liturgicznym. Ale koniec końców jestem pewny zwycięstwa choć niestety nie wszędzie. Więc do kontry!

Klęczeć przed biednymi?!

R0zeszły się w mediach straszne słowa oszusta z Watykanu (patrz: ostatnia tajemnica fatimska, ks. Apokalipsy-Fałszywy Prorok): „chciałbym, aby w Kościele klękano przed biednymi”. Te przewrotne słowa nie powinny zadziwić ostrożnych katolików, którzy już od dawna widzą złe postępowanie Bergoglio – m.in. że nie klęka podczas konsekracji, ani podczas adoracji eucharystycznej! To już powinno każdemu otworzyć oczy. A te zacytowane słowa są tylko zatwierdzeniem tego diabelskiego kierunku profanacji Najświętszego Sakramentu. Nasuwa mi się straszna analogia do sceny z Ewangelii (Mk 14,3-7): A gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, i siedział za stołem, przyszła kobieta z alabastrowym flakonikiem prawdziwego olejku nardowego, bardzo drogiego. Rozbiła flakonik i wylała Mu olejek na głowę. A niektórzy oburzyli się, mówiąc między sobą: «Po co to marnowanie olejku? Wszak można było olejek ten sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim». I przeciw niej szemrali. Lecz Jezus rzekł: «Zostawcie ją; czemu sprawiacie jej przykrość? Dobry uczynek spełniła względem Mnie. Bo ubogich zawsze macie u siebie i kiedy zechcecie, możecie im dobrze czynić; lecz Mnie nie zawsze macie.» 

Przyjdzie taki straszny dzień zapowiedziany w Księdze Apokalipsy (ohyda spustoszenia) i wtedy naprawdę będzie wielki płacz w Kościele, bo obecność Chrystusa w Eucharystii zaniknie… Jego Przenajświętsze Ciało zostanie ponownie Ukrzyżowane…

*** z kazania św. Jana Marii Vianneya (dziś mamy Jego wspomnienie): Niejeden „zatwardziały grzesznik mówi na modlitwie: „Mój Boże, wierzę mocno, że jesteś tutaj obecny.” Przyjacielu! Przed Bogiem drżą Święci Aniołowie, którzy nie ośmielają się podnieść ku Niemu oczu — którzy zasłaniają sobie skrzydłami twarze, bo nie mogą znieść blasku Jego Majestatu! A ty, okryty grzechami, klękasz sobie na jedno kolano, a drugie trzymasz w powietrzu! (aż muszę skomentować – teraz nie ma już nawet tego jednego kolana!) A więc te słowa, które wychodzą ci z ust – że wierzysz w obecność Bożą – są czymś wstrętnym. Jesteś podobny do małpy, która naśladuje to, co widzi u innych. Taka modlitwa to czysta kpina. Chrześcijanin, który wierzy – który jest przejęty do głębi obecnością Bożą – zachowuje się na modlitwie pokornie, bo widzi z jednej strony wielkość Boga, a z drugiej swoją własną niegodność. Boi się, żeby ziemia się nie otworzyła i nie pochłonęła go żywcem. Jego serce jest pełne żalu, że obraził Boga tak dobrego i miłosiernego, a zarazem pełne wdzięczności, że ten Bóg chce go znosić w Swej obecności.

ŚDM – „prezent” dla Chrystusa i młodzieży

Najświętszy Sakrament jest profanowany na naszych oczach na wszelkie możliwe sposoby. Ostatnio pisaliśmy o satanistycznej monstrancji, teraz dochodzą kolejne głosy o „muzyce przypominającą satanistyczną” podczas koncertu i Mszy św. w ramach obchodów ŚDM przed świątynią Opatrzności Bożej w Warszawie.

Coraz częściej zdarza się słyszeć muzykę w kościele, która nie powinna nosić tego zaszczytnego miana „muzyka”. Bo muzyka z samej swojej istoty pochodzi od Boga, źródła wszelkiego Piękna – czyli niesie ze sobą piękno. Zaś „muzyka” brzydka, wprowadzająca niepokój, zamęt, agresję pochodzi z innego źródła – od szatana. Odnosi się nieprzeparte wrażenie, że te wszystkie ekscesy związane z publiczną profanacją Najświętszego Sakramentu i Ofiary Mszy św. są nieprzypadkowe i są świadomie promowane.

„(…)Ukrzyżowanie mojego Syna odbywa się ponownie, gdy Jego Ciało, Jego Mistyczne Ciało, którym jest Jego Kościół na ziemi, musi znosić biczowanie od swoich. Wrogowie wewnątrz Jego Kościoła ubiczują Jego Ciało, porozrywają je, wyśmieją Go okrutnie i zbezczeszczą zanim odrzucą je na bok. Kościół mojego Syna ma teraz zostać ubiczowany, co będzie pierwszym etapem Jego Ukrzyżowania na Ziemi w tych czasach. Wezmą Jego Ciało – przez Eucharystię – i będą Go obrażać, a także poniżać. Wiele znaków tego będzie widocznych, gdyż uczynią każdy obraźliwy i przebiegły gest, aby Go przekląć. Kiedy oszkalują Jego Najświętszą Eucharystię, a następnie ją odrzucą, wkrótce bardzo trudno będzie ją otrzymać. To tylko jeden z wielu planów, który jest w trakcie realizacji, aby wymazać Obecność mojego Syna z Mszy Świętej (…)” http://paruzja.info/pl/oredzia-przeglad/46-sierpien-2013/1176-02-08-2013-15-10-matka-zbawienia-wkrotce-zazadaja-od-was-abyscie-rozdawali-namiastke-najswietszej-eucharystii-ktora-nie-bedzie-cialem-mojego-syna

 

Satanistyczna monstrancja

Podczas Światowych Dni Młodzieży drewniana monstrancja w kształcie logo ŚDM wykonana przez Wspólnotę Emaus stać będzie w Namiocie Adoracji, w Parku Jordana.

Nie chcę umieszczać jej straszliwego zdjęcia. Ale jest w kształcie gestu często ostatnio pokazywanego na Watykanie. Symbol trzech szóstek. A ponadto jest wykonana z DREWNA (a przecież powinny być nie tylko metalowe, ale i posrebrzane, pozłacane)

Jaka jest intencja?? Totalna profanacja Ciała Pańskiego!

Nadchodzi już ten czas… „Będziecie wiedzieli, że nadszedł czas, aby wprowadzić antychrysta do Kościoła mojego Syna, kiedy tabernakula zostaną zmienione, a w wielu przypadkach zastąpione ich drewnianymi wersjami.” paruzja.info/pl/oredzia-przeglad

Jestem obecny w Eucharystii

„Moja umiłowana córko, nie obawiaj się, robisz postępy, znajdując czas na modlitwę do Mnie. Teraz ważne jest, by człowiek zrozumiał, że aby zbliżyć się do Mojego Serca, musi pojąć potrzebę przyjęcia sakramentu Najświętszej Eucharystii.

cud-w-sokolce.jpgWielu ludzi, w tym także inne grupy chrześcijan, zaprzeczają Mojej rzeczywistej obecności w Eucharystii. Czemu zdecydowali zaprzeczyć obietnicom, które złożyłem podczas Mojej ostatniej wieczerzy, gdzie obiecałem, że dam Moje Ciało i Krew jako pokarm i pożywienie dla waszych dusz, jest niejasne. Jest jednak pewne, że cud Świętej Eucharystii, obecny we wszystkich tabernakulach świata, istnieje dziś i jest po to, by wypełnić wasze biedne, niedożywione i puste dusze Moją obecnością. Ta obecność wzmocni was i sprawi, że gdyby zdarzyło wam się Mnie nie przyjmować po tym, jak już do tego przywykniecie, będziecie czuć się zagubieni.

Wielu chrześcijan ignoruje jedną z najbardziej fundamentalnych obietnic, jaką uczyniłem podczas Mego Ukrzyżowania, że będę obecny w chlebie i winie oraz zostawię trwały ślad, by pomagać karmić dusze. Zbyt dużo ludzkiego rozumowania spowodowało, że zostałem odrzucony nawet przez dobrych chrześcijan. Ci sami chrześcijanie nie mogą przyjąć Świętej Eucharystii w jej prawdziwej formie. Najświętsza Eucharystia została wam wszystkim dana jako wielki Dar dla waszego odkupienia i zbawienia. Odrzucenie faktu, że Ja jestem w Niej obecny, powoduje utratę specjalnych łask, które są częścią przymierza, by przyprowadzić Mnie bliżej waszych serc.

Pamiętajcie, że to, że umarłem za was, stało się po to, by pokierować was w kierunku życia wiecznego i zbawienia. Przyjmijcie Mnie jak żywą obecność, a wasze dusze rozjaśnią się w sposób, jaki nie wydawał wam się możliwy. Powróćcie do przyjmowania Mojego Ciała i Krwi. Pozwólcie Mi usunąć wasze wątpliwości. Jest to jeden z największych błędów, jakie chrześcijanie zrobili — odmówienie Mi wejścia w ten sposób do ich dusz. To bardzo obraża Mojego Przedwiecznego Ojca z powodu Ofiary dokonanej, aby was ocalić. Pozwólcie Mi wnieść światło i posiłek w wasze życia. Bardziej skłonni, by zaakceptować prawdę Mojego nauczania, będziecie po tym, jak Ostrzeżenie już nastąpi.

Pamiętajcie, co obiecałem podczas Mojej ostatniej wieczerzy — że gdy weźmiecie chleb i wino, staną się one dla was Moim Ciałem i Moją Krwią. Każda inna interpretacja jest wypaczeniem ludzkiej logiki i rozumowania. Teraz zrozumcie i zaakceptujcie Prawdę.

Wasz kochający Zbawiciel

Jezus Chrystus”

http://ostrzezenie.net/wordpress/2011/04/14/jestem-obecny-w-eucharystii-pomimo-blednej-interpretacji-mojej-obietnicy/

Neokatechumenat – nadużycia

Sama nazwa tego ruchu kościelnego budzi ogień w wielu umysłach. Teraz się już nie dziwię. Nie mieliśmy nigdy uprzedzeń co do tej formacji. Nawet gdy słyszeliśmy krytyczne uwagi staraliśmy się myśleć, że to jakaś niesprawiedliwa nagonka. Jakiś czas temu ktoś zwrócił mi uwagę, że jest tu problem z Komunią św. na rękę. I to dało co nieco do myślenia – bo wszystkim wiadomo, że tak jest.

Ale najgorszą godzinę przeżyliśmy, gdy przypadkowo modląc się w kościele natknęliśmy się na Msze św. odprawianą w tym przedziwnym rycie (trudno tu dobrać łagodniejsze określenie, na to co się tam dzieje). I przeżyliśmy szok! To była Msza św. straszliwie pokiereszowana – wszystko na opak, iście po diabelsku (diabeł lubi odwracać do góry nogami – tak jak krzyż w pewnym reklamowanym teraz logo…). Gdyby jakiś przeciętny katolik wszedł na taką mszę i nie wiedział, że to neokatechumenat, to pewnie jego pierwszym wrażeniem by było: „to jakaś sekta”. I być może miałby rację, bo stać w nieposłuszeństwie Kościołowi co do podstawowych zasad dotyczących Najświętszej Eucharystii nie pochodzi na pewno od Boga. A zarzutów jest wiele… Największym szokiem jest profanacja św. Eucharystii. Konsekrowane Hostie trzymane w świeckich rękach przez wiele minut… Pozmieniane części stałe mszy św. (np. pieśń Baranku Boży bodajże po kazaniu?). Znak pokoju przypominający salę pełną witających się gości na przyjęciu… Brak w ogóle postawy klęczącej w czasie Mszy św. (nawet podczas Przeistoczenia)! (a zamiast tego tylko okropne ukłony). Cała msza św. traktowana jako wielka braterska uczta ogołocona totalnie z charakteru ofiarnego. Posłuchajmy słów św. Jana Pawła II tak zatroskanego o należny kult Najświętszej Eucharystii. „(…) Do tego dochodzą też tu i ówdzie, w różnych środowiskach kościelnych, nadużycia powodujące zaciemnianie prawidłowej wiary i nauczania katolickiego odnośnie do tego przedziwnego Sakramentu. Czasami spotyka się bardzo ograniczone rozumienie tajemnicy Eucharystii. Ogołocona z jej wymiaru ofiarniczego, jest przeżywana w sposób nie wykraczający poza sens i znaczenie zwykłego braterskiego spotkania. 

Poza tym niekiedy bywa zapoznana potrzeba posługi kapłańskiej, opierającej się na sukcesji apostolskiej, a sakramentalność Eucharystii zostaje zredukowana jedynie do skuteczności jej głoszenia. Stąd też, tu i ówdzie, pojawiają się inicjatywy ekumeniczne, które, choć nie pozbawione dobrych intencji, stosują praktyki eucharystyczne niezgodne z dyscypliną, w jakiej Kościół wyraża swoją wiarę. Jak więc w obliczu takich faktów nie wyrazić głębokiego bólu? Eucharystia jest zbyt wielkim darem, ażeby można było tolerować dwuznaczności i umniejszenia.

Ufam, że ta Encyklika przyczyni się w skuteczny sposób do rozproszenia cieni wątpliwości doktrynalnych i zaniechania niedopuszczalnych praktyk, tak aby Eucharystia nadal jaśniała pełnym blaskiem całej swojej tajemnicy.” Jan Paweł II, Ecclesia de Eucharistia

Odnieśliśmy silne wrażenie, że te słowa Jan Paweł skierował personalnie właśnie do neokatechumenatu.

Widzieliśmy także jeden kościół w Polsce urządzony wg neokatechumenatu – przypomina raczej świątynię protestancką niż katolicką. W centrum kościoła wielki, prawie kwadratowy ołtarz, za nim ambona (przed którą na koniec i początek mszy św. kłaniają się kapłani), a za nią miejsce przewodniczenia z zabronionym w dokumentach „tronem”. Najświętszy Sakrament jest w nawie bocznej. Nie ma krzyża przy ołtarzu (tylko przy ambonie), a to jest ścisły przepis. I jeszcze wiele można by wyliczać. Nie piszę jednak tego wszystkiego, aby ponarzekać czy pokrytykować, ale z bólu serca i z miłości do tych ludzi, którzy są w takich wspólnotach i tego nie widzą… Bo często są to bardzo dobrzy i gorliwi katolicy i kapłani, tylko zostali nieświadomie i sprytnie zmanipulowani….

Te wszystkie smutne spostrzeżenia dały nam ślad na jeszcze inną sprawę – mianowicie brak aprobaty kościelnej – papieskiej, choć wszędzie się rozgłasza, że taka aprobata jest. Jak to??? Jedni twierdzą, że pewien kardynał uroczyście zatwierdził neokatechumenat – jednak nawet wszyscy kardynałowie razem wzięci nie mają takiego prawa bez podpisu Papieża! Mówi się często o prywatnym liście do jednego z kardynałów. Prywatny list miałby być dokumentem zatwierdzającym???? A swoją drogą jaką mamy pewność, że list nie został sfałszowany? Nie zdziwiłbym się, gdyby Jan Paweł II nie napisał tam dokładnie odwrotnych słów w stosunku do tych, które publicznie ogłoszono! Niemożliwe? A czy przytoczone słowa Jana Pawła z adhortacji nie są tego dowodem?…

Módlmy się więc za siebie nawzajem, bo szatan sieje wielkie zamieszanie w Kościele, uderzając przede wszystkim w Największy Dar Kościoła – Eucharystię. 

Im więcej łamie się zasad w Liturgii tym lepiej!

Pełna swoboda. Owsiakowe: „róbta co chceta” w pełni króluje. Odnosi się wrażenie, że im ktoś więcej złamie zasad i rubryk ten dostanie od biskupa większą nagrodę…

Np. można swobodnie dodawać do kanonu Mszy św. wezwania świętych ilu się chce i do woli. Nie takie to na pozór złe, bo co komu niby święci przeszkadzają? Mnie tu przeszkadzają bo to nijak ma się do rubryk. I myślę, że i świętym w niebie to przeszkadza, że wykorzystuje się ich do szargania Sercem Kościoła (Eucharystia to Serce Kościoła). Ale to i tak drobiazg. Dalej – soli sobie ten czy inny ksiądz dowcipasy, błyskotliwe komentarzyki to tu, to tam. Nie mówiąc już o tym, że przy okazji mają w nosie Najświętszy Sakrament – dają temu wyraz przez jakikolwiek brak szacunku, jak chociażby zwykłe przyklęknięcie (oczywiście nie wszyscy – nie generalizuję, ale jest duży problem). Modlitwa Powszechna czytana z jakiegoś sprytnego ogólnopolskiego opracowania zupełnie łamiąca wszelkie zasady dotyczące tej części liturgii. Dla tych co nie wiedzą – ilość wezwań oraz ich kolejność jest w rubrykach ściśle określona (średnio powinno być jakieś 5, a teraz jest z piętnaście). A sama treść tych wezwań przyprawia o mdłości – można je streścić czymś w rodzaju: „Panie Boże jest fajnie i my jesteśmy fajowi to zrób, by było jeszcze trochę fajniej i w ogóle to pa pa…” Niestety to nie dowcip. Wsłuchajcie się uważnie jak zniszczono wezwania tej części Mszy św. Dalej – wszelkie przepisy mówiące o zakazie wprowadzania tronów na wysokości tabernakulum są nagminnie łamane! Można by przykładów mnożyć i mnożyć… Naszego świętego papieża Jana Pawła II bardzo bolały nadużycia w Tajemnicy Eucharystii. Oto Jego Słowa: „(…) Jak więc w obliczu takich faktów nie wyrazić głębokiego bólu? Eucharystia jest zbyt wielkim darem, ażeby można było tolerować dwuznaczności i umniejszenia.” Ecclesia de Eucharistia  Oj, a za czasów Jana Pawła jeszcze nie było tak źle jak teraz, oj nie! To, co się teraz dzieje już wprowadza apostazję w Kościele.

Wracając do wykorzystywania świętych, to nie daruje się nawet Najświętszej Maryi. Otóż w celu rozreklamowania fałszywego oblicza kultu miłosierdzia posłużono się Jej tytułem „Matki Miłosierdzia” w nabożeństwach majowych. Dowód jest w czytankach majowych. Z dnia na dzień nasila się reklama fałszywego miłosierdzia – jakoby Bóg to taki sympatyczny, lajtowy kumpel – tatuś, zawsze absolutnie zawsze wybaczający (więc piekła nie ma?). Nie ma miłosierdzia dla nieskruszonego grzesznika – ale właśnie to próbuje się na siłę wymazać z Magisterium Kościoła. I w ten sposób zabija się dusze. Na wieczność. Byłam dziś na ślubie koleżanki. Doznałam szoku, bo ksiądz Jezuita pozwolił sobie na znaczące zmiany w formule nałożenia obrączek!!! Ta ostatnia rzecz tak nas dobiła, że powstał ten artykuł.

Wielu pewnie powie, że ten artykuł jest krytykujący wszystko, czepiający się itd. Ale czy nie widzimy, że tak faktycznie się dzieje i że totalna większość katolików już zupełnie przyzwyczaiła się do takich luzackich zmian? Niedługo prawie na nikim nie zrobi wrażenia np. zmiana przysięgi małżeńskiej czy zmiana formuły Przeistoczenia… A katolicy wciąż śpią i śpią, głusi na Słowa Prawdy i ostrzeżenia, zajęci swoim sielankowym życiem…

(…) „Słuchajcie proroków. Nie popełnijcie tych samych błędów, kiedy Mój naród nie słuchał Mojego proroka Noego. Odwrócili się od niego; nie chcieli słuchać, zajmowali się swoim codziennym życiem, jedli i śmiali się, całkowicie zapominając o tym straszliwym losie, który ich czekał.” http://jezusdoludzkosci.pl/2010-11-20-07-20-powstanie-grup-satanistycznych-i-panowanie-nad-swiatem

(…) „Wszyscy ci, którzy znają Moje Nauczanie, dostrzegą zmiany w odprawianiu Mszy Świętej.”  http://jezusdoludzkosci.pl/2012-04-16-18-00-ja-wasz-umilowany-jezus-nigdy-nie-moglbym-podkopywac-mojego-wlasnego-kosciola

Chrystus Najwyższy Kapłan wzorem najwyższego posłuszeństwa

Posłuszeństwo w Kościele. Wszystkim? Nawet masonom? To przykre, ale odpowiedź na smutne i szokujące pytanie brzmi: „tak”. Tak, dopóki papież, kardynał, biskup, proboszcz itd. nie określi się wprost jako heretyk – czyli ktoś kto bezpośrednio odrzuca główne prawdy wiary Kościoła katolickiego. Dopóki zręcznie to ukrywa, tak samo jak swoją przynależność do „czarnych”, dopóty właściwie – zgodnie z zasadą hierarchiczności Kościoła katolickiego – winniśmy zachowywać posłuszeństwo. Szczególnie w trudnym położeniu są kapłani. Mając świadomość, że ich biskup (któremu z racji święceń bezpośrednio podlegają) jest masonem, żyje niemoralnie i nawet namawia do rozgłaszania błędnych nauk – muszą mu być posłuszni! Oczywiście nie we wszystkim. Nie wolno być posłusznym bezpośrednim zaleceniom ewidentnie złym, niemoralnym, heretyckim. Ale tylko w tym wypadku. Przykład?

Załóżmy, że proboszcz X dostaje listy od swojego biskupa, w których ten żąda od niego, by np. głosił często na kazaniach „nową” naukę o Mszy św.. O tym, że Msza św. to tylko uczta braterska – a nie uobecnienie Chrystusowej zbawczej Ofiary na Krzyżu. Ot, po prostu żeby ważniejszą istotę Mszy św. wyciąć (już nad tym od dawna pracują), a zostawić tylko element uczty – tak jest np. u protestantów. Ale nasz bohater X się nie daje. Sprzeciwia się w ten sposób, że nie atakując swojego przełożonego personalnie (posłuszeństwo wiąże się z szacunkiem – od karania jest Bóg) rozgłasza nauki przeciwne od tych, które życzył sobie biskup – czyli właściwe wierze katolickiej. Zdenerwowany biskup suspenduje owego proboszcza. I co teraz? Suspensa, nawet jeśli jest totalnie niesprawiedliwa zawsze powinna być przyjęta. To przyjęcie kar kościelnych jest dowodem na świętość i pokorę kapłana czy nawet zwykłego wiernego. Tego typu kary doznawało (i z uległością przyjmowało) wielu świętych – nawet dotknęło to słynnego świętego już za życia św. Ojca Pio!

Tak samo postąpił Chrystus. Stał się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Mało kto zwraca uwagę, że przecież Jezus był synem prawa żydowskiego – był poddanym ówczesnej hierarchii. Ten akt heroicznego posłuszeństwa naszego Zbawcy miał swój szczyt w czasie sądu w nocy z Wielkiego Czwartku na Piątek. Wtedy, gdy wyznał prawdę wobec sanhedrynu, że jest Synem Bożym, arcykapłan (i to nie tylko w znaczeniu ludzkim, bo tą hierarchię do śmierci Jezusa uznawał Bóg) ogłosił: „zbluźnił, na co jeszcze potrzeba świadków?”. Innymi słowy wydał wyrok skazujący, wykonany przez Rzymian. I nie tylko głosowi z nieba, posłannictwu danemu Mu przez Ojca Chrystus jest posłuszny. Jest posluszny arcykapłanowi prawdziwej religii – czyli jakby swojemu przełożonemu. Poddaje się jego rozkazowi pójścia na śmierć. Któs powie – przecież i tak nie miał szans z sanhedrynem, i tak by Go zabili. Miał stuprocentowe. Wystarczyłby jeden akt Jego Boskiej Woli i zmiótłby swoich wrogów jak piórko. Ale na szczęście dla nas (bo nie byłoby Odkupienia) nie czyni podobnego aktu. Jest zmiażdżony posłuszeństwem. I Jego umiłowani słudzy – kapłani – też powinni tacy być. Męczeństwo? Tak – i to przez wielkie „M”!

Ale z posłuszeństwa wynika zawsze wielkie dobro, a z nieposłuszeństwa zawsze zło. Co z tego, że jakiś ksiądz głosi naprawdę piękne nauki, ale od lat wytrwale sprzeciwia się przyjęciu być może niesłusznych kar? Ano to z tego, że w istocie jest schizmatykiem i iść za nim i słuchać go nie wolno. A wielu to czyni i promuje go na glorii.tv! To tak jakby słuchać współczesnego Lutra. Chyba 90% nauk Lutra było pięknych i prawdziwych. Ale te 10% wystarczyło, by dokonać najstraszliwszej jak do tej pory (bo zanosi się na gorszą) schizmy w dziejach Kościoła!

Pisząc komentarze bądźcie wyrozumiali – temat jest absolutnie niewyczerpany. To jakby naświetlony jeden wątek szczególnie pasujący na tak święty dzień jak święto Chrystusa Najwyższego Kapłana.

więcej na ten temat: https://przeciwherezjom.com/2016/05/16/posluszenstwo-nawet-episkopatowi-zobacz-kiedy-trzeba-byc-poslusznym-a-kiedy-nie-mozna/

 

 

 

DRAMAT APOSTAZJI – Rozmontowano właśnie wiarę katolicką. Rzym jest w apostazji

Dramat apostazji

30 Kwiecień 2016

Iesus Christus heri et hodie idem, et in saecula!
Doctrinis variis et peregrinis nolite abduci.

„Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki.

Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom” (Hbr 13, 8-9).

W trosce o podwyższenie wiary katolickiej i w trosce o zbawienie dusz ten wpis. Nie można milczeć, gdy dzieło Boże jest poniewierane a zbawienie dusz poważnie zagrożone.

Czas zrozumieć: apostazja jest już jawna, publiczna i powszechna.
To, czego się naucza, w niejednym aspekcie jest sprzeczne z tym, czego Kościół Katolicki uczył przez wieki, a zatem nie jest to wiara katolicka. Oficjalnie otwarto furtki do Komunii Świętej dla ludzi żyjących w grzechu śmiertelnym (z punktu widzenia prawa katolickiego jest to oczywiście otwarcie fikcyjne, bezskuteczne, nie mające żadnej mocy prawnej). Zagrożone jest zatem wieczne zbawienie milionów dusz, które deklarują jeszcze wiarę katolicką.
Nie można więc dawać posłuchu tym fałszywym naukom i praktykom, nie można ich popierać ani wspierać.

Należy chronić młodzież przed kontaktem z siewcami fałszu.
(…) Należy gromadzić się w domach, w rodzinach, w sąsiedztwie, w gronie znajomych – na codzienne odmawianie Różańca.
(…) Nie należy wspierać – także materialnie – środowisk, w których naucza się błędu, ani ludzi głoszących błędne nauki.
Wielu ochrzczonych jeszcze w ogóle nie zdaje sobie sprawy z grozy sytuacji.

Rozmontowano właśnie wiarę katolicką. Rzym jest w apostazji.

Pewien Arcybiskup mówił jakiś czas temu: Rome a perdu la foi, mes chers amis.Rome est dans l’apostasie. Ce ne sont pas des paroles, ce ne sont pas des mots en l’air que je vous dis. C’est la vérité. Rome est dans l’apostasie. On ne peut plus avoir confiance dans ce monde-là. Il a quitté l’Église, ils ont quitté l’Église, ils quittent l’Église. C’est sûr, sûr, sûr, sûr.

Św. Piotr woła: „Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!” (Dz 2, 40).

Quicumque vult salvus esse,
ante omnia opus est ut teneat catholicam fidem.
Ktokolwiek pragnie być zbawiony,
przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary.
(Wyznanie wiary św. Atanazego)

Ecclesia ibi est, ubi fides vera est.
Kościół jest tam, gdzie jest prawdziwa wiara.
(św. Hieronim, Doktor Kościoła)

Schizma w Kościele – „Komunia dla każdego”!

Biskupi, którzy już dawno dopuścili osoby rozwiedzione w ponownych związkach do Eucharystii święcą obecnie triumfy. Kolejne episkopaty – w tym choćby filipiński – podkreślają, że od teraz przyjmą one zasadę „Komunia dla każdego” i nie będą odmawiać Eucharystii nikomu. 

Warto sobie przypomnieć, jakie jest stanowisko św. Kościoła w sprawie dopuszczania do komunii św. rozwiedzionych: https://gloria.tv/article/qTYpXCQLQMJ

https://gloria.tv/article/UKBUE84ZeQj

 

Tydzień biblijny czy eucharystyczny?

Wymyślono (grupa polskich biskupów – a może tylko jeden?), że trzeci tydzień Okresu Wielkanocnego będzie obchodzony jako tydzień biblijny. Przezacne i sympatyczne życzenie – problem tylko w tym, że nie w czas. To tak, jakby zaproponowano nam, że polskim obyczajem zupa i drugie danie wyląduje na śniadanie, a kawka z bułeczką na obiad. Dobry pomysł? Świetny, bo nowoczesny i oryginalny. Na tym chyba cała liczba plusów takiego pomysłu się kończy. Bo tak jak w posiłkach doczesnych musi być porządek, bo inaczej po prostu źle się czujemy, tak samo (a może i bardziej) powinien być zachowany porządek w Pokarmach – posiłkach duchowych. A dwoma największymi „daniami” katolików jest Słowo Boże – czyli przede wszystkim Pismo św. i Eucharystia. Kościół po Soborze Watykańskim II zwrócił nam szczególną uwagę na oba „Dania” w czasie Mszy świętej. Ale wyobraźmy sobie, że ktoś za jakiś czas wpadnie na nowoczesny pomysł, by zamienić miejscami Liturgię Słowa z Eucharystyczną. O, przepraszam, już tłumaczę się, dlaczego piszę o odwrotnościach. Bo tak się składa, że Kościół Święty poświęcił trzeci tydzień Okresu Wielkanocnego na rozważanie Tajemnicy Najświętszej Eucharystii – przede wszystkim poprzez teksty modlitw Mszy św. i Ewangelie. Duch Święty tak od wieków prowadził Kościół Święty, że wszystko było jasne, uporządkowane, klarowne. Możemy zauważyć, że każdy tydzień w okresie Wielkanocnym ma swoją przewodnią myśl. Np. pierwszy tydzień mówi nam oczywiście o Zmartwychwstaniu, czwarty tydzień o Dobrym Pasterzu.

Jednak nowoczesny pomysł na tydzień biblijny wprowadza tu duże zamieszanie (wrażenie takie, że jest „od czapy”). Czemu nie zrobić tygodnia biblijnego w czasie odpowiednim, gdy Liturgia Słowa kładzie nacisk właśnie na Słowo Boże??? Byłoby za prosto i za pięknie?? Chyba wiemy, od kogo pochodzi zamieszanie, chaos, wprowadzanie niepokoju, nieporządku? Od Złego Ducha.

Nic dziwnego, że tajemnica Eucharystii jest atakowana nawet przez biskupów i kapłanów, skoro wielu nie przyklęka już przed Panem Jezusem ukrytym w tabernakulum nawet na początku i końcu Mszy św.!!!!

Wierni potrzebują przykładu wiary!

grobPodzielę się moim świątecznym, smutnym spostrzeżeniem. Otóż nie trudno zauważyć, że ludzie podczas świątecznych dni Zmartwychwstania modlą się przed pustym grobem Pańskim! Oczywiście nie ma w tym nic złego, ale ukazuje straszny brak wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii! Pana nie ma w grobie, a ludzie pobożnie klęczą i modlą się, a obok w nawie głównej tabernakulum z Najświętszym Sakramentem i…pustki. Trudno się dziwić tym ludziom. Człowiek z natury ma głęboką potrzebę kultu, więc rozładowuje ją – nie wiedząc dokładnie jak i nie zawsze do końca słusznie. Winni są tu ci, którzy na te niesłuszne drogi ludzi sprowadzają, zamiast pociągać przykładem żywej wiary… A jaki przykład otrzymują wierni od góry? Ludzie Kościoła (np. zakonnicy pełniący funkcję zakrystianina) w ogóle nie klękają, ani nawet się nie kłaniają przed Panem schowanym w tabernakulum, a zdarza się, że defilują z podobną pogardą i obojętnością przed wystawionym uroczyście Najświętszym Sakramentem w monstrancji!! Mało tego – ci zakonnicy pełnią funkcje nadzwyczajnych szafarzy!!! Poza tym mdłości mnie biorą, gdy widzę wielkich i dumnych katolików jak z elegancją kłaniają się przed tabernakulum. Powinni przyklękać. Z tego powodu polubiłem nawet dziwaczne staromodne gesty (jakiś pół-klęk ze znakiem krzyża) niedokształconych chrześcijan. I to z powodu tych „wielkich” Kościoła nasze kościoły katolickie stały się w praktyce jak protestanckie (poważne oskarżenie – tak!!!). Bo dla 99% ludu wiernych nie ma różnicy, czy Pan Jezus jest obecny w tabernakulum czy nie, czy pali się wieczna lampka czy nie… Czy jest Wielka Sobota i Najświętszy Sakrament znajduje się w Grobie czy może Pan opuścił już Grób?

Słyszałam kiedyś taką smutną historyjkę (mam nadzieję, że nie wydarzyła się naprawdę, choć mogła…). 

Otóż trwały przygotowania do uroczystej procesji Eucharystycznej. Parafianie zaangażowani pomagali, proboszcz nadzorował. Wiadomo – bielanki, sypanie kwiatków, sztandary, ministranci, śpiew, tłum ludzi. Wszystko wydawało się gotowe i ogarnięte. Procesja ruszyła. Jednak ktoś z wiernych krzyknął: „Ależ nie ma Pana Jezusa w monstrancji!”. Na to proboszcz: „Wiedziałem, że zawsze o jakimś szczególe zapomnę!”. 

Chyba nie potrzeba komentarza do tej strasznej historyjki…

„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” Łk 18,8

Trwa krzyżowanie naszego Pana obecnego w Najświętszej Eucharystii

ciemnicaPo 2 tysiącach lat widać, jaka jest wdzięczność i wiara wobec tego Największego Cudu dla nas uczynionego. W Wielki Czwartek można było zauważyć pewne straszne oznaki tej „wdzięczności”.

Ciało Chrystusa obecnie rozdziera się nowoczesnymi gwoździami – profanacjami najróżniejszych rodzajów i gatunków. Jak profanować to najlepiej w sam wieczór ustanowienia Najświętszej Eucharystii. Poniżej kilka faktów z warszawskich kościołów:

1. Nagminnie ustawiane eleganckie trony – najlepiej na wysokości tabernakulum – tak żeby precyzyjnie kapłan przewodniczący liturgii mógł pewną częścią ciała oddać doskonałą cześć Sakramentowi, dla którego ma rację bytu jego własna posługa kapłańska. Ten „wspaniały” obyczaj ma już swoją tradycję – praktykowane to jest od mniej więcej kilkunastu lat, w wielu kościołach takie usytuowanie tronów przyjęło się na stałe…. (tak w ogóle to nie wolno stawiać tronów – ma być krzesło przewodniczenia, a już na pewno w miejscu, które nie znieważa Najświętszego Sakramentu – warto zajrzeć do przepisów liturgicznych)

2. W kościele wojskowym często rolę ministrantów pełnią żołnierze z kompanii reprezentacyjnej. To nie jest złe i nic w tym dziwnego. Jednak wczoraj wśród żołnierzy ministrantów pojawiły się dwie kobiety. Dla wielu ludzi starej daty to szok… I w dodatku posługa ministrantek nie tylko nie została zatuszowana, ale wręcz przeciwnie – bardzo podkreślano ich obecność. Tylko patrzeć jak za rok zaczną się pojawiać damskie janosiki…

3. W innym kościele pojawiły się nowe elementy w liturgii (kto wie, może powstaje tam nowy mszał?). W czasie znaku pokoju długa (kilku minutowa) dodatkowa pieśń. Kapłani obeszli wiernych, by niemal każdemu z osobna podać rękę. Już widzę komentarze, że to nic złego. Na pozór tak, ale złem jest już samo zdecydowane przekraczanie norm ustalonych w mszale – nie wolno na własną rękę dokonywać tak daleko idących zmian w liturgii. Gorzej – ale tu nie chcę rozwijać tematu – bo te praktyki „coś” znaczą i być może niestety w przyszłości trzeba będzie wyjaśnić ich niebezpieczne znaczenie.

4. I bardzo poważna sprawa. W tym samym kościele kapłan przewodniczący zaproponował, by osoby nie mogące przystąpić do Komunii św. jednak podeszły w procesji po… błogosławieństwo!!! Co jest grane?! Przecież to pierwszy krok do oswojenia ludzi którzy nie chcą zerwać z grzechem do świętokradczego przystępowania do sakramentów. Totalne świętokradztwo.

5. I na deser oczywiście, żeby pasowało do wystroju i charakteru modernistycznej świątyni – pokaźna reprezentacja nadzwyczajnych szafarzy!!! Udzielali oczywiście komunii św. i to pod dwiema Postaciami.

6. I tak na marginesie, niby drobiazg – tak proporcjonalnie do innych wątków bardzo mało było zwrócenia uwagi na Najświętszy Sakrament Eucharystii. Np. ksiądz na początku liturgii Wieczerzy Pańskiej swój długi i wylewny wstęp poświęcił znaczeniu wspólnoty i braterstwa. I podsumował, że z całego serca dziękuje za… braci i siostry zebranych w tej wspólnocie (myślałam, że powie: za Ustanowienie Sakramentu Eucharystii).

To tylko niektóre przykre sprawy, można by pisać więcej. Wróćmy do mocnego tytułu tego artykułu. Czyż nie widzimy, jak nasz Pan obecny w Najświętszym Sakramencie jest strasznie traktowany, jak jest krzyżowany w „białych rękawiczkach”? Wszystko wskazuje na to, że do przepowiedzianego Ukrzyżowania Ciała Chrystusa niedługo dojdzie…

Wzrastają profanacje kościołów na naszych oczach!

Wczoraj od naszego przyjaciela dostaliśmy szokujący mail z taką informacją:

„Z ostatniej chwili – profanacja kościoła w Krakowie – Sprzedaż biletów oraz organizacja koncertu pieśni żeglarskich w katolickiej świątyni w okresie Wielkiego Postu???” Wszystkie szczegóły tutaj.

****

A poza takimi profanacjami istnieją profanacje nieustanne. Co to znaczy??? Wystarczy, że znak satanistyczny umieszczony jest w kościele. Ktoś może powie – to straszne i wręcz niemożliwe! A jednak… obecnie prawie w każdym katolickim kościele widnieją już dwa satanistyczne loga!!! Logo ŚDM  (jest o nim b.dużo w internecie) i logo roku miłosierdzia.

To wszystko zostało przepowiedziane prorokowi naszych czasów Marii od Bożego Miłosierdzia i widzimy, jak spełnia się na naszych oczach. Nie pozostawajmy więc ślepi i głusi!

W waszych kościołach będzie się widziało pojawiające się nowe krzyże z osadzoną głową bestii; wasze ołtarze zostaną zmienione tak, by Mnie wyszydzić. Za każdym razem, gdy zobaczycie nowe i nietypowe symbole w Moim Kościele, patrzcie uważnie, gdyż bestia jest arogancki i pyszni się swoją niegodziwością poprzez pokazywanie znaków, które oddają mu cześć. Ci z was, którzy nie będą czujni na to oszustwo, zostaną wciągnięci do praktyk, które nie oddają Mi czci. Będą skrywać prawdziwą intencję – oddawanie hołdu szatanowi i jego złym duchom. paruzja.info

 

„Kościół ubogi”

Bardzo modne hasło. I baaaaardzo niebezpieczne. A dlatego, że obydwa słowa: „ubogi” i „Kościół” mają i mogą mieć wiele znaczeń. Wybierzmy najlepszą i w pełni chrześcijańską opcję. Potraktujmy ubóstwo jako prywatne wyrzeczenia się dóbr materialnych ludzi związanych z Kościołem w sposób szczególny (np. wyrzeczenie się osobistych luksusów, pysznego jedzonka, dopieszczonego remontami mieszkania itp.). Piszę tu o kapłanach, zakonnikach, a także ludziach świeckich, tzw. aktywistach kościelnych. Tak się składa, że jeszcze jakieś dziesięć lat temu mówienie o bogactwach sług Kościoła było tematem niewygodnym, bo wielu wykorzystywało słabość np. kapłanów w tym względzie, by niszczyć i krytykować Kościół. Ta krytyka nie była niestety bezpodstawna, o czym doskonale wszystkim wiadomo. Złe było to, że złośliwie wykorzystywano to nadużycie materialnych bogactw (nazywajmy rzeczy po imieniu) jako sposób ataku na Kościół (czasem tylko na użytek prywatny) i usprawiedliwienie przy okazji swojego własnego grzesznego życia. Dobrze się stało, że to krytykanctwo nieco przycichło, bo sam Bóg jest sędzią i nikt z nas nie powinien kalać się osądem bliźniego i to tego, który służy nam w imieniu Chrystusa. Jednak dobrze wiemy – bo to widać jak na dłoni – że problem istnieje. Prosił – tak, prosił, a nie kazał – prosił z pokorą święty Papież Jan Paweł II swoich braci w kapłaństwie o wyrzekanie się nadmiaru bogactw. I myślę, że jako świeccy zwyczajni ludzie nie grzeszymy prosząc pokornie i delikatnie naszych kapłanów o to samo. Więc prosimy. I w tym znaczeniu „Kościół ubogi” to jest to!

Jednak niestety coraz częściej i powszechniej zupełnie inaczej tłumaczy się i interpretuje to hasło – „Kościół ubogi”. Ubogi, ale „kościół” z małej litery. Czyli nie ludzie Go tworzący, tylko świątynie, budynki sakralne. W praktyce wychodzi tak, że to „ubóstwo” ma być obecne w świątyniach. Dziś słyszałam na kazaniu sprawozdanie z wydatków na parafię. I przez kilka minut była wyliczanka ile pieniędzy poszło na remont wieży, na odmalowanie ścian, na wymienienie żarówek, okien itp. itd. I bardzo dobrze, bo wiadomo, że o to wszystko trzeba dbać. Np. w zimę bez ogrzewania nie da się wytrzymać w kościele mimo najlepszych intencji wiernych. Ale wróćmy do głównej myśli. Otóż w tej „wyliczance” wydatków nie było ani słowa o Gospodarzu każdego kościoła, czyli o Naszym Panu obecnym w pod postacią Chleba w tabernakulum. I czyż ludzie kochający Go nie powinni starać się o jak najpiękniejsze szaty liturgiczne, jak najdroższe naczynia liturgiczne, jak najpiękniejszy św.annawygląd i należne miejsce tabernakulum w centrum kościoła??? Niektórzy uważają, że po co tyle przepychu w kościołach (np. styl barokowy), tyle zdobień, piękna, przecież ma być „ubogo”!!! Jednak tak się składa, że świątynie zbudowane na cześć Trójcy Przenajświętszej i jako miejsca naszych spotkań z Bogiem (szczególnie z Bogiem ukrytym w Najświętszym Sakramencie) powinny cechować się jak największym pięknem, by nawet na sposób materialny uczcić Chrystusa. W ten sposób wyrażamy naszą miłość, szacunek. Chyba dla ukochanej osoby nie będziemy robić ubogiego, oszczędnego prezentu? Raczej sami odmówimy sobie czegoś, zaoszczędzimy na swoich wydatkach, aby uzbierać na coś pięknego, drogiego, godnego Tej osoby, aby jak najlepiej wyrazić poprzez ten prezent swoją miłość?? A co dopiero w odniesieniu do Stwórcy, Króla Królów??? A poza tym piękno przybliża nas do Boga. Stąd w ciągu wieków powstawały piękne bryły architektoniczne kościołów, rzeźby, obrazy, komponowano piękną muzykę, budowano organy (to z rzeczy długowiecznych). Ale były też takie jak kwiaty o małej trwałości. A to wszystko miało być, i w ciągu prawie dwóch tysięcy lat najczęściej było dla Chwały Bożej, a szczególnie dla uczczenia i podkreślenia świętej Obecności naszego Pana w Eucharystii. 

Read the rest of this entry

Kogo ukarać?

Niedawno usłyszeliśmy, że jest w Polsce pewien kapłan – marianin, który został obłożony karami kościelnymi za to, że odmówił udzielenia Komunii św. na rękę. Każdy (prawie) powie, że słusznie. Prawo jest prawem i mówi ono, że kapłanowi nie wolno odmówić udzielenia Komunii św. choćby komunikujący prosił nawet właśnie na rękę. W takim razie proponuję ukarać o wiele większego winowajcę (o ile jeszcze tego nie uczyniono). Póki co, podobno Ojciec Święty Benedykt XVI jeszcze żyje – a to właśnie jest ów winowajca. I to na jaką skalę. Oficjalnie, w roku 2008 odmówił wszystkim chcącym przyjmować Komunię św. z Jego papieskich rąk przystępowania inaczej jak na klęcząco i do ust. Cała reszta świata katolickiego została straszliwie obrażona. I trwał ten „proceder” do samego końca!!! (Być może kara przyszła chociażby w postaci owego „końca” – kto wie???). No dobrze, dosyć czarnego humoru. Jednak przez to smutno – wesołkowate rozważanie chcielibyśmy zwrócić uwagę na absurdalność (niesłuszność?) kary nałożonej na ks. marianina. Bo bądźmy przytomni – przecież klękanietak zdecydowana postawa Papieża Benedykta XVI była absolutnie jawną i stanowczą deklaracją w jaki sposób tylko i wyłącznie (!!!) wolno wiernym na całym świecie przystępować do Komunii św. Nie pomagały w przeszłości kazania (jedno jest na naszej stronie), encykliki i inne dokumenty papieży ostatnich dziesięcioleci. Nie pomogły świadectwa takich gigantów świętości jak Matka Teresa z Kalkuty (wg niej, Komunia św. na rękę jest większym grzechem niż aborcja!!!). Nie pomagają świadectwa i prawne opracowania co najmniej dwóch biskupów (np. świadectwo argentyńskiego biskupa) nie zostawiające cienia wątpliwości, że w świetle Magisterium Kościoła Katolickiego „komunia na rękę” jest bezprawiem. Więc koniec końców Benedykt XVI uciekł się do bardzo wyrazistej i nowej – wręcz medialnej – formy pokazania jaka powinna być właściwa postawa komunikujących i… uwaga i… kapłanów. Tak – kapłanów. Benedykt XVI odmówił – i w odmowie wytrwał do końca. Kapłani powinni (nie tylko mogą ale właśnie powinni!!!) Go naśladować. I czy w oczach Bożych kary nałożone na naszego bohatera księdza są ważne? Wątpliwe. Nie namawiam do nieposłuszeństwa biskupom, bo prawdziwie pobożny kapłan przyjmie karę niezasłużoną i całkowicie niesłuszną w duchu pokory i z radosnym sercem: „Lepiej cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle”. A czyż na karę nie zasłużyli ci, co ją nałożyli? Być może, ale trzeba to zostawić Panu Bogu, a my powinniśmy za pasterzy Kościoła, którzy błądzą usilnie się modlić i wybaczać. Nic więcej. Żadnych rozwiązań siłowych.

Kilka miesięcy temu rozmawiałem z osobą, która praktykuje „komunię na rękę”. Bezskutecznie, jak na razie. Jej główny argument, to zdziwienie, że skoro prawda jest taka, jaka jest, to dlaczego żaden z Papieży nie przeprowadził porządku siłą? Ot, ze dwieście ekskomunik, kilka tysięcy księży ukaranych pomniejszymi karami i… mielibyśmy w kościołach porządek i rygor. Nawet inwalidzi ze strachu zginaliby kolana. Ostatnią myśl (nie moją) zostawiam bez komentarza. Rozważcie to sami – podanie rozwiązania na tacy uwłaczałoby Waszemu intelektowi.

***

więcej info o komunii św. na rękę np. tutaj: http://poznajmy-prawde.blog.onet.pl/2010/02/24/papiez-przywraca-komunie-na-kleczaco/

Aby wszyscy oddawali cześć Synowi!

Artykuł dla ambitnych uczonych w Piśmie 🙂

„(…)Aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał” J5,23

Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie”  J4,24

Więc nic nie stoi na przeszkodzie, by czcić Syna Bożego ukrytego w Najświętszym Sakramencie wyłącznie duchowo? Mamy oddawać cześć w Duchu i prawdzie, więc w czym problem? Większość czytających niestety zamknie już tę dyskusję, bo bez cienia wątpliwości poprą tę tezę. Ale my oczywiście stawiamy ją tu dokładnie po to, by ją obalić! Taką wyłącznie anielsko-duchową interpretację tych fragmentów Ewangelii św. Jana (a szczególnie tego drugiego) życzyłoby sobie wielu wierzących i… wygodnickich katolików. Bez wątpienia, nie można dyskutować z wypowiedzią Pana Jezusa. Bo prawdziwa modlitwa, czyli cześć oddawana Bogu leży wyłącznie w sferze ducha – to Duch Święty modli się w nas. Jeśli ktoś modli się tylko zewnętrznie (a niestety wielu tak czyni), to wtedy jest to puste. „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie…” (Jk 4,3). Popularnie mówi się: dewota, dewotka. Bardzo się wyczuwa taką fałszywą pobożność, ona bardzo razi. Przychodzi mi na myśl makabryczne porównanie – to tak jakby ktoś poruszał ciałem zmarłego człowieka, żeby udawać iż on żyje. Bo życie jest w Duchu i prawdzie, a nie w ciele.

Read the rest of this entry

Dom modlitwy czy jaskinia zbójców?

Przeczytałam w wakacje w „Pamiętniku Duchowym” św. Małgorzaty Marii Alacoque słowa Pana Jezusa o tym, jak boli Go brak szacunku  (szczególnie rozmowy) w Jego Obecności w Najświętszym Sakramencie. Nie pamiętam niestety dokładnych słów, ale sens był taki. Bardzo te słowa mnie dotknęły i pozostały w sercu. Przypominają mi się one zwłaszcza wtedy, jak ludzie gadają w kościele (jakby to święte miejsce nie różniło się niczym od np. muzeum). Sama niestety mam też problem z pilnowaniem się, aby swoją postawą i milczeniem uszanować Obecność Boga Żywego. 

Nasze zachowanie się w kościele wyraża naszą wiarę w rzeczywistą Obecność Boga lub jej brak. Czy w obecności jakiejś zacnej osobistości (prezydenta, króla, biskupa) usiądę sobie z koleżanką i będę gadała w najlepsze? Chyba nie, bo obecność tej osobistości będzie mnie krępowała no i poza tym wypada okazać jakiś szacunek; może wypadałoby raczej słuchać i milczeć, co ta zacna osoba ma mądrego do powiedzenia? (w pałacach tyranów, takich małych kopii Stalina lub Hitlera, mamy gwarantowaną stratę głowy za taką ignorancję…..).

Read the rest of this entry

Nie ma większej Miłości

dzieciątko„O Miłości niepojęta! Zaiste nie masz większej miłości nad tę, mocą której Bóg stał się ciałem, aby mnie nią ogarnąć i przebóstwić. O Niepojęty, Ty dałeś się pojąć! O Niestworzony, tyś stał się stworzeniem! O myślą Nieogarnięty, Ty dajesz się ogarnąć! Panie, uczyń mnie godną wejrzeć w głąb tej najwyższej miłości, którą obdarzyłeś nas i wciąż obdarzasz w Twoim Świętym Wcieleniu!”         bł. Aniela z Foligno

Jak te przepiękne słowa mają się do tak rozreklamowanej i lubianej „kolędy”: „Maleńka miłość w żłobie śpi”. Pewnie autorzy (i prawdopodobnie propagatorzy) są nieświadomi herezji, jaką tam wetknęli, dlatego to nie jest w żaden sposób atak na nich. Chcemy tylko zwrócić uwagę na te słowa, aby nie przyniosły one szkody duszom poprzez nieświadome przyswajanie ich jako prawdziwych. Otóż Miłość Boża nie jest maleńka, lecz nieogarniona, niepojęta! To prawda, że ukryta w maleńkim Ciele, lecz Najpotężniejsza i Największa. 

Read the rest of this entry

przekupstwo

O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, <dalejże, kupujcie> bez pieniędzy
i bez płacenia za wino i mleko! (…) Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie! (Iz 55, 1-3)

Roraty o godz. 7, nabity kościół studentów. Można by się zachwycać tym widokiem. Jednak kulisy tego oczekiwania na Przyjście Pana są zupełnie inne. Mianowicie przed końcowym błogosławieństwem ksiądz losuje spośród studentów dwoje „zwycięzców”, którzy otrzymują jakiś upominek, a po Roratach zaprasza wszystkich na… śniadanie, które trwa dłużej niż całe roraty (czyli pewnie z ok. godzinę). Impreza na całego – pogaduszki, śmiech, rozmowy – wszystko oczywiście w bezpośredniej bliskości głównego kościoła, a w dodatku drzwi nie zamknięte, więc hałas słychać było nawet w kościele… Tak się przyzwyczailiśmy do takiego przekupstwa i przyciągania na błyskotki i przyjemności tego świata, że stało się to dla wszystkich czymś normalnym i dobrym! Jednak tak nie jest.

Read the rest of this entry

„Krew twego brata głośno woła do Mnie”

Solidaryzujemy się z braćmi chrześcijanami prześladowanymi, mordowanymi – szczególnie w Iraku, Syrii. Z tego powodu Episkopat Polski wystosował List Pasterski. Jedna myśl z tego Listu mnie zastanowiła – myśl nieco jakby oderwana od kontekstu. Autorzy piszą, o narastającej fali profanacji kościołów i cmentarzy w Europie. Jaki związek ma to z prześladowaniem chrześcijan na Bliskim Wschodzie (w treści Listu ten związek nie został jakoś ukazany)? Oświeciło mnie. Ma związek i to ogromny.

Otóż profanacje kościołów na skalę masową bardzo narastają i to nie tylko w już od dawna neopogańskiej zachodniej Europie, ale także w Królestwie Najświętszej Maryi, czyli w Polsce. Większość polskich katolików już się niestety uodporniła (zatwardziła) na te ekscesy czynione w białych rękawiczkach, a właściwie białych albach nadzwyczajnych szafarzy. Czy na serio myślicie, że jest większa różnica między profanacją polegającą na otworzeniu tabernakulum przez złodzieja w nocy, by ukraść złote naczynia, a otwieraniem tabernakulum i rozdzielaniu Komunii św. przez podobno upoważnione do tego ręce niepoświęcone? Są różnice.

Read the rest of this entry

Koniec z klękaniem!!!

1._Ciemnica_w_kolegiacie_pw._w._Mateusza_w_Nowym_Stawie__na_uawach_fot._Pawe_PaziakSłowa Pana Jezusa skierowane 19. 11. 2013 r. do irlandzkiej wizjonerki, Marii od Bożego Miłosierdzia:

„Cały hołd oddawany Mnie w Moich Kościołach, wkrótce zostanie zmniejszony jedynie do skinienia głowy w Moim kierunku. Nie będą już klękać przed Moimi Tabernakulami. Nie będą kłaniać się ani klękać przede Mną, ani nie będą się modlili przed Moim Ciałem na Krzyżu, ponieważ nie będzie się od was wymagało, abyście oddawali cześć Mojemu Wizerunkowi.” 

Dowód na prawdziwość powyższego proroctwa jest dla wszystkich wyraźny i oczywisty. Szerzący się brak szacunku dla Pana Jezusa obecnego w Tabernakulach nastąpił na naszych oczach w bardzo szybkim tempie. Kto chce chce mieć oczy otwarte, ten zobaczy Prawdę:

http://paruzja.info/pl/component/content/article/59-oredzia/listopad-2013/1321-19-11-2013-20-00-w-tym-dniu-zbiore-zyjacych

lub http://ostrzezenie.net/

lub http://armiajezusachrystusa.pl/

„włosy mi na głowie powstają”

Serce boli patrząc, jak wiara coraz bardziej zanika i wymiera w kolejnych duszach… Co się dzieje, że ludzie nie klękają przed Bogiem Żywym obecnym w każdym tabernakulum? Wszyscy nagle mają chore kolana? A może chore dusze zaciemnione brakiem żywej wiary? Dzisiaj jest wspomnienie św. Teresy od Jezusa, Doktora Kościoła. Oto jej słowa. Oby Jej wielka wiara przyczyniła się do opamiętania wielu:

PrzeistoczenieUjrzałam Najświętsze Człowieczeństwo Pana Jezusa w tak nadzwyczajnie wzniosłej chwale, w jakiej Go nigdy przedtem nie widziałam. W przedziwnie jasnej światłości ukazało mi się Ono, jakim jest na łonie Ojca… Widzenie to pogrążyło mnie w takie zdumienie, że przez kilka dni przyjść do siebie nie mogłam. Gdy przystępując do Komunii św. wspomnę na to, że tenże sam Majestat, który oglądałam, jest tu w Najświętszym Sakramencie obecny, albo gdy Pan Jezus (co często bywa) raczy mi się w widomej postaci ukazać w Hostii, wtedy włosy mi na głowie powstają i czuję się cała jakby unicestwiona! O Panie! Gdybyś nie ukrywał tak wielkości Swojej, któż by się odważył przystąpić do Ciebie i tyle razy tak nędzne i splamione stworzenie łączyć z tak wielkim Majestatem?! Bądźże błogosławiony, Panie, i niechaj Cię wielbią Aniołowie i wszystkie stworzenia, iż tak stosujesz dary Swoje do miary ułomności naszej, aby od używania tej Łaski Najwyższej nie odstraszała nas zgroza potęgi Twojej, którą gdybyś widomie objawił, człowiek słaby i nędzny nie śmiałby nigdy, nie już cieszyć się używaniem Boskiego daru Twojego, ale ani do Niego się zbliżyć.

Doktor Kościoła Św. Teresa z Avila

…jedli i pili….

Pewne (typowe) spotkanie pobożnych katolików, dzień skupienia, rekolekcje (tak się składa, że przykład pochodzi ze spotkania z dnia dzisiejszego). Cytuję program dnia:

(…)16.00 – ciepły poczęstunek (jakkolwiek będzie on dostępny od samego początku naszego spotkania)
17.00 – Wspólna Msza Św.+ ogłoszenie wyników (jakiś konkurs – nieistotne)
18.00 – Wspólna zabawa integracyjna
19.00 – Ognisko z kiełbaskami(…)

Zwróćmy uwagę – Msza św. w otoczeniu imprez głównie kulinarnych, mało tego – ciepły poczęstunek godzinę przed Mszą św., a wiadomo, że gdy jest wiele osób taki posiłek może trwać i dłużej niż godzinę – czyli jemy do samej Mszy św? W normalnych czasach (niestety, te „normalne” skończyły się jakieś 30 lat temu) nie trzeba by było tego komentować. Normalny odruch to niesmak, że coś jest nie tak. Teraz zmuszony jestem wyjaśnić, bo problem jest powszechny, a sumienia skutecznie uśpione. Czyż nie jest to obraza naszego Zbawiciela – Chleba Życia? Jest!!! A przykład powyższy to zupełnie typowa sytuacja na wszelkiego rodzaju dniach skupienia, rekolekcjach itp. Starsze osoby pamiętają jeszcze, jak jako dzieci chodziły zawsze na czczo na Mszę św., nawet jak Msza św. była w południe! (i nie raz przez to nawet mdlały). I nikt nie uważał, że to przesada. A teraz???

noeJak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi.” (Łk 17, 26-30)

Read the rest of this entry

„Ja nie klękam, bo Pan Bóg patrzy w serce!”

kolanaJako kontrargument na zwrócenie uwagi, aby klękać przed Najświętszym Sakramentem, można nie raz usłyszeć coś w stylu: „nie trzeba klękać, bo najważniejsze jest to, co przeżywa się w sercu. Taką podstępną argumentację stosuje szatan, ponieważ on sam najlepiej wie, jak „niebezpieczne” jest dla niego wyrażanie przez człowieka wiary swoją postawą. A dlaczego? Ano np. dlatego, że ktoś patrząc na naszą postawę może się nawrócić! Przeczytajcie to poniższe krótkie świadectwo: Do klęczącego kapłana podchodzi kobieta: „Proszę mi wybaczyć, że przerywam modlitwę. Nie byłam katoliczką, ale przychodziłam na kazania księdza. Przekonywała mnie ich treść, ale pozostawała jeszcze wątpliwość, czy wierzy ksiądz naprawdę w to, co mówi, i czy praktykuje to w życiu. Patrząc z ukrycia na pełne czci przyklęknięcie księdza, a potem na jego modlitwę, pozbyłam się tej wątpliwości. Chcę zostać katoliczką”. Lub może być niestety przeciwny przykład: ktoś patrząc na naszą postawę, może…stracić wiarę!

Jesteśmy ludźmi żyjącymi w ciele, i nie mamy daru wglądania w cudze serca (poza wyjątkowymi cudami). A nasza postawa (oczywiście o ile jest szczera, a nie na pokaz) pozwala uchylić naszym bliźnim rąbka tajemnicy naszego serca – czy wierzymy, czy czcimy, czy potrafimy ukorzyć się przed Bogiem. Istnieje święta katolicka zasada: lex orandi — lex credendi (jak się modlisz, tak wierzysz, jak wierzysz, tak się modlisz). 

Posłuchajmy stanowczego stwierdzenia błogosławionego kardynała Newman’a: „Wierzyć i nie dawać żadnych oznak szacunku, żadnych oznak zażyłości, a więc postępować według własnego uznania, to coś nienormalnego, to zjawisko nieznane nawet w religiach fałszywych, nie mówiąc już o religii prawdziwej. Kult, wyraz kultu – jak np. przyklęknięcie, zdjęcie obuwia, trwanie w milczeniu itp. – są uważane za niezbędne, aby w sposób należyty móc zbliżyć się do Boga.”

Cytatów na poparcie z Nauki Kościoła (Doktorów Kościoła, świętych, nauczania papieży) można by mnożyć w nieskończoność, bo jest ich naprawdę całe bogactwo – wystarczy poszperać w internecie. Ale ten kto nie chce zrozumieć i przyjąć i tak nie przyjmie. Pan Jezus za swojego życia na ziemi też spotykał się z oporem, z sercami kamiennymi. Wciąż aktualne jest proroctwo Izajasza i chyba szczególnego wymiaru nabiera w naszych czasach: Zatwardziałe jest serce tego ludu, uszami na darmo słuchali, swoje oczy zamknęli, by nie widzieli oczami, nie słyszeli uszami, sercem nie pojęli i nie nawrócili się, bym ich uzdrowił.

 

czas na wybór: wierzę czy nie? klękam czy nie?

Od około roku można zauważyć piękne zjawisko – pojedyncze osoby poruszane przez Ducha św. z wielkim szacunkiem i czcią traktują Najświętszą Eucharystię. Z wielką wiarą i pobożnością klękają na dwa kolana przed Panem Jezusem obecnym w tabernakulum, przyjmują Komunię św. na klęcząco, są skupione, nie gadają w kościele. Tworzą one jakby klekanie-przed-tabernakuluminny, nowy świat jako przeciwwaga do tego, co powszechnie rozszerza się jak zaraza. Chodzi m. in. o nieprzyklękanie przed Obecnością Bożą w tabernakulach a zamiast tego eleganckie, nowoczesne ukłony, a jakże często nawet ich brak (po prostu „fachowi” chrześcijanie zaczynają się zachowywać w kościele jak niewierzący turyści…). I widać, jak wykluwają się dwie odmienne postawy – jedni pobudzani przez Ducha św. okazują coraz większą cześć, a inni coraz bardziej znieważają Pana Jezusa i w gruncie rzeczy tracą wiarę. Przyszedł czas na oczyszczenie i wybory. „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący!” (Ap 3, 15-16). To już nie czas na letniość, na wiarę z przyzwyczajenia, z tradycji. Teraz każdy stoi przed poważnym wyborem: wierzę w obecność Chrystusa w Eucharystii, chcę wierzyć coraz mocniej i czcić Go? Czy pójdę na łatwiznę za większością, nie będę się wysilał, dla mnie ważniejsza jest opinia znajomych, przyjaciół, wspólnoty (bo co sobie o mnie pomyślą? Jak będę na klęcząco przyjmował Pana Jezusa to wszyscy zobaczą…będę jak świętoszek… To kto w końcu jest dla mnie ważniejszy? Bóg Najwyższy czy choćby cały świat najbardziej wpływowych ludzi?). „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza” (Łk 11, 23). Obudźcie się w końcu z letargu i dokonajcie wyboru! Oby ten wybór był zbawienny. I obyśmy nie bali się przyznać, że kochamy Chrystusa…  „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.” (Mt 10, 32-33)

Ps 27 (26): Pan światłem i zbawieniem moim, *
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia, *
przed kim miałbym czuć trwogę? (…)

Nawet gdy wrogowie staną przeciw mnie obozem, *
moje serce nie poczuje strachu.
Choćby napadnięto mnie zbrojnie, *
nawet wtedy zachowam swą ufność.

Profanacje kościołów

wypedzeniePrzed pewnym bardzo popularnym kościołem na warszawskiej starówce bardzo często urządzany jest jakiś charytatywny kiermasz, sprzedawanie książek (ale jakich książek? Chyba wszystkich jak leci, a chyba nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakim zagrożeniem dla duszy człowieka może stać się zła, świecka książka). Od kiedy Kościół i wspólnoty kościelne zajmują się takim „biznesem” w niedziele? Niestety od dawna… Już się do tego niestety przyzwyczailiśmy. Powszechnym zjawiskiem stało się handlowanie przy kościołach, odpusty świętowane sprzedawaniem błyskotek, jedzeniem przed kościołem itp. itd. Zupełnie takie same atrakcje jak np. w parku przy ZOO. Ale na razie pomińmy to milczeniem. Zło przeradza się w coraz większe zło. Doszło już do jawnej profanacji. Otóż przed wyżej opisanym kościołem został umieszczony plakat z nieczystymi scenami przeciw szóstemu przykazaniu! Czy nadal uważamy, że to nic takiego??? Tak się przyzwyczailiśmy do powszechnej nieczystości, do ciągłego siedzenia w błocie, w jakim jest pogrążony świat, że nawet nie mamy już wyczucia i nie razi nas nieczystość?! Zastanówmy się. A kobietki obsługujące ten kiermasz ubrane w mini spódniczki? Wyobraźmy sobie, jak zareagowałby Pan Jezus na takie profanacje. Mamy opis w Ewangelii, jak sporządził sobie bicz i powyganiał nim sprzedających i kupców ze świątyni. Ktoś powie, że to nie jest w świątyni tylko na zewnątrz. Ale czy obejście kościoła nie powinno być również otaczane jakimś szacunkiem/sacrum? Przecież obok, za murem tej świątyni jest Żywy Bóg – Święte Świętych! Kiedyś zabraniano dzieciom np. biegać przy kościele, żeby nauczyć je szacunku, żeby uświadomić, że to nie jest normalny teren/plac/podwórko. A poza tym, jeśli pozwalamy sobie na takie postępowanie przed kościołem, to bardzo szybko będziemy tak postępować również wewnątrz kościołów. A czy już tak się nie dzieje? Ile stoisk na końcu kościoła, ile koncertów w świątyniach, ile spotkań towarzyskich, ile imprez „katolickich”, ile, ile…? Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj. I tak kościoły przestają być Domami Modlitwy, a stają się jaskiniami zbójców… «Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców» Łk 19, 46

Non possumus!

6 sierpnia 2015r w kościele sióstr Wizytek uroczyście odprawiono Mszę św. za ustępującego prezydenta Bronisława Komorowskiego! W normalnych czasach każdy pomyślałby, że pewnie Msza św. była w intencji nawrócenia. Nic podobnego – dyplomatycznie poinformowano media, że nie była to intencja dziękczynna, choć w czasie liturgii padały słowa i gesty podziękowań…., a nawet przeprosin za słowa tych, którzy ośmielili się upominać prezydenta za zbrodniczą ustawę in vitro, którą właśnie w ostatnich tygodniach podpisał (właściwie robiło wrażenie, że wręcz wylansował)! Taki czyn stawia człowieka w publicznej ekskomunice! Oczywiście, winny może się nawrócić, wyspowiadać i… po kłopocie? No nie bardzo – czyn wielkiej sprawy, publiczny, więc powinien być publicznie odwołany! To chyba oczywiste minimum, żeby Kościół mógł uznać go za godnego do korzystania z sakramentów – i to nawet takich jak spowiedź! Nie mówiąc już o Komunii św. Powinien usłyszeć z ust celebransa: „Non possumus”! Nie pozwalam! Kodeks mówi jasno i wyraźnie: „do Komunii nie należy dopuszczać ekskomunikowanych lub podlegających interdyktowi, po wymierzeniu lub deklaracji kary, jak również innych osób trwających z uporem w jawnym grzechu ciężkim”(KPK kan. 915). Czy nie widzimy tutaj trwania w jawnym grzechu śmiertelnym, i to jednym z najstraszliwszych przeciw piątemu przykazaniu?! A kapłani są od tego, żeby chronić Najświętszą Eucharystię przed takimi strasznymi profanacjami, które najbardziej bolą Serce Jezusowe! Bo są to profanacje w „białych rękawiczkach”, z umytymi rękoma, pełne obłudy, skryte i takie sprawiają ból nawet większy niż profanacje jawne i brutalne.

prymasZa te słynne słowa „Non possumus” wypowiedziane ponad 60 lat temu wielki Prymas Tysiąclecia poszedł „siedzieć” na trzy latka. I miał bardzo dużo szczęścia, bo jego koledzy biskupi z innych krajów bloku wschodniego kończyli o wiele gorzej. I wielki Prymas też się z takim losem liczył. Zdawał sobie sprawę, co ryzykuje wypowiadając: „non possumus” wobec ówczesnej władzy. Nasuwa mi się bolesne skojarzenie, czy aby to dawne ryzykowne „non possumus” nie było użyte w sytuacji mniejszej zbrodni niż obecna? Trudno porównywać zło ze złem, ale wydaje się, że uśmiercanie zastępu niewinnych, nienarodzonych dzieci (tak działa in vitro), jest o wiele poważniejszym moralnym wykroczeniem. Więc w tym wypadku „non possumus” powinno być wyrazistsze niż wtedy. I w dodatku ryzyko mniejsze. Nasuwa się pytanie – czy kapłani, którzy udzielili świętokradczej Komunii św. nie powinni zostać poddani interdyktowi??? 

Na jednej ze stron internetowych ktoś w komentarzu słusznie biadolił na brak tu z nami Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Tak, On stanąłby na wysokości zadania. Ale trzeba przyznać, że w zaistniałej sytuacji jego kolejny następca na stolicy warszawskiej też uczynił pewne dobro, ponieważ ks. Kardynał Kazimierz Nycz nie zgodził się na swoją obecność w czasie tej profanowanej (a jak ją nazwać?) Mszy św.. Kropla miodu w tym morzu goryczy, w obrzydliwym ataku na Polskę, Kościół i Najświętszą Eucharystię. Przydałoby się więcej – może jeszcze znajdzie się Pasterz w Polsce, który odważnie stawi czoła temu atakowi? Módlmy się, módlmy się gorąco. Osobiście odmawiamy codziennie jedną część Różańca za Ojczyznę – tak jak to jest w tym pięknym ruchu „Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę”.

Jeszcze raz o nadzwyczajnych szafarzach…

Nie sposób nie walczyć ciągle z najgorszymi profanacjami, m. in. ze wzrastającym szafarstwem świeckich. W tym artykule obszernie wyjaśnialiśmy najgorsze profanacje, pokazując także nieposłuszeństwo wobec Magisterium Kościoła. Nie jesteśmy sami w tej walce, oj nie! Rośnie coraz większy sprzeciw i niektórzy ludzie odważnie potrafią się przeciwstawiać i walczyć w obronie czci św. Eucharystii! Np. poniżej obszernie zacytujemy artykuł Marii Kominek OPs:

Wszystko, co dzieje się w czasie liturgii w mniejszy lub większy sposób przyczynia się do ugruntowania wiary w Rzeczywistą Obecność lub do jej zaniku. Zatrzymajmy się więc tylko na problemie świeckich szafarzy. Wprowadzenie tej funkcji na szeroką skale okazało się bardzo niebezpieczne dla wiary. Takie stwierdzenie jest w pełni uzasadnione –  potwierdzają to lata praktyki, szczególnie w krajach zachodnich, gdzie nadużycia są bardzo duże. To, że u nas jeszcze nie ma aż tak wielkich nadużyć nie powinno nas ani uspakajać, ani usypiać. Z roku na rok tych nadużyć jest coraz więcej, a wierzących w Rzeczywistą Obecność – coraz mniej. (…)

Read the rest of this entry

wiosna Kościoła w Kazachstanie

Pisząc o profanacjach, cytowaliśmy tutaj wystąpienie biskupa w obronie czci i kultu Najświętszej Eucharystii. Dopiero teraz doczytałam, że ten biskup jest Polakiem, marianinem, który pracował w diecezji Karaganda w Kazachstanie. Niedawno odkryliśmy kolejną perłę – obrońcę Kościoła i św. Eucharystii, również biskupa pracującego w Kazachstanie, którym jest bp Athanasius Schneider. Spisał swoje refleksje w książce DOMINUS EST, w której pokazuje, jak dominus estpoprzez wieki rozwijała się tradycja przyjmowania komunii św. do ust (a nie na rękę!) i z jakim szacunkiem obchodzono się z Najświętszą Eucharystią. W naszych czasach czyta się to jak bajkę, ponieważ przyzwyczailiśmy się do naszej smutnej rzeczywistości, w której zanika wiara w żywą obecność Boga w Eucharystii. Cytując Ojców Kościoła, świętych i papieży, walczy odważnie o należną cześć i uwielbienie dla Boga obecnego w Najświętszym Sakramencie. We wstępie biskup opisuje czasy sowieckiego reżimu komunistycznego i ludzi spragnionych Eucharystii, a także wielkich czcicieli św. Eucharystii – m. in. bł. Aleksego Zaryckiego, kapłana i męczennika. 

Jedno jest pewne. Jeśli nie chcemy być pokoleniem zatraconym, to powyższa książka nie może być bajką. Powinniśmy żyć w praktyce jej przesłaniem!

Przesunięcie akcentu (z Boga na człowieka)

Maria K. Kominek OPs:

Chcę powrócić do tematu kilkakrotnie zasygnalizowanego w poprzednich rozważaniach. Chodzi o podkreślenie faktu, że zmiany liturgiczne pociągnęły za sobą bardzo niebezpieczne przesunięcie akcentu z Boga na człowieka.

Na początku należy podkreślić, że liturgia, choć nakierowana przede wszystkim na Boga, nie może pomijać człowieka. Człowiek ma w niej swoje miejsce i to bardzo istotne. W pewnym sensie jest on współtwórcą liturgii, ustanawia bowiem pewne prawidła, reguły dla wspólnotowego oddawania czci Bogu. Można rzec, że człowiek jest z natury swojej istotą liturgiczną. I dlatego w dużym stopniu od liturgii zależy, jaki jest stosunek człowieka do Boga. Nie chodzi więc o wyeliminowanie człowieka z liturgii (jest to niemożliwe, bowiem to człowiek oddaje hołd Bogu). Nie chodzi również o marginalizowanie roli człowieka czy wyjałowienie jego uczestnictwa w liturgii, chodzi o właściwe rozłożenie akcentów. Inaczej rzecz biorąc, liturgia musi być teocentryczna. Obecnie jednak coraz bardziej staje się antropocentryczna.
Ten antropocentryzm przejawia się szczególnie w liturgii Mszy św. Jest to pewien paradoks, bowiem ze wszystkich form oddawania czci Bogu (liturgicznych lub paraliturgicznych) Msza święta na pierwszym miejscu powinna kierować myśli i uczucia człowieka jak najbardziej na Boga. Przyjrzyjmy się więc kilku antropocentrycznym akcentom przejawiającym się w celebracjach Mszy świętej.

Read the rest of this entry

modernistyczne zmiany liturgiczne

Garść refleksji nad zmianami liturgicznymi – Maria K. Kominek OPs

Od wielu lat staram się codziennie być na mszy świętej. Oczywiście uczestniczę głównie w mszach odprawianych według Novus Ordo Missae, zwanego w skrócie NOM. Jak tylko jednak mi się uda być na mszy “trydenckiej”, korzystam z możliwości. W ciągu tych lat widziałam bardzo różne celebracje “nowej” mszy, czyli mszy świętej w rycie zwyczajnym. I tylko jeden “rodzaj” celebracji w rycie “nadzwyczajnym”. Chociaż (zaznaczam specjalnie, by nie wywołać błędnego wrażenia), że uczestniczyłam w mszach trydenckich , odprawianych przez różnych kapłanów. Nie mam tu na myśli czasów sprzed reformy liturgicznej. Wtedy, siłą rzeczy, nie było porównania, a i ja byłam albo za młoda, albo za głupia, by zastanawiać się nad liturgią. W czasach późniejszych jednak w niektórych kościołach, najczęściej zakonnych, można było w miarę często być na mszy porannej w rycie trydenckim. Z reguły celebrowali ją starsi księża, którzy mieli na to pozwolenie od Kardynała Prymasa St. Wyszyńskiego lub swoich przełożonych. Reforma liturgiczna, dzięki Prymasowi Tysiąclecia była wprowadzana bardzo powoli. Pozwoliło to ustrzec Kościół w Polsce przed ruiną, która miała miejsce na Zachodzie Europy. Choć i w tamtych czasach byli księża “nowatorzy”, było ich na tyle mało, że nie potrafili zaszkodzić ogółowi. Takie nowinki jak “msza beatowa” w Podkowie Leśnej były przyjmowane raczej z sympatią. Trzeba jednak dobrze sobie uświadomić, że większość z nas dała się ponieść pewnej euforii i wydawało się nam, że zmiany liturgiczne mogą wyjść Kościołowi tylko na dobre. Wspomina o tym w różnych swoich rozważaniach kardynał J. Ratzinger. Widział on skutki reformy – opustoszałe kościoły i wcześniej zauważył, że oczekiwana wiosna zmieniła się w srogą zimę.

Read the rest of this entry

„Jezus na stadionie” – protestantyzacja Kościoła?

„Jezus na Stadionie”, czyli „rekolekcje” z o. Bashoborą. Warto wyciągnąć wnioski ze spotkania 2 lata temu. Cytuję fragment uderzającego artykułu s. Marii Kominek OPs dotyczący bezpośrednio Eucharystii:

(…) I dalej tłumaczy o. Bashobora, że nie ma nic ważniejszego niż Pismo Święte. I że jak się idzie na mszę św. najważniejsze jest się nie spóźnić na czytania z Pisma Świętego. Bo one stanowią najważniejsza część mszy św. I że jak kto się spóźni, to nie ma ważnego uczestnictwa we mszy św. Do Komunii św. przystąpić nie może, a zasadniczo powinien pójść na kolejną mszę św. „by zaliczyć uczestnictwo”.

Czy taka jest nauka Kościoła? Czy najważniejszym momentem Mszy świętej jest czytania Pisma Świętego? A nie konsekracja? Czy nie można przyjąć Komunii świętej raz dziennie poza Mszą święta? Od kiedy Kościół tak naucza?

Takie i podobne pytania należy zadać ks. Bashoborze.  I dowiedzieć się w końcu czy on wierzy po katolicku czy jak. Bo to, co powyżej przytoczyłam jest czystą herezją. Ale ludzie mogą to przyjąć za dobrą monetę i wtedy narazić na niebezpieczeństwo swojej nieśmiertelnej duszy.  Nie dajmy się ogłupić – to jest protestantyzacja Kościoła.” – koniec cytatu

Mamy jeszcze jeden artykuł (aktualny – z teraz) p. Agnieszki Myszewskiej-Dekert, a w nim już „ciekawostki” dotyczące profanacji i to wielkich profanacji które zdarzyły się na stadionie i dwa lata temu i teraz – cytuję:

„Impreza”, choćby najbardziej pobożna, w czasie której lekceważy się Najświętszy Sakrament czy miejsce Jego sprawowania przez podeptanie go, nie może się nazywać katolicką, albowiem Kościół Katolicki powstał jako strażnik i szafarz Najświętszego Sakramentu (i o tyle będzie trwał o ile pozostaniu Mu wierny), a nie duchowych, choćby i wzniosłych, przeżyć wiernych. Sytuacja, w której ksiądz – nawet, a może zwłaszcza z monstrancją wskakuje na ołtarz, choćby tymczasowy „bo jest moc” – wskakuje na głęboki upadek rozumienia czym jest kapłaństwo Chrystusowe i Chrystusowa ofiara. Podobnie było dwa lata temu – konsekrowano zbyt wiele Hostii, a kiedy diakoni nie mogli ich już więcej zjeść, a w puszkach się nie mieściły, kazano im wsypać je do pustych kartonowych pudeł po komunikantach  i choć „Pan Jezus złota nie potrzebuje” to jak bez tych zewnętrznych oznak szacunku rozpoznać te, które są konsekrowane od tych, które nie są? Jak nie dopuścić do zbiorowego świętokradztwa Najświętszego Sakramentu na katolickiej ponoć imprezie? Czy zabrakło puszek w okolicznych kościołach (mówimy w końcu o Warszawie), dlaczego, choć zadbano o animatorów imprezy, karetki, policję i straż pożarną, nie zadbano o Najświętszy Sakrament? Co stało się potem z owymi „kartonowymi pudłami”, dokąd je zabrano, gdzie złożono Najświętszy Sakrament w pudłach? Czy nie pod ścianą jak zwykle ma to miejsce w sprzątaniu po takich imprezach? Czy ktoś zadbał by oznaczyć konsekrowane hostie od tych niekonsekrowanych? A może, machnięto ręką i pomyślano, że to w sumie to lepiej nie wiedzieć, które są które, wszystko jedno, można było konsekrować raz, to można i drugi… Ale przecież „była moc”…

Koniec cytatu. Tę „moc” uzyskano po „trupie” Najświętszej Eucharystii. Czyż nie podobne moce uzyskują sataniści poprzez czarne msze??!! A jaki ślad pozostawiła w diakonach – już teraz kapłanach „kartonowa profanacja”?! Przecież teraz żadne profanacyjne dziwactwo nie będzie im obce. A swoją drogą bardzo niska frekwencja komunikujących – wbrew przewidywaniom – też jest bardzo wymowna….

Sokółka c.d. – Cud przeciw profanacji

sokolka5Pan Bóg nie czyni cudów bez powodu. Cuda Eucharystyczne miały miejsce, by umocnić wiarę w prawdziwą obecność Chrystusa
podczas konsekracji. Zdarzały się także, gdy profanowano Najświętszy Sakrament. Każdy z nich ma nas czegoś nauczyć – zaprowadzić do nawrócenia, do pokuty, do bojaźni Bożej, ostrzec, dać dowód niedowiarkom itp. Warto przyjrzeć się, w jakich okolicznościach wydarzyły się cuda Eucharystyczne na świecie, a podobno jest ich odnotowanych od roku 750 aż 132! Z faktów wynika, iż pojawiały się one wtedy, gdy Realna Obecność była poddawana w wątpliwość lub jeszcze częściej, gdy Najświętszy Sakrament był lekceważony, zaniedbywany, przyjmowany niegodnie czy nawet bezczeszczony. Przyjrzyjmy się więc, z jakiego powodu Pan Bóg dokonał Cudu w Sokółce.

Read the rest of this entry