UWAGA! Bezprawna zmiana w Mszale Rzymskim!!!

Zaczęło się. Teraz, gdy to piszemy, niektóre sprawy to tylko pogłoski – gdy to będziecie czytać, to być może będzie jak po burzy. Inne fałszerstwa zostały poczynione już dawno, ale teraz dopiero nadchodzi czas, by się z nimi rozprawić. Po usunięciu wody święconej z wielu kościołów, po powszechnej fali profanacji Najświętszego Ciała Zbawiciela praktyką Komunii św. na rękę, po fałszywej dyspensie od Dnia Pańskiego (obowiązkowym uczestnictwie w Mszy św. niedzielnej) rozpoczęto kolejny etap niszczenia świętości w Kościele katolickim. Teraz przyszła kolej na modlitwy. Będziemy próbować stopniowo wyjaśniać na czym polegają wprowadzane błędy w modlitwach. Zaczynamy od największej – tkwiącej w Sercu Kościoła. Dlatego jest to najbardziej bolesny atak, bo zmiana planowana jest

w słowach Konsekracji (w czasie Mszy św. – Przeistoczenie) – gdy kapłan w imieniu samego Pana Jezusa wypowiada słowa (o Krwi Pańskiej): „(…) która za was i za wielu będzie wylana” – podkreślone „wielu” zastąpią bezprawnie zmieniając Pismo św. i Tradycję Kościoła słowem: „wszystkich”. Niuans bez znaczenia? NIE!!!! Znaczenie jest ogromne! Pan Bóg by chciał, by Krew Jego Syna została wylana za wszystkich, ale ani w przeszłości ani w teraźniejszości, ani w przyszłości tak nie będzie.

Człowiek ma wolną wolę – jeśli nie chce być zbawiony, nie chce pokutować, uznać i żałować za swoje grzechy, to nie będzie zbawiony. Krew Pańska jest wówczas wylewana, ale na próżno. To dlatego Pan Jezus w czasie pierwszej Mszy św. – czyli w czasie Ostatniej Wieczerzy z Apostołami użył słów: „za wielu będzie wylana” . Wielu, czyli nie wszystkich. „Za” oznacza tu skuteczność zbawczą dla tego czy tamtego człowieka. Żydzi bluźnierczo krzyczeli: „Krew Jego na nas i na dzieci nasze” – czyli na potępienie przekleństwo, znak sprzeciwu. Ta Krew spływa niestety na potępienie nie tylko na naród żydowski, który w historycznym czasie ukrzyżował Mesjasza Pańskiego. Ci, co odrzucają tą Krew na swoją własną zgubę Ją odrzucają – będzie Ona (Krew Pańska) „na nich” przez wieczność w piekle paliła ich jak ogień. Dlatego, że nie pokutowali, bo nie pili Jej z miłością – ku swojemu nawróceniu.

Dobry Bóg bardzo boleje nad tym, że wiele Jego dzieci odrzuca Przenajdroższą Krew Jego Syna, ale mając dar wolnej woli niestety, na swoją zgubę wielu odrzuca, ale na szczęście – wielu przyjmuje „pokropienie Krwią, która przemawia mocniej niż krew Abla”.

I dodam potwierdzenia z oficjalnych źródeł Kościoła. Katechizm wydany dekretem Soboru Trydenckiego, na polecenie papieża, św. Piusa V stwierdza: „Nie bez powodu więc nie użyto słów dla wszystkich, gdyż w tym miejscu mówi się tylko o owocach męki, a tylko wybrańcom przyniosła owoc zbawienia”. Oczywiście Kościół w żaden sposób nigdy tego nauczania nie odwołał. Mało tego. W roku 2006 interweniował w tej sprawie papież Benedykt XVI za pośrednictwem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Polecono, aby w tłumaczeniach III edycji typicznej Mszału św. Pawła VI, promulgowanej w 2002 roku, stosować tłumaczenie poprawne językowo, czyli za wielu. Kongregacja w swoim dokumencie szeroko uzasadniała teologiczne i kościelne powody takiego zalecenia. Również w 2012 roku pisał Benedykt XVI do niemieckich biskupów, (poniżej wklejamy obszerny fragment z tego Listu) którzy takie błędne tłumaczenie („za wszystkich”) stosowali. Ojciec Święty zalecił je zmienić, jednak niewielu go posłuchało – to tragiczny wyraz nieposłuszeństwa, niemal schizma!!!

Jest jeszcze jedna przyczyna, dla której masoni słowo: „wielu” chcą zastąpić słowem: „wszystkich”. Chcą w ten sposób wbić gwóźdź herezji w umysły dzieci Kościoła, że „i tak każdy człowiek będzie zbawiony”. Że „grzech w praktyce nie istnieje”. Niestety, coraz więcej zwiedzionych kapłanów, biskupów – aż do samego szczytu hierarchii wprowadza herezję fałszywego miłosierdzia i nieistnienia grzechu – takiej automatyzacji zbawienia, tak, jakby człowiek nie miał wolnej woli. Przy okazji, ta zmiana w najświętszej modlitwie Kościoła, w jego Sercu, w czasie Przeistoczenia, profanuje Przenajświętszą Krew Pana Jezusa. Przecież ta Krew nie może być wylana za tych, którzy tego obmycia nie chcą! To tak, jakby ktoś coś bardzo cennego wylewał do szamba. Wydaje się, że po zniewadze Komunii św. na rękę, jest to kolejna straszna zniewaga, tym razem na drugiej Postaci Eucharystycznej – czyli Krwi Pańskiej.

Tutaj słowa samego Ojca Świętego Benedykta XVI – duży fragment
z Listu do Ks. Abp Robert Zollitsch, przewodniczącego Niemieckiej Konferencji Biskupów z 14.04.2012r:
„(…) W takiej katechizacji trzeba być może najpierw pokrótce wyjaśnić dlaczego w posoborowych tłumaczeniach Mszału słowo „za wielu” zostało oddane jako „za wszystkich”, aby wyrazić w sposób niedwuznaczny, w takim sensie w jakim chciał to Jezus powszechność zbawienia jakie od Niego pochodzi. Wtedy oczywiście natychmiast pojawia się pytanie: Jeśli Jezus umarł za wszystkich, to dlaczego w słowach Ostatniej Wieczerzy powiedział On „za wielu” ? I dlaczego trwamy przy tych Jezusowych słowach ustanowienia Eucharystii? Trzeba tu najpierw jeszcze dodać, że według Mateusza i Marka Jezus powiedział „za wielu”, ale według Łukasza i Pawła, „za was”. Tak więc pozornie krąg się zacieśnia. Natomiast właśnie wychodząc stąd można wyjść ku rozwiązaniu. Uczniowie wiedzą, że misja Jezusa sięga poza nich i ich krąg; przyszedł On zgromadzić w jedno rozproszone dzieci Boże z całego świata (por. J 11, 52). Sformułowanie „za was” czyni misję Jezusa dla obecnych absolutnie konkretną. Nie są oni jakimiś anonimowymi członkami ogromnej całości, ale każdy wie, że Pan umarł właśnie „za mnie”, „za nas”. „Za was” sięga w przeszłość i w przyszłość, odnosi się do mnie całkowicie osobiście; my, którzyśmy się tutaj zgromadzili jesteśmy jako tacy znani i umiłowani przez Jezusa. Tak więc to „za was” nie jest jakimś zawężeniem, ale konkretyzacją, odnosi się do każdej wspólnoty sprawującej Eucharystię, która konkretnie łączy się z miłością Jezusa. Kanon Rzymski połączył ze sobą w słowach konsekracji, dwa czytania biblijne i zgodnie z tym mówi: „Za was i za wielu”. Ta formuła została następnie przyjęta w reformie liturgicznej we wszystkich modlitwach eucharystycznych. Zapytajmy raz jeszcze dlaczego „za wielu”? Czyż Pan, nie umarł za wszystkich? Fakt, że Jezus Chrystus jako Wcielony Syn Boży jest człowiekiem dla wszystkich ludzi, nowym Adamem, to jeden z podstawowych pewników naszej wiary. Chciałbym w tej sprawie przytoczyć tylko trzy teksty Pisma Świętego: Bóg wydał swego Syna „za wszystkich” stwierdza św. Paweł w Liście do Rzymian (Rz 8,32). „Jeden umarł za wszystkich”, mówi on w drugim Liście do Koryntian o śmierci Jezusa (2 Kor 5, 14). Jezus „wydał siebie samego na okup za wszystkich”, mówi Apostoł w Pierwszym Liście do Tymoteusza (1 Tm 2, 6). Ale w takim razie tym bardziej trzeba raz jeszcze się zapytać: jeśli jest to tak jasne, to dlaczego w Modlitwie eucharystycznej napisano „za wielu”? Otóż Kościół przejął to sformułowanie z nowotestamentalnych relacji o ustanowieniu Eucharystii. Mówi tak ona z szacunku dla słowa Jezusa, aby być Jemu dosłownie wierną. Głęboki szacunek dla słowa samego Jezusa jest postawą sformułowania Modlitwy Eucharystycznej. Pytamy się jednak wówczas: dlaczego sam Jezus tak właśnie powiedział? Prawdziwym powodem jest to, że Jezus w ten sposób chciał być rozpoznany jako sługa Boży z 53 rozdziału proroka Izajasza, ukazał, że jest tą postacią, którą oczekiwało słowo proroka. Głęboki szacunek Kościoła wobec Słowa Jezusa oraz wierność Jezusa wobec słowa „Pisma” – ta podwójna wierność jest konkretnym powodem sformułowania „za wielu”. Poprzez dosłowne tłumaczenie słów Pisma Świętego włączamy się w ten łańcuch wierności naznaczonej szacunkiem. Tak jak już wcześniej widzieliśmy, określenie „za was” tradycji łukaszowo-pawłowej nie zwęża, lecz konkretyzuje, tak że możemy teraz zobaczyć, że dialektyka „za wielu” – „za wszystkich” ma swoje własne znaczenie. „Za wszystkich” porusza się na poziomie ontologicznym – istnienie i działanie Jezusa obejmuje całą ludzkość, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Ale w rzeczywistości, historycznie w konkretnej wspólnocie tych, którzy celebrują Eucharystię, przychodzi On do „wielu”. Można więc rozpoznać potrójne znacznie korelacji między „za wielu” i „za wszystkich”. Przed wszystkim dla nas, którzy możemy zasiąść do Jego stołu powinna ona oznaczać zaskoczenie, radość i wdzięczność, że On mnie powołał, że ja mogę z Nim przebywać i mogę Go poznać. „Bogu niech będą dzięki, który mnie z łaski powołał do swego Kościoła” (pień kościelna „Dank sei dem Herrn, der mich aus Gnad’ in seine Kirch’ berufen hat …“, pierwsza zwrotka). Po drugie – jest to także odpowiedzialność. To, jak Pan na swój sposób dociera do innych – „wszystkich” – pozostaje ostatecznie tajemnicą. Ale bez wątpienia powołanie bezpośrednio przez Niego do Swojego stołu stanowi pewną odpowiedzialność, abym mógł usłyszeć: że cierpiał On „za was”, „za mnie”. Wielu niesie odpowiedzialność za wszystkich. Wspólnota „wielu” musi być światłem na świeczniku, miastem na górze, zaczynem dla wszystkich. Jest to powołanie, które dotyczy każdego w sposób całkowicie osobisty. Wielu, którymi jesteśmy, musi ponosić odpowiedzialność za za całość, będąc świadomymi swej misji. Wreszcie, można dodać trzeci aspekt. We współczesnym społeczeństwie, mamy poczucie, że faktycznie nie jest nas „wielu”, ale niewielu – mała gromadka, stale malejąca. Jednakże nie – jesteśmy „wielu”: Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” mówi Apokalipsa św. Jana (Ap 7, 9). Jest nas wielu i reprezentujemy wszystkich. W ten sposób obydwa słowa „wielu” i „wszyscy” są ze sobą ściśle powiązane i odnoszą się jedno do drugiego w odpowiedzialności i obietnicy. (…)”

Nie bójmy się klękać!

Dziecko Królowej Pokoju

OJCIEC ŚWIĘTY na nowo przypomina i naucza oraz

daje publiczne świadectwo wobec całego Kościoła Św. na czym polega prawdziwa odnowa Kultu Eucharystycznego zgodnie z duchem Soboru Trydenckiego i Soboru Watykańskiego II.

Słowa Ojca Św. Benedykta do Ciebie:

„Proszę wszystkich o odważne i zdecydowane okazywanie swej wiary w rzeczywistą obecność Pana w Eucharystii”.

29. 06. 2008r. na rozpoczęcie roku św. Pawła miliony wiernych zasiadających przed telewizorami było świadkami jak na Watykanie Ojciec Św. Benedykt XVI podawał wiernym Komunię Św. na kolanach, bezpośrednio do ust i tylko z rąk kapłana. Nie podawano natomiast Komunii Św. osobom, które chciały ją przyjąć – świętokradzko na rękę. Podobnie było w czasie Święta Bożego Ciała. Papież w ten sposób przywraca dwutysięczną, nieomylną i ponadczasową Świętą Tradycję Kościoła – która jak to powiedział Ojciec Św. Jan Paweł II – na skutek „niedopuszczalnych nadużyć posoborowych odnośnie

Eucharystii” (Ecclesia de Eucharystia) została wypaczona! Na Zachodzie spowodowało to prawie całkowity…

View original post 1 282 słowa więcej

Największym wrogiem dla świata jest – Eucharystia???

(Hiszpania… i… Polska też) Nie miejmy złudzeń, ten długi i wyczerpujący okres jesus-presence-in-the-eucharist-1pandemii (a raczej plandemi) pozostawił nam ciężkie doświadczenia: systematyczny atak na Eucharystię. Nazwijmy rzeczy po imieniu i zauważmy, że kiedy wszystko wraca do normy, największą ofiarą tego jest właśnie Ciało Chrystusa. Przyzwyczailiśmy się do tego, jak atakowano naszego Pana w świętokradztwie, w bluźnierczych procesjach Lgbt, poszliśmy dalej i nie zadośćuczyniliśmy tego. Byliśmy przyzwyczajeni do tego, że Był atakowany w postępowych doktrynach, w kazuistycznych ustępstwach dla rozwiedzionych „żonatych ponownie” lub dla homoseksualistów, którzy mieszkają razem i są błogosławieni nawet w Kościołach, który mówi o „miłosierdziu” i nie chce być „sztywny”.
A teraz widzimy to pod diabelskim atakiem i ukrytej formie higieny. A biskupi wciąż nie zdają sobie z tego sprawy, oślepieni obawą przed zakłóceniem stanu, w którym stali się oficerami w sutannach i szatach (i dalej są oficerami, ale bez wątpienia służą już innemu panu – temu, który boi się wody święconej).
W piątek po południu Naukowy Komitet Techniczny postanowił napisać takie bestialstwo:
Liturgiczny moment Eucharystii, w którym officiant najpierw komunikuje się, a następnie rozdaje (komunię) wiernym, jest jedną z najbardziej krytycznych faz dla możliwości rozprzestrzenianie się wirusa przez człowieka ”.
Nadal nie rozumiesz? Eucharystia jest ryzykiem, największym niebezpieczeństwem. Bóg jest zagrożeniem. Niebiański Chleb jest największym wrogiem publicznym, a konwencja wyrażona przez komitet pseudonaukowców – których imion i nazwisk nie znamy – w ateistycznym rządzie jest akceptowana przez biskupów, którzy pozwalają to powiedzieć o Ciele Chrystusa. Dzięki tej logice Eucharystia będzie również stanowić zagrożenie dla wszystkich innych wirusów w przyszłości.


Oczywiste jest, że to bestialstwo, które z pewnością nie ma podstaw naukowych, ponieważ nawet dzieci wiedzą teraz, że dopóki nie ma kaszlu wobec wiernych ani kichania przed nim, nie ma transmisji wirusa. Biskupi i kardynałowie zrezygnowali ze swojej roli przywódczej, przekazując ją komitetowi zdrowia publicznego, który dyktuje zasady do woli.
Ale w głębi duszy biskupi nie mieli większych trudności z zaakceptowaniem
(a najprawdopodobniej byli fabrykantami tych profanacji – a państwo świeckie pomogło im się ukryć z fałszywymi intencjami) tych klapsów służebnych, które redukują Ciało Chrystusa do zwykłego pożywienia, które ma zostać wydane, a teraz mogą prosić o pozwolenie państwa nawet o usunięcie pary rękawiczek: zaakceptowali już klapsy w Eucharystii z doktrynalnym dryfem, z mniej lub bardziej zamaskowanymi herezjami Eucharystii jako prawem.

ciemnicaW lutym, kiedy uwięzienie było jeszcze daleko, podczas mszy komunia rozdawana była zgodnie z praktyką do ust . I wszyscy milczeli. Potem przyszła kwarantanna, aresztowanie Mszy Św. oddzielenie od ludźmi, a potem powiedzieli nam, że musimy pocieszyć się duchową komunią: zrobiliśmy to. Tymczasem zabroniono nam chodzić do kościoła, aby przyjąć ją poza Mszą. Ktoś pomyślał o wysłaniu (Eucharystii) jako paczki pocztowej do wiernych w domu: tutaj też milczymy. Najgorszym punktem, którego doświadczyliśmy, było to, że karabinierzy szturmowali kościół podczas Mszy, gdy chleb ludzki stał się Boskim Chlebem. Eucharystia została aresztowana, kapłan został ukarany grzywną i tutaj również: wszyscy milczeli. Żaden oburzony biskup, nikt, kto nie podniósł głosu na świętokradztwa.
tylko Vittorio Sgarbi (polityk) – rozumiesz? – Czuł, że musi stawić się przed wymiarem sprawiedliwości. Po wznowieniu Mszy w maju ponownie ujrzeliśmy Eucharystię, ale dali świętokradzko na rękawiczkach lateksowych i, obowiązkowo do rąk. Odważniejsi kapłani odradzali nawet oczywiste klęczenie bez wyjaśnienia, w jaki sposób zostanie przeniesiona infekcja. A teraz, ponieważ przedwczoraj można ponownie przyjąć Komunię bez rękawiczek, ale nie do ust. (tak samo świętokradzko, w Polsce tez może do tego dojść gdy ludzie będą we wszystkim posłuszni … dopow.Tymczasem najbardziej ukochane nabożeństwa eucharystyczne, takie jak procesja Bożego Ciała, zostały natychmiast usunięte. W kwietniu i maju biskupi i urzędnicy duchowni czcili naukowców jako bohaterów, niezależnie od tego, co wielu z nich sponsorowało.
Profesor Massimo Galli z Mediolanu również otrzymał na wpół boskie odznaczenia ze świata katolickiego, ale nikt nie odpowiedział na jego zdanie, gdy powiedział, że „Msza nie jest konieczna, ani priorytetem”, redukując Boga do zwykłego chleba. Nikt mu nie odpowiedział, nikt nie bronił Eucharystii.


Rezultat jest następujący: Eucharystia jako wróg publiczny numer jeden.
Zdejmijcie swoją maskę i przyznajcie się: wrogiem jest Chleb Życia. Trzeba było ratować szacunek dla Najświętszego Sakramentu, uwielbiać, ufać. Zamiast tego usunęliśmy Go z pola widzenia wszystkich i teraz wszyscy uważają Eucharystię za obiekt zarażenia, wróg publiczny numer jeden.
Biskupi (oczywiście nie wszyscy) stracili nie tylko wiarygodność – pokazali kim są – że są wrogami Ciała Chrystusa, wrogami Kościoła, są tymi, o których Chrystus Pan powiedział że powinniśmy się ich obawiać, bo nie ciała, ale zabijają dusze!

na podstawie; religionlavozlibre.blogspot.com

Komunia na rękę – dzieje nieposłuszeństwa. Przypadek polski


Komunia na rękę - dzieje nieposłuszeństwa. Przypadek polski

Najczęstszym uzasadnieniem dla praktyki Komunii świętej na rękę jest obecność tego zwyczaju w starożytności. W rozwinięciu tego uzasadnienia można też nieraz usłyszeć – nie zawsze wypowiadane wprost przekonanie – że Kościół zagubił jakiś szczególnie wartościowy skarb pierwotnej pobożności, odchodząc od takiego sposobu udzielania wierzącym Ciała Pańskiego na rzecz Komunii do ust. Ta dość popularna narracja wpisuje się w znacznie szerszy nurt współczesnej chrześcijańskiej mentalności, która wszystkie wieki pomiędzy czasami konstantyńskimi a Soborem Watykańskim II uważa za okres zakłamania ewangelicznego przekazu.

Echa tego ducha znajdziemy choćby w liście kard. Józefa Glempa, prymasa Polski, który w 2005 roku, pozwalając w archidiecezji warszawskiej na przyjmowanie Komunii na rękę pisał, że „zakłada to wielką dojrzałość religijną przyjmującego”. Z tego sformułowania można było wysnuć wniosek, że Komunia na rękę jest aktem pobożności przeznaczonym dla lepszych, bardziej wyrobionych duchowo, którzy wracają do chrześcjańskich źródeł. Jednak takie podejście jest swoistym pomieszaniem z poplątaniem, ponieważ zupełnie pomija dynamikę obecną w rozwoju nauczania katolickiego w interesującej nas tu sprawie. Jak podsumowywał ten proces w XIX wieku kard. Newman, Kościół nie skupia się w swoim rozumieniu doktryny na nieustannym powrocie archeologicznych początków, ale na coraz dojrzalszym jej formułowaniu nauczania, jednak bez zaprzeczania zasadom rozpoznawalnym w każdym czasie.

Bp Juan Rodolfo Laise Laise tak pisał w jednym ze swoich ważnych tekstów o problemie rozumienia rozwoju doktryny w konkretnym przypadku Komunii na rękę:

„W starożytności wierni otrzymywali Ciało Chrystusa do ręki, nic jednak nie wskazuje na to, aby praktyka taka została wprowadzona dla jakichś szczególnych motywów. Był to jedynie odwieczny obyczaj. Między innymi to właśnie w ten sposób Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy dał Swoje Ciało uczniom (byli oni zarazem biskupami). Tym niemniej, w późniejszych czasach Ojcowie Kościoła zauważyli, że ten sposób przyjmowania Ciała Pańskiego był niewystarczający. Łatwo dojść mogło do sytuacji, w której kilka okruszyn tego, co jest cenniejsze od złota i drogocennych kamieni – jak mówi św. Cyryl Jerozolimski – pozostało na rękach i upadło na ziemię. W miarę rozwijania doktryny o realnej obecności tak wzrastał szacunek do Najświętszego Sakramentu, że obyczaj podawania konsekrowanych komunikantów bezpośrednio do ust wiernych rozprzestrzeniał się coraz bardziej. Dysponujemy bardzo starożytnymi świadectwami takiej praktyki, jednak między IX a X wiekiem stała się ona jedyną, ponieważ była doskonalsza i lepiej przystosowana do godności tak wielkiego Sakramentu. W tym samym czasie zaczęto zakazywać drugiego sposobu udzielania komunii, bardziej prymitywnego i mniej doskonałego”.

Wniosek z tej krótkiej uwagi jest taki, że skoro Komunia do ust była efektem lepszego rozumienia rzeczywistości postaci eucharystycznych, to odchodzenie od tej praktyki wygląda na korozję tego rozumienia i spłycenie wiary. W 2005 roku przeciwko decyzji kard. Józefa Glempa dopuszczającej Komunię na rękę w archidiecezji warszawskiej list przygotowało środowisko „Christianitas”, który to list został podpisany przez wiele rozpoznawalnych wtedy osobistości świeckiego katolicyzmu. Z listem polemizował na portalu mateusz.pl ks. Bartosz Adamczewski, który podpierając się m. in. swoim doświadczeniem posługi kapłańskiej w krajach Zachodu dowodził, że:

1. Wierni przygotowani przez systematyczną (prowadzoną tam już od lat) katechezę eucharystyczną nie przyjmują Komunii św. z mniejszym szacunkiem niż to się dzieje w Polsce. Wręcz przeciwnie – na twarzach przystępujących do Komunii św. dorosłych bardzo często mogłem zauważyć powagę, skupienie, a jednocześnie jakiś wyraz świadomości ich wewnętrznej godności jako dojrzałych chrześcijan.

2. Gest wyciągniętych po Komunię św. rąk jest – przynajmniej od strony szafarza – naprawdę wzruszający. Nieraz widziałem stare, spracowane ręce robotników i gospodyń domowych, w których Pan Jezus z pewnością czuł się jak w swym domu w Nazarecie.

3. Przez kilka lat nigdy nie zdarzyło mi się na Zachodzie, by Pan Jezus eucharystyczny upadł mi (lub przyjmującemu) na ziemię. W Polsce, pomimo całej uwagi i pobożności, czasami (rzadko, ale jednak) to się zdarza.

4. Na Zachodzie nikt nikogo nie zmusza do przyjmowania Komunii św. na rękę. Kto chce, otrzymuje Pana Jezusa do ust, na klęcząco itd. Najczęściej są to ludzie związani z różnymi środowiskami tradycjonalistycznymi, a ich zachowanie nie wynika z obawy przed profanacją Eucharystii, ale z całokształtu pewnego myślenia o współczesnym Kościele.

Nawet pobieżna znajomość sytuacji na tzw. Zachodzie pozwala nam uznać, że argumenty ks. Adamczewskiego miały charakter emocjonalny, najprawdopodobniej niszowy, wynikający z doświadczeń posługi w specyficznych wspólnotach i zupełnie pomijały nie tylko mądrość tradycyjnego nauczania, ale nawet Soboru Watykańskiego II, które mówi, że praktyki w Kościele można zmieniać jeżeli istnieje poważny ku temu powód.

Jaki był powód masowego dopuszczania Komunii na rękę skoro jest oczywiste, że np. w Kościele niemieckim nie było żadnej „systematycznej katechezy” w tej sprawie? Jaką korzyść duchową odnieśli wierni z tej zmiany poza odarciem Eucharystii ze świętości? Nie chodzi tu nawet o złą wolę wiernych, ale prostą antropologiczną prawdę, która mówi, że jeśli czegoś możesz dotknąć rękami należy to do sfery profanum. Powołujący się na nowoczesność duszpasterze zapomnieli wziąć pod uwagę zupełnie oczywiste dane z zakresu psychologii religii. W nas samych są bowiem mechanizmy, które pomagają chronić to co święte – wielu pasterzy postanowiło jednak je zlekceważyć kierując się naiwnością antropologiczną, archeologizmem, a może i w niejednym przypadku wolą osłabienia kultu rzeczywistej Obecności Pana w postaciach eucharystycznych. Z sentymentalnych uwag ks. Adamczewskiego można wysnuć wniosek, że wprowadzenie Komunii na rękę miało – podobnie jak i Msza odprawiana w stronę ludu – uatrakcyjnić posługę kapłanom, by mieli oni więcej wzruszeń z kontaktów z wiernymi.

Ks. Adamczewski z wielkim trudem i nieskutecznie starał się też bronić Komunii na rękę za pomocą fragmentów dokumentów kościelnych. Zarzucał autorom „Christianitas”, że  “powołują się na kilka starszych dokumentów Stolicy Apostolskiej, z których ma jakoby wynikać, że przyjmowanie Komunii św. na rękę zostało wprowadzone podstępem w zamieszaniu epoki ‘błędów i wypaczeń’ po Soborze Watykańskim II i praktyka ta spotyka się dziś z ‘poważnymi zastrzeżeniami w nauczaniu Kościoła powszechnego’.” Sam pisał i przyznawał, że “trzeba stwierdzić, iż nie ma oczywiście dokumentów Stolicy Apostolskiej, zachęcających do przyjmowania Komunii św. na rękę, ale nie ma też dokumentów tego zabraniających.” W tym ostatnim stwierdzeniu kryła się jednak nieprawda. W cytowanej przez Barszczewskiego instrukcji Kongregacji ds. Kultu Bożego i dyscypliny Sakramentów Redemptionis Sacramentum (z 25 marca 2004 r.) czytamy bowiem:

„Przy udzielaniu Komunii świętej należy pamiętać, że święci szafarze nie mogą odmówić sakramentów tym, którzy właściwie o nie proszą, są odpowiednio przygotowani i prawo nie zabrania im ich przyjmowania. Stąd każdy ochrzczony katolik, któremu prawo tego nie zabrania, powinien być dopuszczony do Komunii świętej. W związku z tym nie wolno odmawiać Komunii świętej nikomu z wiernych, tylko dlatego, że na przykład chce ją przyjąć na klęcząco lub na stojąco. (nr 91) Chociaż każdy wierny zawsze ma prawo według swego uznania przyjąć Komunię świętą do ust, jeśli ktoś chce ją przyjąć na rękę, w regionach, gdzie Konferencja Biskupów, za zgodą Stolicy Apostolskiej, na to zezwala, należy mu podać konsekrowaną Hostię. Ze szczególną troską trzeba jednak czuwać, aby natychmiast na oczach szafarza ją spożył, aby nikt nie odszedł, niosąc w ręku postacie eucharystyczne. Jeśli mogłoby zachodzić niebezpieczeństwo profanacji, nie należy udzielać wiernym Komunii świętej na rękę” (nr 92).”

Jak widzimy fragment ten raczej został sformułowany w obronie tych, którym odmawiano Komunii Świętej, ponieważ chcieli ją przyjmować na kolanach i do ust, a Komunia na rękę jest tu obłożona dodatkowymi warunkami ostrożnościowymi.

Decydujący jest tu rzecz jasna fragment mówiący, że „jeśli ktoś chce ją przyjąć na rękę, w regionach, gdzie Konferencja Biskupów, za zgodą Stolicy Apostolskiej, na to zezwala, należy mu podać konsekrowaną Hostię”. Problem jednak polega na tym, że zgody na podawanie Komunii na rękę były wydawane często z pominięciem stanu prawnego w Kościele. Cytowany już bp Laise pisał o przypadku argentyńskim.

“Nowe zarządzenie [które przedstawiano jako obejmujące całą Argentynę wprowadzenie Komunii na rękę] nie było wprowadzone bez ograniczeń, ale ad normam, według instrukcji O sposobie udzielania Komunii Świętej, znanej też pod nazwą Memoriale Domini. Przestudiowałem więc rzeczoną Instrukcję w Acta Apostolicae Sedis i stwierdziłem, że list, nierozerwalnie związany z Instrukcją (Instructio completur, in re pastorali, Epistula) mówi, że zakaz udzielania Komunii Świętej na rękę jest podtrzymany, jednak tam, gdzie sposób ten został już wcześniej wprowadzony i zakorzenił się „Ojciec Święty […] uznaje, że […] każdy biskup, w zgodzie z zasadą roztropności i własnym sumieniem, może wyrazić zgodę na wprowadzenie w swojej diecezji nowego obrzędu udzielania Komunii Świętej” (Acta Apostolicae Sedis 61/1969/546). W ten sposób uświadomiony, że to do mnie należało podjęcie decyzji i że odpowiedzialność wynika z mojego rozeznania zacząłem studiować temat, a zwłaszcza instrumenty prawnokanoniczne, które są tu decydujące. Doszedłem do wniosku, że ta nowa praktyka nie była zamierzona przez Stolicę Świętą i że nie stanowiła ona części posoborowej reformy liturgicznej.”

Zatem, wbrew temu co pisał ks. Adamczewski Redemptoris Sacramentum nie zmienia w żaden sposób porządku prawnego, który został wprowadzony za Pawła VI. Nie opiera się on na powszechności praktyki w różnych miejscach świata, gdzie wciąż jest ona w sensie prawnym wyjątkiem, ale na tym co Kościół uznaje za normę. 

Na koniec zajrzyjmy jeszcze do przywoływanego listu otwartego środowiska “Christianitas”, które postarało się w jednym miejscu i krótkiej formie zebrać papieską dokumentację dotyczą Komunii na rękę. Tekst ten do dziś zachowuje swoją aktualność:

1. Nie istnieje żaden dokument Stolicy Apostolskiej, który pochwalałby praktykę Komunii na rękę i zachęcałby do jej rozszerzania lub traktował ją jako element życia liturgicznego równorzędny z formą tradycyjną. Wprowadzenie Komunii na rękę w Polsce nie może być przedstawiane jako dostosowanie do normy obowiązującej w Kościele powszechnym.

2. Zamiast zachęt czy pochwał w nauczaniu Kościoła powszechnego obecne są poważne zastrzeżenia względem Komunii na rękę – nie drugorzędne, lecz dotyczące samej istoty wiary i religii. Kościół ostrzegał od samego początku, że jej wprowadzenie może zrodzić „mniejszy szacunek dla Najświętszego Sakramentu Ołtarza, profanację tegoż sakramentu, naruszenie prawdziwej doktryny” (instrukcja Kongregacji Kultu Bożego Memoriale Domini z 1969 r.).

3. Po kilku latach od usankcjonowania nowej praktyki komunijnej w niektórych krajach zachodnioeuropejskich Ojciec święty Jan Paweł II diagnozował sytuację w sposób następujący: „W niektórych krajach przyjęła się praktyka Komunii świętej na rękę. Praktykę taką postulowały poszczególne Konferencje Episkopatów i na ich wniosek zyskała ona zatwierdzenie Stolicy Apostolskiej. Dały się jednak słyszeć głosy o rażących wypadkach nieposzanowania Najświętszych Postaci, co bardzo obciąża nie tylko osoby bezpośrednio winne takiego postępowania, ale również Pasterzy Kościoła, którzy jakby mniej czuwali nad zachowaniem się wiernych względem Eucharystii” (papież Jan Paweł II, list Dominicae caenae z 1980 r.). Możemy więc dziś stwierdzić z pewnością, że zagrożenia wymienione w dokumencie Stolicy Apostolskiej z 1969 roku okazały się jak najbardziej uzasadnione: tam, gdzie wprowadzono zwyczaj podawania Ciała Pańskiego do rąk, powstała dodatkowa okazja do grzechu przeciw Chrystusowi w Eucharystii.

4. Jedynym wyrażonym oficjalnie motywem Stolicy Apostolskiej przy udzielaniu zgody na wprowadzenie przez poszczególne krajowe Konferencje Episkopatu Komunii na rękę jest do dziś pragnienie zażegnania kryzysu, jeżeli „rozdawanie Komunii świętej na rękę rozwinęło się już w jakimś miejscu” w sposób nielegalny, na fali „trudnej sytuacji” po zakończeniu Soboru Watykańskiego II (por. Memoriale Domini). Jest jasne, że w Polsce z niczym takim nie mieliśmy, na szczęście, do czynienia. Praktyka Komunii na rękę nie zaistniała w Polsce nigdy – ani przed wiekami, ani w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat.

5. Nawet tam, gdzie rozdawanie Komunii na rękę zostało przeforsowane i zalegalizowane, Stolica Apostolska przypomina o niebezpieczeństwach związanych z tą praktyką – a w związku z tym pozostawia swoistą klauzulę sumienia w jej stosowaniu przez szafarzy. W roku 1999 Kongregacja Kultu Bożego wyjaśniła w odpowiedzi zamieszczonej na łamach jej oficjalnego organu: „Wszyscy powinni pamiętać, że wiekową tradycją jest przyjmowanie Komunii do ust. O ile zachodzi niebezpieczeństwo profanacji, niech kapłan celebrans nie daje Komunii wiernym do ręki niech poinformuje ich o powodach, dla których tak czyni” („Notitiae”, marzec-kwiecień 1999). Dyspozycja o tej treści została powtórzona przez Kongregację Kultu Bożego w instrukcji Redemptionis Sacramentum („O tym, co należy zachowywać, a czego unikać w związku z Najświętszą Eucharystią”) z roku 2004 (por. n. 92).

6. Warto również pamiętać, że w roku 1996 Stolica Apostolska udzieliła poparcia biskupowi Juanowi Rodolfo Laise, ordynariuszowi San Luis (Argentyna), który odmówił wprowadzenia Komunii na rękę w swej diecezji także wtedy, gdy praktyka ta została ogłoszona jako dopuszczalna przez Konferencję Episkopatu Argentyny. W liście do bp. Laise ówczesny prefekt Kongregacji Kultu Bożego kard. Jorge Medina Estevez napisał, iż takie korzystanie z prawa do „wydawania rozporządzeń według swego sumienia i roztropności pastoralnej” nie może być uznane za „obrazę Konferencji Episkopatu”, której kompetencje „nie obejmują narzucania biskupom jakiejś konkretnej praktyki z tej dziedziny” (list z 17 01 1997, prot. 1978/96/L – zob. facsimille listu w: Mgr Juan Rodolfo Laise, La communion dans la mainDocuments et histoire, Paryż 1999, 11). Natomiast sekretarz Kongregacji Nauki Wiary abp. Tarcisio Bertone precyzował – także w liście do bp. Laise – że „uważne przestudiowanie dokumentów Stolicy Świętej w tej materii ukazuje jasno, iż decydując się utrzymać niezmienioną tradycję udzielania Komunii Świętej do ust postąpił Ksiądz Biskup zgodnie z prawem i że w związku z tym nie zerwał wspólnoty kościelnej. Wasza Ekscelencja nie uczynił w rzeczywistości nic innego, jak zastosował się do zobowiązania nałożonego na każdego biskupa instrukcją De modo Sanctam Communionem ministrandi, by rozważyć konsekwencje, jakie mogłaby nieść dla życia sakramentalnego wiernych omawiana zmiana obowiązującej praktyki eucharystycznej” (list z 7 10 1996, prot. 511/56-02978 – facsimille listu tamże, s. 10). Przedstawiciele Stolicy Apostolskiej powołali się na złączony z instrukcją Memoriale Domini list pastoralny Kongregacji Kultu Bożego, w którym wyjaśniono, iż tam, gdzie Konferencja Episkopatu uzyskała od Stolicy Apostolskiej pozwolenie na udzielanie Komunii na rękę, to właśnie biskup diecezjalny „według swej roztropności i sumienia może udzielić w swej diecezji zgody na wprowadzenie nowego rytu udzielania Komunii, pod warunkiem, że uniknie się wszelkiej okazji zaskoczenia wiernych i wszelkiego zagrożenia braku czci względem Eucharystii”.

Osobnego omówienia z pewnością wymaga w jaki sposób doszło do tego, że Komunia na rękę stała się wbrew dobrze uzasadnionej i wielowiekowej tradycji głównym sposobem rozdawania Ciała Pańskiego wiernym w wielu krajach. Trzeba bowiem pamiętać, że polski przypadek miał miejsce już wiele lat po tym jak sprawy na tzw. Zachodzie zostały dawno przypieczętowane kościelną praksis. U nas obrońcom Komunii na rękę wystarczył swoisty kompleks wobec dawnej potęgi i powagi intelektualnej Kościoła w Niemczech czy Francji, by bladło znaczenie i sens kościelnych dokumentów. Jednak ich ignorowanie zaczęło się znacznie wcześniej i miało charakter bezwzględnego nieposłuszeństwa.  

Tomasz Rowiński

Zerżnięte żywcem – zarówno dziękuję i przepraszam, ale chyba powinniśmy sobie pomagać?!:
https://www.pch24.pl/komunia-na-reke—dzieje-nieposluszenstwa–przypadek-polski,70347,i.html?fbclid=IwAR1otRTtO7xo3XgiLpI1XsmaYNhpuzyNHpj422HIGYSyXnv-_965gGXlwIo#ixzz6PB48Ulg5

Święto Bożego Ciała oskarża Episkopat i biskupów w Polsce. Satanizacja Komunii Świętej przez polskich księży stała się faktem.

Świetny artykuł, choć okropnie bolesny. Taka jest prawda, niestety….

Święta Tradycja versus ocean przeciwności.

Choćbym miał wiarę w Najświętszy Sakrament, ale nie miał ku Niemu miłości byłbym niczym.

Tak można dzisiaj sparafrazować słowa Św. Pawła. Cóż komu z tego, że mamy wiarę. Wiarę mają też i szatani. Mają także wiedzę.

A nie mają miłości. Nienawidzą Najświętszego Sakramentu.

Częścią satanistycznych praktyk jest branie do rąk konsekrowanych Hostii i deptanie ich. Każda profanacja brała się najpierw od niechlujstwa kapłana, albo ataku niewiernego lub przekupionego przez heretyków, aby przyjętą Hostię wyjąć z ust i przynieść, na potrzeby satanistycznych obrzędów czy profanacji. Są do dziś świadkowie wydarzeń, kiedy służąca w żydowskim domu katoliczka miała polecenie przyjąć Najświętszy Sakrament ale tak, aby przynieść go swojej pani, która potem znęcała się nad świętą Hostią. Służąca poruszona zniewagami Hostii, wyznająca swój grzech i kapłan idący odebrać to, co należy do Kościoła – Ciało Chrystusa.

O tym rzecz jasna nikt dzisiaj mówił nie będzie. W niektórych parafiach, zanim ustawili się ludzie po…

View original post 1 242 słowa więcej

Gdy wchodzicie do świątyni Bożej, ziemia drży, gdy wy jesteście w tak poniżającym stroju!

W tytule fragment cytatu z dzieł Zofii Nosko („Centurii”) – polskiej mistyczki sprzed ok. pół wieku. Za jej czasów nie było jeszcze powszechne tak bezwstydne ubieranie się osób przystępujących do Komunii św. Na bardzo bezwstydny ubiór pozwalały sobie wtedy raczej niedzielne, letnie katoliczki. Jednak od co najmniej 20 lat jest zupełnie inaczej. Jak zabrzmiałoby cytowane zdanie, gdyby „Centuria” żyła dzisiaj? Np tak: „Kobiety, gdy przystępujecie do Komunii św. w tak obrzydliwym, niegodnym stroju, to nie tylko ziemia, ale i całe niebo drży, aniołowie płaczą z boleści, a Serca Najświętsze Matki i Syna przeszywają przerażające ciernie!” Oczywiście, sprawa ubioru nie dotyczy wyłącznie kobiet, ale mężczyzn też, jednak znacznie rzadziej (u panów złem jest np. sportowy strój cyklisty, spodnie, które robią wrażenie jakby za chwilę miały spaść czy obcisłe rury itp. a co do pań, to chyba nikt nie ma wątpliwości…). Zofia Nosko notuje jeszcze:

Strój wasz poniża godność kobiety, panny i dziewczyny. Krótkie sukienki i roznegliżowane ramiona to zupełna zgnilizna. Aniołowie Boży przysłaniają oczy i płoną ze wstydu za was. Sukienki wasze nie są przystosowane do nawiedzenia Syna Bożego. Ta wasza nieskromność drażni Serce Boże. Dlaczego chodzicie w sukienkach tak krótkich bardzo i z roznegliżowanymi ramionami? Gdzie skromność kobiety, gdzie wasz rozsądek, szlachetność kobiety i panny? Dlaczego tak zezwoliłyście złym duchom przychodzić, czy nie wiecie, że to demon, zły duch, szatan dyktuje te obrzydliwe, poniżające godność kobiety stroje roznegliżowane? Nawet nie przystoi kobiecie na plaży podobne poniżenie godności, a co dopiero w świątyni — Bożym Domie. Proszę was, zostawcie te spodnie dla mężczyzn. Szatą kobiety jest suknia o przyzwoitej długości.” Tak było dawno temu. Jak jest teraz, wszyscy wiemy. Bez przesady można napisać, że obecnie jest stokroć gorzej! I kolejna mistyczka, Katarzyna Szymon

CATARINA SZYMON – ESTIGMATIZADA POLACA 2 (1)

(była stygmatyczką, podobna epoka) – cytat z jej wizji: Pamiętajcie matki, panny i dziewczynki, nie chodźcie nigdy w spodniach, bo to strój dla mężczyzn. Tyle lat mówię o tym, ale lud nie chce słuchać o tym, a kapłani nie zwracają na to uwagi. Kapłani, którzy nie upominają i nie zabraniają kobietom chodzić w spodniach, będą za to cierpieć, bo jest to wielka pycha. Żadna kobieta nie może przyjmować Komunii Świętej w spodniach. Co jest dla kobiet, to dla kobiet, a co dla mężczyzn, to dla mężczyzn: Pan Jezus jest bardzo obrażony i zasmucony, że obecnie ludzie obnażają się i chodzą nago. Nie mają żadnego wstydu.

A teraz nauczanie Kościoła:

Papież Benedykt XV tak napisał: Pod tym względem nie możemy dość silnie wyrazić Naszego ubolewania nad zaślepieniem tak wielu niewiast, które odurzone chęcią podobania się, nie zdają sobie zupełnie sprawy, że ich bezwstydne ubiory budzą wstręt u każdego szlachetniejszego człowieka, ale ponadto obrażają Boga. Nie dość bowiem, że w takich strojach, przed którymi wiele z nich dawniej ze wstrętem by się odwracało, jako zbyt przeciwnych skromności chrześcijańskiej, pokazują się publicznie, lecz nie boją się tak ubrane wstępować w progi świątyń i brać udziału w nabożeństwach, a nawet przystępować do Uczty Eucharystycznej i w ten sposób rozsiewać ohydne podniety zmysłowe tam, gdzie przyjmuje się Boskiego Twórcę czystości.

Święta Kongregacja naucza: (…) Dziewczęta i kobiety, które się nieprzyzwoicie ubierają, winny być nie dopuszczone do Stołu Pańskiego i do godności chrzestnych matek przy Sakramencie Chrztu i Bierzmowania. W niektórych wypadkach nie należy im nawet pozwolić na wejście do kościoła.

I w końcu Pismo św: Kobieta nie będzie nosiła ubioru mężczyzny,  ani mężczyzna  ubioru  kobiety, gdyż każdy kto tak postępuje, obrzydły jest dla Pana  Boga swego”.   
 (Księga Powtórzonego Prawa – 22,5)
Wystarczy? Nawet my redagujący ten artykuł nie spodziewaliśmy się znaleźć tak ostrych i zdecydowanych wypowiedzi… Szok! Co robić, przecież nie może być tak, jak jest. Nie wiadomo czy bezwstydny ubiór (najczęściej kobiet) przystępujących do Stołu Pańskiego jest większą profanacją, czy Komunia na rękę?! Nie wystarczy dla pełnej (zewnętrznej) czci przystąpić do Komunii Św. na klęcząco i do ust. Trzeba to zrobić w godnym człowieka ubiorze!  Inaczej taka postawa jest strasznym antyświadectwem i wręcz profanacją. Jak straszne budzi skojarzenia dziewczyna, która chce szczególnie uczcić Pana Jezusa przyjmując Go na kolanach (przez co wyróżnia się na tle wiernych), ale czyni to w niegodnym stroju!
Jest właśnie wielka okazja, by to zło naprawić. Być może nawet większość z was, drogie panie, nie zdawała sobie nawet częściowo sprawy z wagi problemu. Nie ma grzechu (lub jest tylko w niewielkiej mierze) tam, gdzie nie ma świadomości. A jeśli nawet świadomość była, to czyż nie jest teraz właśnie dobry czas, by się nawrócić? By w czasie wielkich prześladowań świętego Kościoła katolickiego, oczyścić w końcu swoją wiarę i miłość wobec Pana Jezusa utajonego w Przenajświętszej Eucharystii?! Jak łatwo Bóg przebacza przeszłość nawracającemu się! Mało tego, bierze zbłąkaną owieczkę w swoje ramiona, przygarnia ją do serca. Przypowieść o zaginionej owcy Pan Jezus wygłosił specjalnie dla prostytutki – późniejszej św. Marii Magdaleny. Bezwstydny ubiór obdziera każdą dziewczynę, kobietę z jej czci, godności (czyni ją niemal ladacznicą) i tak jest w istocie, bo cudzołóstwo do którego kuszą kobiety swoim ubiorem nawet tylko w sferze myśli, też jest cudzołóstwem, nierządem – o tym jest w Ewangelii!
Jest wezwanie w Litanii Loretańskiej: „Panno czcigodna” – czyż nie warto naśladować Tej, która nigdy nie pozwoliła, by dać sobie odebrać choć ociupinkę kobiecej godności, czci?! Naśladujcie Ją, „Matkę najczystszą„, w Jej czystości też w ubiorze! Czy jakakolwiek kobieta nieumiejętnie się ubierze czy do kościoła czy na ulicę jeśli postawi sobie pytanie np: „czy Maryja założyłaby te leginsy?”. Dobrze wasze serca znają odpowiedzi na wszystkie tego typu pytania.
Żyjemy w czasach, gdy stoimy przed wielką szansą oczyszczenia naszej miłości wobec Chrystusa. Co robić? Po prostu zacząć się właściwie ubierać, przede wszystkim do kościoła (ale gdzie indziej też oczywiście). Trudne? Trzeba trochę pocierpieć, pokutować. Wyrzuty sumienia? Idźcie koniecznie do spowiedzi (póki jest dostępna – będzie coraz gorzej , bo Kościół będzie atakowany i niszczony). Nie czas na wstyd – a jak bezwstydnie się ubierałyście to wstydu nie było? Przystępując do spowiedzi warto wspomnieć na słowa świętego kapłana – ks. Dolindo, który pisał, że wyznając grzechy na spowiedzi zanurzamy swoją duszę w Krwi Chrystusa, w Jego Męce. Dlatego dobra spowiedź przynosi tak ogromne ukojenie! Męka Chrystusa miała jeden szczegół, nigdy (z oczywistych powodów) nie rozważany. Pan Jezus gdy został obdarty z szat przed ukrzyżowaniem, dostał płótno, którym miał przepasać biodra. Najczystszy, najbardziej wstydliwy z ludzi chciał i musiał umocować ten kawałek materiału, by nie spadł podczas stałych, nieraz gwałtownych wielogodzinnych ocierań o szorstkie drzewo krzyża. Uruchomcie wyobraźnię – jak mocnymi i dokładnymi supłami musiał płótno umocować? Być może w pasie zamiast paska ścisnąć z całej siły, zrobić wiele supłów? Być może podobnie na udach? „Konstrukcja” przecież musiała wiele wytrzymać i wytrzymała! Zastanówmy się, jak te ściśnięcia i supły musiały i boleć i to nie tylko w chwili mocowania, ale przez wiele godzin, gdy wisiał na Krzyżu? I zwróćcie uwagę – jest to jedyna tortura, którą Pan Jezus zadał sam sobie i to w sposób okrutny – żeby mieć pewność, że nie zostanie doszczętnie obnażony. Wyobrażam sobie szeroką głęboką ranę w udzie, w którą niejako wcina z całej siły płótno i z całej siły mocno związuje. Kto z nas wytrzymałby tylko ten drobniutki fragment Jego Męki na sobie? Rozważajmy to cierpienie Jezusa i wynagradzajmy. Chyba nie trzeba już więcej pisać, za jakie to grzechy musiał nasz Odkupiciel wynagrodzić tą torturą!

Początek zniszczeń w Liturgii – pęknięcia w Triduum Paschalnym 2020

Uniemożliwienie wiernym udziału w największych Świętach katolickich to zbrodnia, jakiej nie udało się osiągnąć nawet największym komunistom w Polsce. Uczynili to nasi rządzący na prośbę niektórych biskupów polskich (sic!). Żeby zrobić wodę z mózgu i przyzwyczaić katolików do zepsutego novum, Polacy zostali internetowo czy telewizyjnie przekierowywani na „odpowiednie” transmisje, gdzie królowała sfałszowana już liturgia Wielkiego Tygodnia. Oczywiście po to, by medialnie (i na żywo, z udziałem 5 osób) przepchnąć grube herezje. Już piszę jakie:

Wielki Czwartek – usunięta Msza Krzyżma Św. W tym roku nie było poświęconych olejów świętych służących do Sakramentu Namaszczenia Chorych, do Sakramentu Bierzmowania, do Sakramentu Kapłaństwa. Początek ohydy spustoszenia – oznacza to, że wkrótce będą ogromne problemy z dostępem do sakramentu Chrztu Św. i Bierzmowania!

Poza tym podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej ogłoszono, że w tym roku nie będzie przeniesienia Pana Jezusa do Ciemnicy!!! Czyli jeden z najważniejszych momentów ciemnicaLiturgii ukazujący rozpoczęcie Męki Pana poprzez pojmanie Go został wycięty! Chce się przez to wyciąć z naszej świadomości wagę i wartość Męki Chrystusa! Pominięto pieśń „Sław języku tajemnicę”, do której jest nawet przypisany odpust za publiczne odśpiewanie. Pieśń ta znakomicie oddaje łączność Tajemnicy Przenajświętszej Eucharystii z Ofiarą Chrystusa na Krzyżu – próbuje się usunąć znaczenie Eucharystii jako Ofiary, czyli Jej najważniejszego doktrynalnego wymiaru! Liturgia została zakończona normalnie błogosławieństwem. Dlaczego tak nie powinno być? Liturgia Triduum dlatego ma taką nazwę, ponieważ te 3 dni tworzą całość nierozerwalną – rozpoczyna się wieczorem w Wielki Czwartek a kończy dopiero Wigilią Paschalną w Wielką Sobotę (właściwie w teorii w Wielką Niedzielę).

Wielki Piątek. Kulminacyjna i najważniejsza część Liturgii, czyli Adoracja Krzyża w zasadzie nie istniała. Bo po pierwsze co to za adoracja jak jest 5 osób, a po drugie nie pozwolono Krzyża ucałować!!! – Komentarz niemal zbyteczny, mądremu dość, nie zdziwię się jak za rok w Wielki Piątek to Krzyża nawet nie zobaczymy….

Jan_paweł_z_krzyzem

Uroczysta Modlitwa Powszechna – wyjątkowa w skali całego roku, mająca sztywnie określone od wieków przepisane modlitwy została ad hoc zmodyfikowana – dodano nowe wezwanie w intencji fałszywej pandemii. Poza tym jest to jedenaste wezwanie – liczba 11 ma znaczenie jako symbol masoński.

Liturgia została zakończona normalnie błogosławieństwem (wyżej pisaliśmy dlaczego tak nie powinno być).

Wielka Sobota.

Wycięty obrzęd poświęcenia ognia. Liturgia ognia oznacza, że Chrystus jest Światłością świata, czyli odrzucają Światłość świata.

Wycięta liturgia chrzcielna – uroczyste poświęcenie wody chrzcielnej, czyli Źródła Życia. Chyba po to, żeby w niedługim czasie ogłosić, że Chrzest Św. Jest już niepotrzebny i trzeba się teraz otworzyć na innych ludzi innych wyznań czy niewierzących i ich przyjąć do naszych kościołów! Brak pokropienia „ludu” (czyli 5 osób) wodą święconą – szatan boi się wody święconej jak ognia, masoneria kościelna też….

A kara Boża za to jest już widoczna w naszej ojczyźnie: Susza w Polsce a woda święcona

Wielka Niedziela. Brak procesji rezurekcyjnej, czyli tego uroczystego ogłoszenia światu, że Chrystus prawdziwie Zmartwychwstał!

Wniosek: niszczenie Sakramentów Św. i najważniejszych Prawd Wiary o Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa.

Ukrzyżowany również za nas

pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany.

I zmartwychwstał trzeciego dnia,

jak oznajmia Pismo.(…)

Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów.
I oczekuję wskrzeszenia umarłych
i życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen.”

Tylko czekać jak zmienią wyznanie wiary… 

I co robić? Kapłani powinni dawać świadectwo i wbrew zastraszeniu, mandatom i kolejnym restrykcjom – nawet do śmierci męczeńskiej powinni się sprzeciwić w czynie. Jeśli się boją lub nie mają takiej możliwości powinni organizować podziemny Kościół. Nie można pozwolić, by święte sakramenty zostały całkiem zniszczone – muszą przetrwać, choćby w domach prywatnych. Dla naszej świętej Wiary warto stracić nawet doczesne życie czy wolność. W niebie czeka nagroda. W piekle kara za pójściem za wyznawcami szatana, którzy przeniknęli nawet hierarchię Kościoła, nie tylko w skali świata, ponieważ bardzo mocno widać satanizm również w szeregach polskiego Episkopatu (dowód w poniższym komentarzu do tego artykułu)!

Procesje ulicami parafii z Najświętszym Sakramentem. Posługa??? w czasie epidemii???

74677Nie mam nic przeciwko tym procesjom, ale wszelkie, nawet największe dobro musi być uporządkowane i roztropne. Cytuję z pewnego bloga: „Konieczność ograniczenia kontaktów społecznych z powodu rozprzestrzeniania koronawirusa prowadzi do wynalezienia nowych sposobów posługi duszpasterskiej.”. – Póki co to żaden z elementów posługi duszpasterskiej nie został kapłanom odebrany!!! Chyba, że w sposób nadgorliwy stosują się do zaleceń masonerii kościelnej.
Jest odwrotnie. Sytuacja wymaga, by bardziej zaangażować się w opiekę duszpasterską tradycyjną – czyli nauki rekolekcyjne, spowiedź itd. Informowanie o szkodliwości dla duszy nieśmiertelnej przyjmowania Komunii św. na rękę. Rozmawiania z ludźmi. Skoro pod przymusem niemal administracyjnym ograniczana jest ilość wiernych na Mszach to powinno być Mszy św. więcej, tak jak zapowiadali (czytaj: kłamali) polscy biskupi… Aż się prosi, by w kościołach były całodzienne czuwania przed Najświętszym Sakramentem – przy okazji dyżurujący kapłan w konfesjonale i ktoś gotowy w każdej chwili, by prowadzić mini-rekolekcje nawet dla grupek kilkuosobowych, nawet całe dnie.
I pomyśleć, że pisze się i głosi takie brednie, że w obecnej sytuacji księża mają mniej do roboty!!!!

Dramat uczciwego księdza!

Dramatyczne świadectwo kapłana: nie chcę udzielać Komunii na rękę, ale mnie zmuszają!
Data publikacji: 2020-03-11 13:01
Data aktualizacji: 2020-03-11 15:41:00WIADOMOŚCI

W dobie koronawirusa mierzymy się z różnymi nowymi problemami. Redakcja PCh24.pl otrzymuje w tych dniach wiele listów od wiernych, którzy z oburzeniem opowiadają jak niektórzy kapłani próbują zmusić ich do przyjęcia Komunii św. na rękę. Ale problem sumienia mają również ci duchowni, których zmusić do tego próbują przełożeni – proboszczowie. Oto świadectwo jednego z nich:

Jestem młodym księdzem. Ostatnio podczas śniadania rozmawialiśmy z proboszczem o zagrożeniu koronawirusem, który, jak wiadomo, rozprzestrzenia się i po naszym kraju. Ksiądz Proboszcz pytał mnie, czy moim zdaniem należy informować wiernych o tym, aby przyjmowali Komunię Świętą na rękę. Powiedziałem, że nie należy siać wśród wiernych paniki. Chciałem w ten sposób wybrnąć z niezręcznej sytuacji, ponieważ jestem przekonany, że właściwa postawa przyjmowania Ciała Pańskiego, to przyjmowanie go od kapłana do ust, najlepiej w pozycji klęczącej. W końcu to jest Bóg, a przed Bogiem się klęka. Na tym nasza poranna rozmowa się zakończyła.

 

Kiedy byłem poza parafią zadzwonił do mnie jeden z wiernych, cały zdruzgotany, przekazując mi informację, że na Mszy Świętej wieczornej Ksiądz Proboszcz ogłosił, że udziela Komunii jedynie poprzez podanie jej na rękę. Byłem bardzo zaskoczony. Po powrocie do parafii, przed Mszą Świętą proboszcz powiedział, że również ode mnie wymaga, abym udzielał Komunii Świętej wyłącznie na rękę, a przed samym obrzędem Komunii poinformował wiernych, że tylko w ten sposób będzie Ona udzielana. Byłem zaskoczony, a wewnętrznie rozbity.

Podczas Mszy nie podałem komunikatu o Komunii na rękę i udzieliłem jej wiernym do ust. Po zakończonej Mszy Świętej Ksiądz Proboszcz wezwał mnie do siebie i oznajmił, że to ostatni raz, kiedy toleruje coś takiego. Odtąd, mam komunikować jedynie w sposób przez niego zarządzony, a więc dając wiernym Ciało Pańskie na dłoń.

Jestem rozbity. Z jednej strony posłuszeństwo Proboszczowi, a z drugiej świadomość, że każda Komunia na rękę to profanacja – chodzi o możliwość pozostawania partykuł na dłoni osoby przyjmującej. Przecież my, kapłani, po każdym kontakcie z Przenajświętszym Ciałem Pana Jezusa obmywamy palce! A niby jak ma to uczynić wierny? Dodatkowo wiem, że Postaci Eucharystycznych, według wielowiekowej tradycji Kościoła mogą dotykać rękoma tylko ci, których ręce zostały konsekrowane. Nikt inny.

Przyznam, że od rozmowy z Księdzem Proboszczem jestem rozbity duchowo. Żyję w świecie sprzeczności, pomiędzy wielowiekowym nauczaniem Kościoła, a tym, co teraz ode mnie wymagają. Wykonałem kilka telefonów do zaprzyjaźnionych księży. Ci bardziej tradycyjni tłumaczą, że trzeba być posłusznym, że należy oczyścić komunikant z partykuł. Niektórzy cieszą się, że nie będą musieli „celować” oraz że „to dobrze, przynajmniej się nie zarazisz”.

Zastanawiam się w jakim świecie ja żyję? Już nie ma świętości? Według nich Ciało Pana Jezusa to nie jest prawdziwe Ciało, a w każdej cząstce nie jest obecny cały Chrystus?

Co mam robić?

Nazwisko księdza do wiadomości redakcji (chyba pch24)

Read the rest of this entry

Koronawirus to PRETEKST by sprofanować i odebrać nam Chleb z Nieba!

Matka_Teresa_komunia_na_rekeW nawiązaniu do wypowiedzi Przewodniczącego Episkopatu ks. abp Gądeckiego odnośnie koronawirus i rozporządzeniu przyjmowania Komunii Św. na rękę:  mówimy stanowcze NIE i słowami i czynem! Taki nakaz jest jawnym nieposłuszeństwem Kościołowi w sprawie wielkiej wagi!

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.” Mt 10,28

Którzy to są, co mogą duszę i ciało zatracić w piekle? Słudzy szatana, wilki w owczej skórze, teraz zbyt wielu jest ich w szeregach nawet świętej hierarchii Kościoła, także niestety polskiego. Masoneria kościelna – największy wróg Kościoła! To oni chcą zniszczyć nasze dusze nieśmiertelne. Zaczynają od Najświętszego Sakramentu, od Pokarmu dającego Życie Wieczne. Bez tego Pokarmu nie możemy mieć Życia, a chcą nam Go odebrać. Zdają sobie doskonale sprawę z wielkiej mocy godnie przyjmowanej Komunii świętej. Dlatego robią wszystko, by doszło do powszechnej profanacji przez komunię na rękę. Wykorzystano w tym celu wcześniej zaplanowany przez masonerię proceder na skalę światową – broń biologiczną w postaci koronawirus (broń biologiczna była tematem przed laty wielkiego spotkania masonerii światowej w Londynie). Został on wykorzystany, by niszczyć świeckie państwo oraz Kościół przez stopniowo narastający reżim. Oblicza się, że w Chinach z powodu epidemii zmarłoby cztery razy mniej ludzi, gdyby cała infrastruktura funkcjonowała normalnie; wielu ludzi umierało z powodu niedożywienia, a przecież wygłodzeni ludzie są o wiele bardziej podatni na zakażenie – czyż nie jest identycznie w świecie ducha?! Koronawirus został dawno temu zaplanowany by stanowić pretekst dla zniszczenia Kościoła. Teraz większość przestanie uczestniczyć we Mszy św, a bardzo, bardzo niewielu będzie godnie przyjmować Komunię św., a jeszcze mniej adorować. Spowoduje to straszliwe konsekwencje. Polacy staną się bardzo źli, zwiększy się cierpienie, przestępczość. To Obecność naszego Zbawcy i w tabernakulach i w naszych sercach podtrzymuje nasz naród w dobrym. Teraz to się zacznie boleśnie zmieniać. Doczekaliśmy się początku boleści czasów Oczyszczenia!

Wkrótce i nagle zapewne dowiemy się (być może przez komunikat KEP odczytany we wszystkich kościołach w którąś niedzielę?), że mamy nakazane przystępować do Komunii św. wyłącznie przyjmując ją na rękę! Nie łudźmy się, że do tego w jakiejś formie nie dojdzie. W ten sposób tylko się usypiamy. Właściwie już się stało, bo kilka dni temu pojedyncze kościoły w Polsce już to wprowadziły. Być może, gdy teraz właśnie to czytasz, to zdecydowana większość naszych świątyń ma w praktyce zablokowany dostęp do Komunii św.! Jakie będą konsekwencje?

Read the rest of this entry

Uderzyli w Najświętszy Sakrament!

Kto uderzył? Niestety, polscy biskupi. Nie wszyscy, ale Ci, którzy praktycznie przejęli niemal całkowicie stery nad władzą Kościoła w Polsce.

A jak uderzyli? Tzw. program: „Wielka Tajemnica Wiary”. Wszystko znakomicie przygotowane. Na kilka lat. Rozpoczęli pierwszą niedzielą adwentu listami biskupów ordynariuszów (Listy KEP cieszą się złą sławą, więc zrobiono to inaczej), są przygotowane chyba nawet codzienne kazania dla księży (sic!).

eucharystiaA cóż jest złego w rozważaniu Tajemnicy Wiary – Eucharystii, że ośmielamy się tu krytykować władze Kościoła? Otóż program ten zakłada zmianę istoty: wycięty zostanie m. innymi najważniejszy aspekt Tajemnicy Eucharystii, jakim jest Ofiara. Zastąpiony zostanie braterską ucztą w spożywaniu Ciała i Krwi Pańskiej – docelowo zostanie tylko wymiar wspólnoty, czyli orzeszek bez środka…. A przecież aspekt Ofiary jest najważniejszym wymiarem tego Misterium. (Chociażby wspomina o tym Papież Pius XII). 

Read the rest of this entry

Proponuję: Komunia św. na stojąco. Mam w tym interes…

aaa

I to świetny interes. Trwały i pewny i ogromny!!!

Już wyjaśniam…: Read the rest of this entry

O skromności, wstydliwości i przyzwoitości…. nie, nie na plaży, ale w kościele!!!

O skromności, wstydliwości i przyzwoitości…. nie, nie na plaży, ale w kościele!!!

Do tego już doszło. Artykuł nawiązuje do:

https://www.pch24.pl/o-skromnosci–wstydliwosci-i-przyzwoitosci-na-plazy,51898,i.html

Ale wtedy gdy skreślił te słowa Ojciec Bernard od Matki Pięknej Miłości Kryszkiewicz w 1943r to rzeczywiście problem dotyczył plaży. A teraz jest gorzej w naszych katolickich kościołach, a nawet sanktuariach niż wówczas na plażach!

Pobożne, bardzo pobożne niewiasty pielgrzymujące po różnych polskich sanktuariach lub po prostu idące do parafialnego kościółka wchodzą do nich modlić się… nieubrane. Gorzej niż nieubrane, bo współczesna moda jeszcze wyolbrzymia pewne wstydliwe części naszego ciała. Bo jak określić modę na bardzo obcisłe spodnie czy leginsy? Kobiety wyglądają jak…takie zwierzęta, które w zoo wywołują uśmiech z powodu… zadków – czyli jak małpy. (Przepraszam za dosadne porównanie, ale czy to nie prawda?). Strasznie się poniżają i profanują nasze kościoły. Zdarza się, że tak bezwstydnie ubrane dziewczyny przystępują elegancko, czyli na klęcząco do Komunii św.. Przecież to profanacja, może nieświadoma, ale czyż nie macie wyrzutów sumienia czy naturalnego, wrodzonego wstydu? Lepiej dziewczyno nie przystępuj do Stołu Pańskiego w takim ubraniu. Bo to świętokradztwo – jeśli jesteś tego świadoma i robisz to z premedytacją, to zaraz masz na sumieniu ciężki grzech! W kościele jesteś dobrze widoczna przez mężczyzn i niejeden może mieć z twojego powodu bardzo nieczyste myśli – ale bardziej od nich winna jesteś ty! Dlatego św. Ojciec Pio nie dopuszczał do swojego konfesjonału kobiet, które miały spódnice sięgające powyżej kolan! Bo co z tego, że taka niewiasta wyspowiada się nawet szczerze, otrzyma rozgrzeszenie, gdy niemal od razu po odejściu od kratek konfesjonału staje się kusicielem, staje się winną pożądliwości niejednego mężczyzny, a nieraz jego upadku aż na wieczność! Odpowiada za grzechy poranionych przez nią chłopców, a jeśli któryś z nich z jej powodu zatraci się na wieczność to czyż sama będzie mogła ubiegać się na Sądzie Bożym o swoje zbawienie?!

zmartwychwstanie_jezusa-250x300Kochane Panie, proście naprawdę o wstawiennictwo dzisiaj wspominanej pierwszej świętej prostytutki Kościoła. Po mojemu jest ona Patronką wszystkich pań lekkich obyczajów, ale też i tych „lekko” się ubierających! Niech św. Maria Magdalena wyprosi wam łaskę nawrócenia!

Inny artykuł w tym temacie tutaj:

Jak ubrać się do kościoła?

Szczęśliwe wieści z Texasu

texasTexas! Jest najbardziej takim tradycyjnym, chrześcijańskim stanem. Dużo tu chrześcijaństwa  , a jak byłam w kościele to wszyscy na klęcząco przyjmowali komunie. Na stacji benzynowej możesz kupić krzyż 😀

Powyższy tekst, to cytat z wiadomości otrzymanej kilka godzin temu oczywiście z Texasu. Niezłe, nie?!

Neokatechumenat – prekursorem ohydy

Nie możemy o tym nie napisać. Zbyt długo (kilka lat) zmuszeni jesteśmy uczestniczyć w nabożeństwach i modlić się w kościele zniszczonym przez tę sektę. Ktoś złośliwie ma już na końcu języka: „nikt was nie zmusza, idźcie modlić się gdzie indziej”. Tak się składa, że do baku samochodu trzeba lać paliwo, a nie wodę, a w zasięgu roweru czy nóg jest tylko ten kościół. A prawa do modlenia się przy naszym Panu nie damy sobie łatwo odebrać! Tak, od strony ludzkiej ekonomia (koszty dojazdu) jest jedyną przyczyną, dla której korzystamy z „usług” tej konkretnej świątyni tu opisywanej. Druga przyczyna, znacznie ważniejsza (od strony Bożej), której się mocno domyślamy, to ekspiacja. Bo tak straszne zniewagi i profanacje Najświętszego Sakramentu domagają się zadośćuczynienia, wynagrodzenia.

W owym kościółku (wiejska parafia w centrum Polski) trzeba modlić się z zamkniętymi (dosłownie) oczami – żeby się nie zarazić trującą symboliką.

Kilkanaście lat temu przebudowany kościół na nowo w sensie sakralnym na modłę „neo” stracił niemal zupełnie swój tradycyjny sakralny wymiar. Wygląda jak protestancki zbór, z tym że gorzej, bo w protestanckiej świątyni jest przynajmniej na honorowym miejscu porządny krzyż. Tu go nie ma. Jest niewielki, mocno stylizowany (podejrzanie) krzyż neokatechumenatu. Nad tabernakulum nie ma nawet takiego małego krucyfiksu – a w jego miejscu dziwadło, jakaś książeczka….

Tabernakulum przeniesione do bocznej nawy, obok ławki ustawione do niego tyłem, tak że w odległości zaledwie 2-3 metrów różne persony do Pana Jezusa wypinają się zadkami… Brak porządnej drogi krzyżowej na ścianach (są jakieś mało czytelne i brzydkie, nowoczesne „arcydzieła”). Są rzeczywiście dwa porządne obrazy katolickie w bocznych nawach i to wszystko. Obraz głównego Patrona kościoła św. Stanisława w poniewierce, w mrocznej kruchcie, bokiem. Jest jeszcze naprawdę piękny obraz Matki Bożej fatimskiej – też trafił do kruchty i to tak że nikt go nie widzi. Z dobrych rzeczy to wszystko.

Najgorsze są witraże – podobno wymyślone przez samego Kiko. Obrzydliwe, pełne niepokoju dziwnych geometrycznych symboli kojarzących się z okultyzmem. Wysoko na ścianach są neońskie freski – trzeba czy nie trzeba z dominacją koloru czarnego i czerwonego (satanizm?).

„Najlepsze” jest prezbiterium. Żywcem loża masońska. Wrażenie takie sprawia wielki tron celebransa z okolicznymi w półkole ustawionymi tronami. Ołtarz w stylu stołu uczty, a właściwie nie ołtarz, tylko stół np. nadający się na imprezę.

Read the rest of this entry

Dla Chrystusa chłód!

„Niedaleko było widać kościół. Postanowiliśmy tam wejść i już przy samym wejściu kobieta udzielała komunię św. prawie wszystkim wchodzącym. Przyjmowano komunię zupełnie obojętnie – z obojętnością zimniejszą, niż gdy zjada się malutki cukierek 635607_hostiaJW02_83.jpgoferowany klientom np. w banku. Koszmar – nie wiadomo, co gorsze – czy ta świecka szafarka sakramentu, czy ten chłód ludzi?”

To był koszmarny sen, nic więcej, nie powinno się przywiązywać wagi do sennych widziadeł, należy je strząsnąć i iść dalej. Ale tak mocno ten przeżyłem, że postanowiłem tu opisać, bo jakże ten sen był (przynajmniej w sensie symbolicznym) prawdziwy!

Czyż nie jest tak!? Czyż do zniewag udzielania Komunii św. niepoświęconymi rękami, czy wyrzucania Najświętszego Sakramentu poza godne czci miejsce (czyli centralne), nie dochodzi najgorsza i najboleśniejsza, najbardziej raniąca Jezusowe Serce. Jest nią zniewaga chłodnych, obojętnych serc, do których wchodzi sam Bóg w Eucharystii! Nie piszę o poganach, muzułmanach (to dziś modne). Nie! To tyczy się porządnych katolików, często przystępujących codziennie do Stołu Pańskiego. To nie jest marginalna SerceJezusowerzeczywistość. Brak szacunku dla Najświętszego Sakramentu okazywany na zewnątrz (chociażby przez brak przyklękania) jest smutnym wyrazem wnętrza. Eucharystia stała się takim małym „bankowym” cukierkiem dla najporządniejszych „klientów” Kościoła katolickiego. Niczym więcej. Dla Chrystusa chłód!

Serce Jezusa zelżywością napełnione – zmiłuj się nad nami…

Po co klękać? W czyśćcu sie jakoś wytrzyma…..

S.Giovanni_Rotondo_(3)-2.jpgO.Pio do o.Anastasio: „Pewnego wieczoru, kiedy byłem sam w chórze na modlitwie, usłyszałem szelest habitu i zobaczyłem młodego zakonnika krzątającego się przy głównym ołtarzu, jakby odkurzał świeczniki i stawiał dzbany na kwiaty. Przekonany, że tym porządkującym jest Brat Leon, ponieważ była godzina kolacji, podchodzę do balustrady i mówię mu: „Bracie Leonie idź na kolację, to nie czas na odkurzanie i porządkowanie ołtarza”. Jednak jakiś głos który nie był głosem Brata Leona odpowiada mi, że nie jest Bratem Leonem. „Kim więc jesteś” – pytam. „Jestem twoim współbratem, który tu odbył nowicjat. Otrzymałem polecenie, by przez rok próby utrzymywać w czystości i porządku główny ołtarz. Niestety wielokrotnie nie zachowałem szacunku wobec Jezusa w Najświętszym Sakramencie, przechodząc przed ołtarzem bez oddania czci Sanctissimum przechowywanemu w tabernakulum. Z powodu tego poważnego uchybienia jestem wciąż w czyśćcu. Teraz Pan w swej nieskończonej dobroci posyła mnie do ciebie, abyś ty ustalił, do kiedy będę musiał cierpieć w tych płomieniach miłości. Pomóż mi. „Myśląc, że będę wspaniałomyślny wobec tej cierpiącej duszy powiedziałem: „Pozostaniesz tam do jutra rana, do mszy”. Dusza ta wówczas wrzasnęła „Okrutny!” Potem głośno krzyknęła i znikła. Ten lament zadał mi ranę w sercu, którą czułem i będę czuł przez całe życie. Ja, który na mocy udzielonego mi przez Boga upoważnienia, mogłem odesłać tę duszę bezpośrednio do nieba, skazałem ją na pozostanie przez jeszcze jedną noc w płomieniach czyśćca”

No to jak? Idziemy na hardcore, czyli czyściec na całego? Wytrzymacie??? Ja odpadam, jestem za miękki, ale róbcie jak chcecie – ostatecznie macie wolną wolę!

Zobaczmy jeszcze, w jakich czasach żyjemy – przecież w naszych kościołach tak wiele osób już nie klęka, stało się to „normalne”. A poza tym doszły do tego jeszcze dużo straszniejsze profanacje, jak m.in. szerząca się w naszym kraju posługa nadzwyczajnych szafarzy! Wyobraźmy sobie, jakie kary będą za TAKIE profanacje!!!

Kolejna próba walki o życie nienarodzonych

Znowu trwa podpisywanie listy w obronie życia (zatrzymajaborcje.pl) i znowu być może … na próżno. Bo po ludzku, czyli w zakresie naszych ciasnych umysłów i małych oczu, może to tak wyglądać. Przyszło mi do głowy, by na pocieszenie i wszystkim i małym i wielkim obrońcom życia przytoczyć kilka złotych myśli jednej z największych świadków naszych czasów: Mary Wagner.

Moje serce, choć tak niegodne, należy do Jezusa, a znajduję Go, tak jak każdy z nas może, w Najświętszym Sakramencie i w ubogich, szczególnie w tych, których obecność jest ukryta w łonach ich matek, tak jak On jest ukryty pod postaciami Chleba i Wina.

Najważniejsza jest modlitwa. Różne formy modlitwy, ale szczególnie modlitwa w ciszy. Potrzebujemy ciszy, by niepodzielnie poświęcić uwagę Bogu, by mógł do nas przemówić. Słowo Boże jest takie ważne: jest naprawdę naszym pokarmem duchowym, obok Komunii Świętej i pełnienia woli Bożej. Bóg ukochał nas bezgraniczną miłością, pragnie poszerzyć nasze nędzne serca, zrobić w nich miejsce dla Niego, byśmy zaczęli miłować tak, jak On miłuje. On jest krzewem winnym, a my latoroślami. Jeśli będziemy trwać w Nim, nie wyschniemy.

Read the rest of this entry

3 kłamstwa o nadzwyczajnych szafarzach

378546_anna_hp250_34Niedawno na końcu Mszy Św. niedzielnej ksiądz chcąc usprawiedliwić posługę nadzwyczajnych szafarzy podał 3 argumenty: 1. są zatwierdzeni przez papieży. 2. są wyświęceni. 3. są bardzo dobrze przygotowani. Okazuje się, że wszystkie te argumenty są pobożnymi życzeniami – bo chyba każdy z nas czuje, że tak powinno być! Niestety, pobożne życzenia przeradzają się w kłamstwa, a często ci, co je głoszą myślą, że wystarczy, że oni pragną tego by tak to było rozwiązane. Wielu niefrasobliwie i nieświadomie myśli, że „będzie dobrze”. Nie będzie, bo to wszystko jest kłamstwem i można to łatwo sprawdzić!

Ad. 1. Żaden papież nie wydał dokumentu wprowadzającego nadzwyczajnych szafarzy (jeśli już o nich wspominali, to na zasadzie ukrócania już istniejących nadużyć).

Ad. 2. Nadzwyczajni szafarze nie są wyświęceni i nawet w dokumentach jest wyraźnie zaznaczone,  że to nie są żadne święcenia!

Ad. 3. kurs przygotowawczy szafarzy trwa bodajże z pół roku (spotkania raz na 2 tyg.) – przepraszam, ale to przypomina jakiś przyspieszony kurs np. na ratownika.

Ekscelencjo – jeśli chcesz rozwalić diecezję to sprowadź nadzwyczajnych szafarzy!

Prosta recepta. Nudzi się biskupowi własna diecezja, szkoda pieniędzy na pękające w szwach seminarium duchowne? Super. Wystarczy tylko sprowadzić tzw. „Nadzwyczajnych Szafarzy” i po krzyku. Następnym krokiem będą być może pobrany plik.jpgnadzwyczajni spowiednicy, nadzwyczajni kapłani (a może kapłanki…) do sprawowania Mszy św.. ? No bo jak nie będzie komu, to co robić???

Najbardziej czarny humor z możliwych (nawet Anglicy by mi pozazdrościli). A jednak przynajmniej w części ten czarny scenariusz realizuje się na naszych oczach. Wyszedłem od diecezji, bo mam niedawne, świeże spostrzeżenie. Otóż zauważyłem problem z robotnikami na żniwie Pańskim w diecezjach, gdzie wprowadzono „nadzwyczajnych”. Nie ma powołań – topnieją w oczach.

Read the rest of this entry

Dusze czyśćcowe o profanacjach

Lektura w sam raz na Boże Ciało – tylko linki, komentarz zbyteczny:

Co dusze czyśćcowe mówią o szafarzach Eucharystii, balaskach i Komunii na rękę

Przestrogi dusz czyśćcowych o przyjmowaniu Komunii św., postawie wewnętrznej i przebiegłości szatana

Co dusze czyśćcowe mówią o znaku pokoju na Mszy św i klaskaniu w kościele?

Anty-Fatima!!! Kolana nie uginają się przed Najświętszym Sakramentem

Nawiązując do postępowania dostojnika kościelnego, który kilka dni temu zajrzał do Fatimy przychodzi taka refleksja. Mało kto zwraca uwagę, że objawienia w Fatimie zaczęły się wcześniej niż 13 maja 1917r. – najpierw były objawienia Anioła. I zwróćmy uwagę: w czasie Jego trzeciego i ostatniego zjawienia się, doszło do objawienia na wskroś eucharystycznego. Cytuję relację św. Łucji:

(…)ukazał się nam Anioł po raz trzeci. Trzymał w ręce kielich, nad którym unosiła się święta Hostia, z której spływały krople Krwi do kielicha. Nagle kielich z Hostią zawisł w powietrzu, a Anioł uklęknął na ziemi i powtórzył trzy razy modlitwę:
– „Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Was o nawrócenie biednych grzeszników„.
Następnie podnosząc się z klęczek wziął znowu w rękę kielich i Hostię. Hostię podał mnie, a zawartość kielicha podał Hiacyncie i Franciszkowi do wypicia mówiąc równocześnie:
-„Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagrodźcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga!

Pozwoliłem sobie podkreślić w powyższym tekście słowo „zaniedbania”. Bo to właśnie teraz, w sposób „uroczysty” doszło do radykalnego zaniedbania przyklęknięcia przed Najświętszym Sakramentem! Anty-Fatima!!!!

Przedziwne świętowanie w Wielki Czwartek

Na przestrzeni ostatnich mniej więcej 20 lat pojawił się nowy obyczaj świętowania Wielkoczwartkowego wieczoru. Otóż w grupach intensywniej związanych z Kościołem (np. Domowy Kościół, Światło-Życie) zaczęto bezpośrednio po Mszy św. Wieczerzy Pańskiej praktykować z roku na rok coraz bardziej uroczyste i obfite agapy. Triduum rozpoczyna się na dobre – Pan Jezus w ciemnicy, atmosfera dziękczynienia za dar Najświętszej Eucharystii, adoracja, liturgia szybko przechodząca w trudne i nieco smutne rozważanie Męki Pańskiej, a tu w salkach obok kościoła wrzawa imieninowa, obżarstwo… Tradycyjni parafianie nie kryją swojego oburzenia, ale cóż – mamy nowy (czytaj modernistyczny) „obyczaj”.  Zasłoną dymną dla takiego postępowania jest rozpropagowane (też od jakichś 20 lat) święto kapłanów. Tylko to świętowanie przypomina imprezkę imieninową u cioci…. Papież Benedykt XVI ustanowił dodatkowe święto zależne od daty Wielkanocy (czyli także Wielkiego Czwartku) dokładnie tydzień przed Bożym Ciałem – święto Chrystusa Najwyższego Kapłana (zresztą odnosi się wrażenie, że totalnie zignorowane). Nietrudno się domyśleć, że w ten sposób niejako przesunął punkt ciężkości z rozważania (i ew. świętowania) tajemnicy kapłaństwa służebnego z Wielkiego Czwartku. Podobnie jak już dawno temu przesunięto szczególne oddanie czci Jezusowi w Eucharystii na Boże Ciało. Przecież te przesunięcia (dodatkowe dni) były konieczne, ponieważ niemożliwe jest rozważenie tych wszystkich tajemnic naszej wiary w sam Wielki Czwartek, gdzie siłą faktów dominuje tematyka pasyjna (to przecież niejako wigilia Wielkiego Piątku).

Zresztą te rozbudowane dziękczynienia i życzenia i kwiatki i imprezki.. i oklaski i…. dla kapłanów (i to w trakcie Wieczerzy Pańskiej – lub zaraz po) nie są znane Tradycji Kościoła. Bo przecież prawdziwa cześć i miłość dla przyjaciela-kapłana powinna być okazana nie przez ześwieczczone i to w 100% formy, ale przez modlitwę, może jakieś wyrzeczenie – chociażby żeby nie imprezować w ów święty wieczór…. A poza tym tak bardzo akcentuje się i wywyższa kapłanów w ten dzień, że często Dar Najświętszej Eucharystii zostaje w cieniu i zapomniany… Zauważmy – ile pochwał, dziękczynień dla kapłanów, a ile dziękczynienia wiernych za Dar ustanowienia Eucharystii?

Podsumowując –  co nam zgotowali ukryci wrogowie Kościoła w „nowej” tradycji? Rozbito charakter Triduum (rozważania Męki Pańskiej), wręcz go sprofanowano, przy okazji uderzono w Sam Najświętszy Sakrament. Bo w jaki sposób dziękuje się Panu Bogu za Największy Dar, jaki nam zostawił – Najświętszą Eucharystię? Czy za Chleb Niebiański dziękuje się poprzez wystawne jedzenie dla naszego żołądka i hałas towarzyskich rozmów?! Czego od wieków nauczał nas o-1.jpgKościół Święty? Zachęcał do modlitwy dziękczynnej, a zwłaszcza adoracji Eucharystycznej. I tak powinno być w Wielko-Czwarkowy wieczór. Mało tego – Kościół zachęca do takiej dość trudnej dla naszych ciał adoracji co najmniej  do północy!!! (por. Mszał Rzymski). Oczywiście doszło do tego, że rzadkością są kościoły otwarte do północy, czyli minimalnie! Oczywiście najpobożniejsi wierni znikają po najwyżej półgodzinnej adoracji, a „nowoczesna” forma o której tu piszemy prowokuje do zupełnej ignorancji!!!! Owszem, co pobożniejszy po wypasionej agapie zajrzy na całe 10 min. do kościoła. Ale jak tu modlić się w ciemnicy z pełnym żołądkiem – oj dziwne to wszystko….. Ktoś powie, że to tylko jeden wieczór na taką imprezkę w roku… Tylko???? Ignorancie, zastanów się o jakim Wieczorze mówisz!!!! Wszak wielkoczwartkowa Liturgia jest bijącym Sercem wszystkich mszy św. w roku! Kolejny aspekt: w Ewangelii jest tylko jedno bardzo osobiste wezwanie Najwyższego Kapłana, gdy On Sam niemalże potrzebuje pomocników w modlitwie – w Ogrodzie Oliwnym: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” Mk 14,38. I właśnie wtedy, gdy najbardziej tego potrzebował najbliżsi i najwięksi apostołowie nawalili. Teraz też najpobożniejsi chrześcijanie nawalają! Konsekwencje? Wszystko jest w Ewangelii.

Pierwszy męczennik sprzeciwiający się Komunii dla rozwodników

Luis-Carlos-Uribe-Medina-perfil-225x300.jpgOto pierwszy kapłan, który został suspendowany 16.01.2017 r. za to, że publicznie i prywatnie odrzucił doktrynalne i duszpasterskie nauczanie Fałszywego Proroka zawarte w Adhortacji Amoris Laetitia, głównie w odniesieniu do małżeństwa i Eucharystii. Odmówił uznania kolejnych związków między kobietą a mężczyzną za sakramentalne oraz odmówił udzielania Komunii św. ROZWODNIKOM.

Ojciec Luis Alberto Uribe Medina od jakiegoś czasu głosił nauczanie Kościoła zawarte choćby w „Familiaris consortio” św. Jana Pawła II i odmawiał uznania, że rozwodnicy w ponownych związkach mogą przystępować do Komunii świętej, bez spełnienia jakichkolwiek warunków. Biskup Rigoberto Corredor wezwał go więc – w obecności czterech księży diecezji – do odwołania tych poglądów, dotyczących Eucharystii i małżeństwa.

Kapłan odmówił i podtrzymał swoje stanowisko. Biskup podjął więc decyzję o suspendowaniu go na podstawie kanonu 1364, paragrafu 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, który stanowi, że „odstępca od wiary, heretyk lub schizmatyk podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa, przy zachowaniu przepisu”. W największym skrócie oznacza to, że biskup uznał, że wierność nauczaniu św. Jana Pawła II jest „herezją lub schizmą”. Biskup zacytował w dokumencie także par. 2 tego kanonu, który stanowi: „Jeśli tego domaga się długotrwały upór lub wielkość zgorszenia, można dołączyć także inne kary, nie wyłączając wydalenia ze stanu duchownego”

http://adelantelafe.com/exclusiva-suspendido-divinis-sacerdote-colombia-discrepar-francisco/

Zwiększa się kolejka do świętokradzkich komunii

Kościół jest niszczony przez wrogów kolejnymi etapami. Teraz podobno jest już „błogosławieństwo” Fałszywego Proroka dla rozwodników, homoseksualistów i osób stosujących antykoncepcję (to można przeczytać np. w wywiadzie z austriackim biskupem). Wszystkie najcięższe, sodomskie grzechy nie są już uznawane za zło. Czy nadal mało nam znaków? Czy teraz nie jest gorzej jak za czasów Noego czy Sodomy i Gomory? Jest gorzej, bo świętokradztwo nie płynie z zewnątrz Kościoła, ale zdrada jest w samym wnętrzu. I to jest największy cios. Kto teraz wytrwa przy prawdziwym Kościele cudChrystusowym zbudowanym na skale? Kto pozostanie wierny i miłujący przy zdradzanym, spoliczkowanym Chrystusie obecnym w Najświętszym Sakramencie? „Czy  Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

„Księga Prawdy została przepowiedziana prorokowi Danielowi, aby dzieci Boże nigdy nie zapomniały Prawdy, gdy będą tonęły w kłamstwach, które pochłoną Mój Kościół na Ziemi.

Przyjmijcie Prawdę daną przez Mój Kościół na Ziemi. Nie przyjmujcie nowych praw, do zaakceptowania których będziecie zmuszani w Moje Święte Imię, a które będą oznaczać świętokradztwo.”

Wasz Jezus

30.09.2013, 15:45 – MASONERIA KOŚCIELNA SIĘGNĘŁA OBECNIE NAJWYŻSZEGO POZIOMU WŁADZY W MOIM NAJŚWIĘTSZYM KOŚCIELE NA ZIEMI

Anty-Jan Chrzciciel obecnie toruje drogę

Posłannictwem św. poprzednika Chrystusa było nie tylko wołanie na pustyni. Mało wilk-w-owczej-skorze.jpgzwraca się uwagę, że święty Poprzednik naszego Pana oddał swoją krew za sprzeciw wobec konkubinatu króla Heroda. Czyszczenie sumień ówczesnego Izraela z grzechów miało właśnie w tym swoje ukoronowanie aż do męczeństwa największego ze świętych (oczywiście oprócz Najświętszej Maryi). I jak Chrzciciel był tym, który przygotował drogę Chrystusowi, tak współcześnie anty-chrzciciel przygotowuje drogę antychrystowi. I ów anty-chrzciciel postępuje analogicznie, tyle że na odwrót. To właśnie „przygarnięcie” rozwodników (konkubinów) do Kościoła jest podstawą jego heretyckiej i straszliwie niszczącej działalności, która ma przygotować diabelski grunt dla antychrysta. O tym największym świętokradztwie, jakim jest dopuszczenie cudzołożników do Komunii św. pisaliśmy w poprzednich artykułach.


378546_anna_hp250_34Przyjmowanie Komunii św. w stanie grzechu śmiertelnego jest jednym z największych świętokradztw jakie zna Kościół. To czym w takim razie jest namawianie to takiego czynu na skalę masową wykorzystując do tego celu swoją władzę na Watykanie???!!! Wszystkim niedowierzającym, że tak straszne świętokradztwo jest zatwierdzone, mówię: obudźcie się i otwórzcie oczy! Schizma płynie z Watykanu i rozbija Kościół Chrystusowy od środka
obronaeucharystii.com

Brońmy Kościoła, brońmy kościołów!

Sobór Watykański II postawił sobie za jeden z głównych celów pogłębienie teologii Kościoła i był to wielki sukces. Doprowadzono także do powstania święta Matki Kościoła, co już w przepiękny sposób ukoronowało prace soborowe. Jednak na zemstę szatana i jego sług nie trzeba było długo czekać. Już od kilkudziesięciu lat (właściwie od pół wieku), masoneria ostr owzięła się za Kościół zarówno przez duże jak i małe „k”. Dobrano się do wszystkiego, co z tajemnicą Kościoła ma coś wspólnego. Jednym z przykładów tej wywrotowej działalności było forsowanie na wiodących uczelniach katolickich, a potem także wśród katechetów „nowoczesnej” definicji Kościoła. W skrócie ta przewrotna definicja brzmi: „Kościół to my, to ludzie (w praktyce niemal wszyscy)”. Wielu czytających zakrzyknie teraz: przecież tak właśnie jest – to dobra definicja. A jednak nie. Ani dokumenty soborowe, ani jakikolwiek Papież nie podawali takiej formuły. Bo nie mogli, bo to nieprawda. Kościół to Chrystus. Chrystus jest Kościołem, a z Nim ci, którzy są w Niego wszczepieni. Wymiar społeczny, ludzki jest na drugim miejscu. W definicji rozreklamowanej przez masonerię kościelną nie ma miejsca dla Boga, a w zamian jest wymiar przede wszystkim i w dodatku wyłącznie ludzki. Bez Jezusa żadna organizacja ludzka nie jest w stanie zrobić nic dobrego, a co dopiero Kościół!  Nic dziwnego, że katecheci nie mogli za nic wbić dzieciom w szkołach tej zwięzłej formuły „Kościół to my”, bo dzieci podświadomie wyczuwały, że uczy się je czegoś od czapy! To jest piękne, że szczególnie małe dzieci nie potrafią ani się nauczyć ani zapamiętać formuł, które jednym słowem można nazwać herezjami. I tu małe dzieci wolały uparcie trwać przy prymitywnym skojarzeniu kościoła jako budynku sakralnego.

I słusznie, bo od budynku świątyni katolickiej droga do Kościoła przez duże „K” jest krótka. images.jpgBo Chrystus jest Kościołem, a przecież w całej pełni obecny jest nasz Zbawiciel w tabernakulach wszystkich naszych kościołów. Jego Obecność w Przenajświętszej Eucharystii uświęca nawet materialne ceglane czy drewniane mury naszych świątyń. Stąd druga część szatańskiego uderzenia skoncentrowała się właśnie na świątyniach. Na temat organizacji prezbiterium, sakralności kościołów nie ma co tu nawet pisać. Widać gołym okiem, jak robiono i robi się coraz więcej, by nasze kościoły nie był sacrum, a zwłaszcza by wykpić i najlepiej pozbyć się Tego, który jest Głową Kościoła. Przede wszystkim wyrzuca się poza centrum Najświętszy Sakrament – tabernakula do bocznych naw, czyli w praktyce bardzo często „do kątów”. Jeśli nie można tego zrobić, to przesłania się je wielkimi tronami nazywanymi miejscami przewodniczenia. Proces ten był przygotowywany już od bardzo dawna. Warto zwrócić uwagę na modernistyczną bryłę architektoniczną świątyń budowanych od mniej więcej półwiecza. Już sama architektura sprawiała (pomijając fakt samej antyestetyki i antysakralności tych „brył”), że problemem było ustawienie i organizacja centrum kościoła tak, by w należyty sposób uczcić Obecność naszego Pana. No i mamy, to co mamy i robi się coraz gorzej. Niemały udział w niszczeniu sakralności naszych świątyń ma teraz jedna ze wspólnot niby kościelnych (a może antykościelnych???) – neokatechumenat. Kościoły przez nich przechwycone (np. dzięki temu, że proboszczem jest gorliwy zwolennik „drogi”), tracą nie tylko sakralny wymiar, ale są wręcz ozdabiane malowidłami, znakami bardzo podejrzanymi czy wręcz masońsko – satanistycznymi. Nie jest dużo takich kościołów, ale stanowią precedens, z którego niestety mogą brać przykład kolejni proboszczowie i może być dużo gorzej. Znamy osobiście taki kościół w centralnej Polsce, w diecezji łowickiej, więc nie piszemy z powietrza. Od kościoła protestanckiego odróżnia go to, że jest w nim tabernakulum (choć oczywiście w bocznej nawie) i obraz Matki Bożej (jednak żadnego obrazu świętych już nie widać). Z kolei kościoły protestanckie nie mają pewnie podejrzanych witraży (projektantem w naszym przykładzie był Kiko!) i innych przedziwnych symboli (prawdopodobnie masońskich) ukrytych w ikonach.

Brońmy Kościoła, brońmy kościołów!

„…Ja Jestem Kościołem. Moje Ciało jest Moim Kościołem, ale z czasem zostanę całkowicie odrzucony na bok…” ostrzezenie.net

wzór prośby o zaniechanie posługi nadzwyczajnych szafarzy

Tutaj można zobaczyć wzór prośby do ks. proboszczów poparty dokumentami i Nauką Kościoła.

Największe świętokradztwo wszechczasów!!!

Nowe wytyczne dotyczące interpretacji „Amoris laetitia” wydane przez diecezję rzymską sugerują, że osoby trwające obiektywnie w stanie grzechu ciężkiego w pewnych szczególnych okolicznościach mogą przyjmować Komunię Świętą w „dyskretny sposób”. !!!

Przewodnik dla kapłanów sugeruje, że niezamężne pary mieszkające razem i angażujące się w stosunki seksualne mogą przyjmować sakramenty po odpowiednim rozeznaniu ich sytuacji ze spowiednikiem.

 Również przewiduje on dopuszczenie do Komunii Świętej rozwodników, żyjących w kolejnych związkach, jeśli „istnieje pewność moralna, że pierwsze małżeństwo [jednej ze stron] było nieważne, ale nie istnieją dowody, aby wykazać to w postępowaniu sądowym.” Zaznaczono jednak, że osoby takie nie będą mogły otrzymać Komunii Świętej, jeśli ich obiektywnie grzeszna sytuacja będzie przedstawiana jako „część chrześcijańskiego ideału”.
Read more: http://www.pch24.pl/skandaliczne-wytyczne-diecezji-rzymskiej-w-sprawie-amoris-laetitia-,46481,i.html#ixzz4MWa2Rq59

grzmot.jpgŚwiętokradztwo największe, bo dotyczy Samego Boga obecnego w Najświętszym Sakramencie, bo płynie z samego Watykanu, bo zostało celowo zaplanowane i uczynione na masową skalę.

Na odpowiedź Bożą nie trzeba długo czekać. 8.10.2016 r. potężny piorun uderzył w kopułę Bazyliki św.Piotra. Grzmot przyszedł w święto Matki Bożej Różańcowej. Jest to już drugi taki znak. Pierwszy był pamiętnego 11 lutego 2013 r. również w Święto Matki Bożej (z Lourdes). Tego dnia dopuszczono się największego oszustwa w dziejach świata:

17.02.2013, 19:00 – FAŁSZYWY PROROK PRZEJMIE TERAZ SIEDZIBĘ W RZYMIE

22.07.2013, 20:17 – MATKA ZBAWIENIA: OSTATNIA TAJEMNICA FATIMSKA NIE ZOSTAŁA UJAWNIONA, TAK BYŁA PRZERAŻAJĄCA

Schizma na całego-komunia dla rozwodników jawnie zatwierdzona



ciemnicaPrzyjmowanie Komunii św. w stanie grzechu śmiertelnego jest jednym z największych świętokradztw jakie zna Kościół. To czym w takim razie jest namawianie to takiego czynu na skalę masową wykorzystując do tego celu swoją władzę na Watykanie???!!! Wszystkim niedowierzającym, że tak straszne świętokradztwo jest zatwierdzone, mówię: obudźcie się i otwórzcie oczy! Schizma płynie z Watykanu i rozbija Kościół Chrystusowy od środka. Jeszcze raz: obudźcie się – nie można iść za schizmą i antypapieżem!!!

Fałszywy Prorok w liście do biskupów argentyńskich oświadczył: Jedyna interpretacja „Amoris Laetitia” to dopuszczenie do Komunii rozwodników żyjących w nowych związkach.

Dla tych, co mają jeszcze wątpliwości czy taka profanacja jest do zaakceptowania – proszę przypomnieć sobie niezmienne stanowisko Kościoła świętego w tej sprawie

*** to odstępstwo zostało przepowiedziane:

„Jako pierwsze mają być zniszczone Sakramenty – potem Msza – następnie Biblia i wszystkie ślady Słowa Bożego. W tych czasach wielu będzie walczyło o to, by głosić Słowo Boże. Jednak właśnie w tych czasach Moje Łaski zostaną wylane na cały świat, dzięki mocy Ducha Świętego, aby Bóg nigdy nie został zapomniany.” 21.07.2013, 18:05

 

Nowy podręcznik do religii z profanacją tabernakulum!

Chodzi o podręcznik do religii dla kl. 4 szkoły podstawowej „Jestem chrześcijaninem”. Rzuciła mi się w oczy jego okładka – pierwsze skojarzenie, że tam jest umieszczone satanistyczne logo ŚDM. Jednak po przyjrzeniu się bliżej widać, że to jest tabernakulum owinięte czerwoną pętelką w kształcie szóstki! Ciekawe, czy takie tabernakulum już gdzieś jest zbudowane, czy to tylko grafika. Nie mam słów, żeby to dalej komentować…  Jest to podobna profanacja jak satanistyczna monstrancja na ŚDM.

Poza tym tytuł podręcznika „Jestem chrześcijaninem” kojarzy się z piosenką, w której powtarzają się jak refren słowa: „Bo chrześcijanin to właśnie ja”. Pewnemu świątobliwemu księdzu nie podobała się ta piosenka, z powodu ukrytej w niej bardzo sprytnie…pychy.

Cud eucharystyczny w Legnicy kolejnym upomnieniem

294206_QIHC_cud202_34.jpgCud w Sokółce był wielkim upomnieniem dla polskiego duchowieństwa, jak powinno traktować się żywego Pana Jezusa obecnego w Eucharystii. Jak widać upomnienie nie do końca zadziałało, bo Cud w Legnicy w 2013 r. wydarzył się z powodu tej samej profanacji co w Sokółce. Pisaliśmy niej tutaj

Nadziwić się nie mogę, jak dobry Bóg jest delikatny. Upomnienie i to połączone z tak wspaniałym cudem wydaje się raczej nagrodą niż karą. Pomyśleć, że dotyczy to materii strasznego grzechu – tak poważne świętokradztwa względem Najświętszego Sakramentu należą do kategorii bardzo wielkich grzechów. Wydaje mi się (nie ośmielam się wnikać w zamiary Boże), że tak delikatne i cudowne upomnienia mogą się kiedyś skończyć, a zastąpią je prawdziwe kary Boże. Ale to jeszcze nic. Najgorszą jest kara ostateczna – piekło dla tych, co ani pod wpływem słodkich upomnienio-nagród ani pod wpływem przyszłych domniemanych kar nie zechcą żałować za ten grzech. Napisane jest: „…kto nie wierzy Bogu, uczynił Go kłamcą, bo nie uwierzył świadectwu, jakie Bóg dał o swoim Synu.” (1 J 5,10). Aż strach pomyśleć, co będzie z tymi, którzy nie tyle nie wierzą Bogu co wręcz Go depczą i poniżają obecnego w Najświętszym Sakramencie.

Obrona św. Eucharystii? A może czas na kontrę?!

Najlepszą formą obrony jest atak. Jest takie powiedzonko – może słuszne, może nie. W języku żołnierzy (także np. piłkarzy) wyjście z głębokiej obrony nazywane jest kontratakiem – w skrócie kontrą.

No to do rzeczy. Dotychczas biadoliliśmy na temat profanacji, których dopuszczają się zarówno świeccy jak i pasterze na misterium Najświętszego Sakramentu. Pisaliśmy i nie przestaniemy pisać o nadużyciach, profanacjach – choć to bardzo niemiłe. Postawa taka, choć nieelegancka (bo kojarzy się z biadoleniem, narzekaniem) jest konieczna ze względu na uwrażliwienie opinii katolickiej na nasilającą się falę świętokradztw wobec bijącego Serca Kościoła. Nie rezygnujemy i zachęcamy wrażliwe dusze, by nie rezygnowały z tej formy obrony czci Najświętszej Eucharystii. Jednak nadszedł czas rozwinąć szyki bojowe i rozpocząć równolegle drugi etap, bardziej elegancki – kontratak. Jakoś dwa miesiące temu w pewnej niewielkiej miejscowości w kościele spotkały się dwie starsze panie. Jedna, rozmodlona zwierzyła się drugiej, że od wielu lat przychodzi na dłuższą modlitwę, by wymodlić przywrócenie należnego miejsca dla tabernakulum. Otóż przed kilkunastu laty Pan Jezus ze swoim „domkiem” został wywalony do bocznej nawy, a w miejscu Mu należnym (centrum prezbiterium) ustawiono naprawdę wielki i naprawdę obrzydliwy i nieestetyczny tron. Piszę nie dlatego tylko, by wypomnieć tę obrzydliwość (jest ona coraz powszechniej praktykowana), ale dlatego, że ta kobiecina i jej wyjątkowa modlitwa i ofiara zapadła mi głęboko w serce. Jej postawa dała mi światło – sygnał do ataku. Tak, po pierwsze modlitwa i to z wiarą. To jest możliwe – cześć należna Królowi Królów naprawdę może zostać przywrócona w naszych świątyniach. Trzeba w to wierzyć i o to się modlić. I widzę też światełko (na razie tylko przebłysk), co robić w czynach. Widzę, że koniecznie trzeba nawoływać i prosić kapłanów i nie bać się i nie ustępować – do odpowiedniego wystroju świątyni. Nie bójmy się klękać do Komunii św. Wielu wierzy temu, co tu piszemy o klękaniu, jednak nie klęczą ze… strachu. Odwagi – a jak problem to módlcie się o nią! Wiele jest również do wyprostowania i zrobienia porządków w muzyce kościelnej, śpiewie liturgicznym. Ale koniec końców jestem pewny zwycięstwa choć niestety nie wszędzie. Więc do kontry!

Klęczeć przed biednymi?!

R0zeszły się w mediach straszne słowa oszusta z Watykanu (patrz: ostatnia tajemnica fatimska, ks. Apokalipsy-Fałszywy Prorok): „chciałbym, aby w Kościele klękano przed biednymi”. Te przewrotne słowa nie powinny zadziwić ostrożnych katolików, którzy już od dawna widzą złe postępowanie Bergoglio – m.in. że nie klęka podczas konsekracji, ani podczas adoracji eucharystycznej! To już powinno każdemu otworzyć oczy. A te zacytowane słowa są tylko zatwierdzeniem tego diabelskiego kierunku profanacji Najświętszego Sakramentu. Nasuwa mi się straszna analogia do sceny z Ewangelii (Mk 14,3-7): A gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, i siedział za stołem, przyszła kobieta z alabastrowym flakonikiem prawdziwego olejku nardowego, bardzo drogiego. Rozbiła flakonik i wylała Mu olejek na głowę. A niektórzy oburzyli się, mówiąc między sobą: «Po co to marnowanie olejku? Wszak można było olejek ten sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim». I przeciw niej szemrali. Lecz Jezus rzekł: «Zostawcie ją; czemu sprawiacie jej przykrość? Dobry uczynek spełniła względem Mnie. Bo ubogich zawsze macie u siebie i kiedy zechcecie, możecie im dobrze czynić; lecz Mnie nie zawsze macie.» 

Przyjdzie taki straszny dzień zapowiedziany w Księdze Apokalipsy (ohyda spustoszenia) i wtedy naprawdę będzie wielki płacz w Kościele, bo obecność Chrystusa w Eucharystii zaniknie… Jego Przenajświętsze Ciało zostanie ponownie Ukrzyżowane…

*** z kazania św. Jana Marii Vianneya (dziś mamy Jego wspomnienie): Niejeden „zatwardziały grzesznik mówi na modlitwie: „Mój Boże, wierzę mocno, że jesteś tutaj obecny.” Przyjacielu! Przed Bogiem drżą Święci Aniołowie, którzy nie ośmielają się podnieść ku Niemu oczu — którzy zasłaniają sobie skrzydłami twarze, bo nie mogą znieść blasku Jego Majestatu! A ty, okryty grzechami, klękasz sobie na jedno kolano, a drugie trzymasz w powietrzu! (aż muszę skomentować – teraz nie ma już nawet tego jednego kolana!) A więc te słowa, które wychodzą ci z ust – że wierzysz w obecność Bożą – są czymś wstrętnym. Jesteś podobny do małpy, która naśladuje to, co widzi u innych. Taka modlitwa to czysta kpina. Chrześcijanin, który wierzy – który jest przejęty do głębi obecnością Bożą – zachowuje się na modlitwie pokornie, bo widzi z jednej strony wielkość Boga, a z drugiej swoją własną niegodność. Boi się, żeby ziemia się nie otworzyła i nie pochłonęła go żywcem. Jego serce jest pełne żalu, że obraził Boga tak dobrego i miłosiernego, a zarazem pełne wdzięczności, że ten Bóg chce go znosić w Swej obecności.

ŚDM – „prezent” dla Chrystusa i młodzieży

Najświętszy Sakrament jest profanowany na naszych oczach na wszelkie możliwe sposoby. Ostatnio pisaliśmy o satanistycznej monstrancji, teraz dochodzą kolejne głosy o „muzyce przypominającą satanistyczną” podczas koncertu i Mszy św. w ramach obchodów ŚDM przed świątynią Opatrzności Bożej w Warszawie.

Coraz częściej zdarza się słyszeć muzykę w kościele, która nie powinna nosić tego zaszczytnego miana „muzyka”. Bo muzyka z samej swojej istoty pochodzi od Boga, źródła wszelkiego Piękna – czyli niesie ze sobą piękno. Zaś „muzyka” brzydka, wprowadzająca niepokój, zamęt, agresję pochodzi z innego źródła – od szatana. Odnosi się nieprzeparte wrażenie, że te wszystkie ekscesy związane z publiczną profanacją Najświętszego Sakramentu i Ofiary Mszy św. są nieprzypadkowe i są świadomie promowane.

„(…)Ukrzyżowanie mojego Syna odbywa się ponownie, gdy Jego Ciało, Jego Mistyczne Ciało, którym jest Jego Kościół na ziemi, musi znosić biczowanie od swoich. Wrogowie wewnątrz Jego Kościoła ubiczują Jego Ciało, porozrywają je, wyśmieją Go okrutnie i zbezczeszczą zanim odrzucą je na bok. Kościół mojego Syna ma teraz zostać ubiczowany, co będzie pierwszym etapem Jego Ukrzyżowania na Ziemi w tych czasach. Wezmą Jego Ciało – przez Eucharystię – i będą Go obrażać, a także poniżać. Wiele znaków tego będzie widocznych, gdyż uczynią każdy obraźliwy i przebiegły gest, aby Go przekląć. Kiedy oszkalują Jego Najświętszą Eucharystię, a następnie ją odrzucą, wkrótce bardzo trudno będzie ją otrzymać. To tylko jeden z wielu planów, który jest w trakcie realizacji, aby wymazać Obecność mojego Syna z Mszy Świętej (…)” http://paruzja.info/pl/oredzia-przeglad/46-sierpien-2013/1176-02-08-2013-15-10-matka-zbawienia-wkrotce-zazadaja-od-was-abyscie-rozdawali-namiastke-najswietszej-eucharystii-ktora-nie-bedzie-cialem-mojego-syna

 

Satanistyczna monstrancja

Podczas Światowych Dni Młodzieży drewniana monstrancja w kształcie logo ŚDM wykonana przez Wspólnotę Emaus stać będzie w Namiocie Adoracji, w Parku Jordana.

Nie chcę umieszczać jej straszliwego zdjęcia. Ale jest w kształcie gestu często ostatnio pokazywanego na Watykanie. Symbol trzech szóstek. A ponadto jest wykonana z DREWNA (a przecież powinny być nie tylko metalowe, ale i posrebrzane, pozłacane)

Jaka jest intencja?? Totalna profanacja Ciała Pańskiego!

Nadchodzi już ten czas… „Będziecie wiedzieli, że nadszedł czas, aby wprowadzić antychrysta do Kościoła mojego Syna, kiedy tabernakula zostaną zmienione, a w wielu przypadkach zastąpione ich drewnianymi wersjami.” paruzja.info/pl/oredzia-przeglad

Jestem obecny w Eucharystii

„Moja umiłowana córko, nie obawiaj się, robisz postępy, znajdując czas na modlitwę do Mnie. Teraz ważne jest, by człowiek zrozumiał, że aby zbliżyć się do Mojego Serca, musi pojąć potrzebę przyjęcia sakramentu Najświętszej Eucharystii.

cud-w-sokolce.jpgWielu ludzi, w tym także inne grupy chrześcijan, zaprzeczają Mojej rzeczywistej obecności w Eucharystii. Czemu zdecydowali zaprzeczyć obietnicom, które złożyłem podczas Mojej ostatniej wieczerzy, gdzie obiecałem, że dam Moje Ciało i Krew jako pokarm i pożywienie dla waszych dusz, jest niejasne. Jest jednak pewne, że cud Świętej Eucharystii, obecny we wszystkich tabernakulach świata, istnieje dziś i jest po to, by wypełnić wasze biedne, niedożywione i puste dusze Moją obecnością. Ta obecność wzmocni was i sprawi, że gdyby zdarzyło wam się Mnie nie przyjmować po tym, jak już do tego przywykniecie, będziecie czuć się zagubieni.

Wielu chrześcijan ignoruje jedną z najbardziej fundamentalnych obietnic, jaką uczyniłem podczas Mego Ukrzyżowania, że będę obecny w chlebie i winie oraz zostawię trwały ślad, by pomagać karmić dusze. Zbyt dużo ludzkiego rozumowania spowodowało, że zostałem odrzucony nawet przez dobrych chrześcijan. Ci sami chrześcijanie nie mogą przyjąć Świętej Eucharystii w jej prawdziwej formie. Najświętsza Eucharystia została wam wszystkim dana jako wielki Dar dla waszego odkupienia i zbawienia. Odrzucenie faktu, że Ja jestem w Niej obecny, powoduje utratę specjalnych łask, które są częścią przymierza, by przyprowadzić Mnie bliżej waszych serc.

Pamiętajcie, że to, że umarłem za was, stało się po to, by pokierować was w kierunku życia wiecznego i zbawienia. Przyjmijcie Mnie jak żywą obecność, a wasze dusze rozjaśnią się w sposób, jaki nie wydawał wam się możliwy. Powróćcie do przyjmowania Mojego Ciała i Krwi. Pozwólcie Mi usunąć wasze wątpliwości. Jest to jeden z największych błędów, jakie chrześcijanie zrobili — odmówienie Mi wejścia w ten sposób do ich dusz. To bardzo obraża Mojego Przedwiecznego Ojca z powodu Ofiary dokonanej, aby was ocalić. Pozwólcie Mi wnieść światło i posiłek w wasze życia. Bardziej skłonni, by zaakceptować prawdę Mojego nauczania, będziecie po tym, jak Ostrzeżenie już nastąpi.

Pamiętajcie, co obiecałem podczas Mojej ostatniej wieczerzy — że gdy weźmiecie chleb i wino, staną się one dla was Moim Ciałem i Moją Krwią. Każda inna interpretacja jest wypaczeniem ludzkiej logiki i rozumowania. Teraz zrozumcie i zaakceptujcie Prawdę.

Wasz kochający Zbawiciel

Jezus Chrystus”

http://ostrzezenie.net/wordpress/2011/04/14/jestem-obecny-w-eucharystii-pomimo-blednej-interpretacji-mojej-obietnicy/

Neokatechumenat – nadużycia

Sama nazwa tego ruchu kościelnego budzi ogień w wielu umysłach. Teraz się już nie dziwię. Nie mieliśmy nigdy uprzedzeń co do tej formacji. Nawet gdy słyszeliśmy krytyczne uwagi staraliśmy się myśleć, że to jakaś niesprawiedliwa nagonka. Jakiś czas temu ktoś zwrócił mi uwagę, że jest tu problem z Komunią św. na rękę. I to dało co nieco do myślenia – bo wszystkim wiadomo, że tak jest.

Ale najgorszą godzinę przeżyliśmy, gdy przypadkowo modląc się w kościele natknęliśmy się na Msze św. odprawianą w tym przedziwnym rycie (trudno tu dobrać łagodniejsze określenie, na to co się tam dzieje). I przeżyliśmy szok! To była Msza św. straszliwie pokiereszowana – wszystko na opak, iście po diabelsku (diabeł lubi odwracać do góry nogami – tak jak krzyż w pewnym reklamowanym teraz logo…). Gdyby jakiś przeciętny katolik wszedł na taką mszę i nie wiedział, że to neokatechumenat, to pewnie jego pierwszym wrażeniem by było: „to jakaś sekta”. I być może miałby rację, bo stać w nieposłuszeństwie Kościołowi co do podstawowych zasad dotyczących Najświętszej Eucharystii nie pochodzi na pewno od Boga. A zarzutów jest wiele… Największym szokiem jest profanacja św. Eucharystii. Konsekrowane Hostie trzymane w świeckich rękach przez wiele minut… Pozmieniane części stałe mszy św. (np. pieśń Baranku Boży bodajże po kazaniu?). Znak pokoju przypominający salę pełną witających się gości na przyjęciu… Brak w ogóle postawy klęczącej w czasie Mszy św. (nawet podczas Przeistoczenia)! (a zamiast tego tylko okropne ukłony). Cała msza św. traktowana jako wielka braterska uczta ogołocona totalnie z charakteru ofiarnego. Posłuchajmy słów św. Jana Pawła II tak zatroskanego o należny kult Najświętszej Eucharystii. „(…) Do tego dochodzą też tu i ówdzie, w różnych środowiskach kościelnych, nadużycia powodujące zaciemnianie prawidłowej wiary i nauczania katolickiego odnośnie do tego przedziwnego Sakramentu. Czasami spotyka się bardzo ograniczone rozumienie tajemnicy Eucharystii. Ogołocona z jej wymiaru ofiarniczego, jest przeżywana w sposób nie wykraczający poza sens i znaczenie zwykłego braterskiego spotkania. 

Poza tym niekiedy bywa zapoznana potrzeba posługi kapłańskiej, opierającej się na sukcesji apostolskiej, a sakramentalność Eucharystii zostaje zredukowana jedynie do skuteczności jej głoszenia. Stąd też, tu i ówdzie, pojawiają się inicjatywy ekumeniczne, które, choć nie pozbawione dobrych intencji, stosują praktyki eucharystyczne niezgodne z dyscypliną, w jakiej Kościół wyraża swoją wiarę. Jak więc w obliczu takich faktów nie wyrazić głębokiego bólu? Eucharystia jest zbyt wielkim darem, ażeby można było tolerować dwuznaczności i umniejszenia.

Ufam, że ta Encyklika przyczyni się w skuteczny sposób do rozproszenia cieni wątpliwości doktrynalnych i zaniechania niedopuszczalnych praktyk, tak aby Eucharystia nadal jaśniała pełnym blaskiem całej swojej tajemnicy.” Jan Paweł II, Ecclesia de Eucharistia

Odnieśliśmy silne wrażenie, że te słowa Jan Paweł skierował personalnie właśnie do neokatechumenatu.

Widzieliśmy także jeden kościół w Polsce urządzony wg neokatechumenatu – przypomina raczej świątynię protestancką niż katolicką. W centrum kościoła wielki, prawie kwadratowy ołtarz, za nim ambona (przed którą na koniec i początek mszy św. kłaniają się kapłani), a za nią miejsce przewodniczenia z zabronionym w dokumentach „tronem”. Najświętszy Sakrament jest w nawie bocznej. Nie ma krzyża przy ołtarzu (tylko przy ambonie), a to jest ścisły przepis. I jeszcze wiele można by wyliczać. Nie piszę jednak tego wszystkiego, aby ponarzekać czy pokrytykować, ale z bólu serca i z miłości do tych ludzi, którzy są w takich wspólnotach i tego nie widzą… Bo często są to bardzo dobrzy i gorliwi katolicy i kapłani, tylko zostali nieświadomie i sprytnie zmanipulowani….

Te wszystkie smutne spostrzeżenia dały nam ślad na jeszcze inną sprawę – mianowicie brak aprobaty kościelnej – papieskiej, choć wszędzie się rozgłasza, że taka aprobata jest. Jak to??? Jedni twierdzą, że pewien kardynał uroczyście zatwierdził neokatechumenat – jednak nawet wszyscy kardynałowie razem wzięci nie mają takiego prawa bez podpisu Papieża! Mówi się często o prywatnym liście do jednego z kardynałów. Prywatny list miałby być dokumentem zatwierdzającym???? A swoją drogą jaką mamy pewność, że list nie został sfałszowany? Nie zdziwiłbym się, gdyby Jan Paweł II nie napisał tam dokładnie odwrotnych słów w stosunku do tych, które publicznie ogłoszono! Niemożliwe? A czy przytoczone słowa Jana Pawła z adhortacji nie są tego dowodem?…

Módlmy się więc za siebie nawzajem, bo szatan sieje wielkie zamieszanie w Kościele, uderzając przede wszystkim w Największy Dar Kościoła – Eucharystię. 

Im więcej łamie się zasad w Liturgii tym lepiej!

Pełna swoboda. Owsiakowe: „róbta co chceta” w pełni króluje. Odnosi się wrażenie, że im ktoś więcej złamie zasad i rubryk ten dostanie od biskupa większą nagrodę…

Np. można swobodnie dodawać do kanonu Mszy św. wezwania świętych ilu się chce i do woli. Nie takie to na pozór złe, bo co komu niby święci przeszkadzają? Mnie tu przeszkadzają bo to nijak ma się do rubryk. I myślę, że i świętym w niebie to przeszkadza, że wykorzystuje się ich do szargania Sercem Kościoła (Eucharystia to Serce Kościoła). Ale to i tak drobiazg. Dalej – soli sobie ten czy inny ksiądz dowcipasy, błyskotliwe komentarzyki to tu, to tam. Nie mówiąc już o tym, że przy okazji mają w nosie Najświętszy Sakrament – dają temu wyraz przez jakikolwiek brak szacunku, jak chociażby zwykłe przyklęknięcie (oczywiście nie wszyscy – nie generalizuję, ale jest duży problem). Modlitwa Powszechna czytana z jakiegoś sprytnego ogólnopolskiego opracowania zupełnie łamiąca wszelkie zasady dotyczące tej części liturgii. Dla tych co nie wiedzą – ilość wezwań oraz ich kolejność jest w rubrykach ściśle określona (średnio powinno być jakieś 5, a teraz jest z piętnaście). A sama treść tych wezwań przyprawia o mdłości – można je streścić czymś w rodzaju: „Panie Boże jest fajnie i my jesteśmy fajowi to zrób, by było jeszcze trochę fajniej i w ogóle to pa pa…” Niestety to nie dowcip. Wsłuchajcie się uważnie jak zniszczono wezwania tej części Mszy św. Dalej – wszelkie przepisy mówiące o zakazie wprowadzania tronów na wysokości tabernakulum są nagminnie łamane! Można by przykładów mnożyć i mnożyć… Naszego świętego papieża Jana Pawła II bardzo bolały nadużycia w Tajemnicy Eucharystii. Oto Jego Słowa: „(…) Jak więc w obliczu takich faktów nie wyrazić głębokiego bólu? Eucharystia jest zbyt wielkim darem, ażeby można było tolerować dwuznaczności i umniejszenia.” Ecclesia de Eucharistia  Oj, a za czasów Jana Pawła jeszcze nie było tak źle jak teraz, oj nie! To, co się teraz dzieje już wprowadza apostazję w Kościele.

Wracając do wykorzystywania świętych, to nie daruje się nawet Najświętszej Maryi. Otóż w celu rozreklamowania fałszywego oblicza kultu miłosierdzia posłużono się Jej tytułem „Matki Miłosierdzia” w nabożeństwach majowych. Dowód jest w czytankach majowych. Z dnia na dzień nasila się reklama fałszywego miłosierdzia – jakoby Bóg to taki sympatyczny, lajtowy kumpel – tatuś, zawsze absolutnie zawsze wybaczający (więc piekła nie ma?). Nie ma miłosierdzia dla nieskruszonego grzesznika – ale właśnie to próbuje się na siłę wymazać z Magisterium Kościoła. I w ten sposób zabija się dusze. Na wieczność. Byłam dziś na ślubie koleżanki. Doznałam szoku, bo ksiądz Jezuita pozwolił sobie na znaczące zmiany w formule nałożenia obrączek!!! Ta ostatnia rzecz tak nas dobiła, że powstał ten artykuł.

Wielu pewnie powie, że ten artykuł jest krytykujący wszystko, czepiający się itd. Ale czy nie widzimy, że tak faktycznie się dzieje i że totalna większość katolików już zupełnie przyzwyczaiła się do takich luzackich zmian? Niedługo prawie na nikim nie zrobi wrażenia np. zmiana przysięgi małżeńskiej czy zmiana formuły Przeistoczenia… A katolicy wciąż śpią i śpią, głusi na Słowa Prawdy i ostrzeżenia, zajęci swoim sielankowym życiem…

(…) „Słuchajcie proroków. Nie popełnijcie tych samych błędów, kiedy Mój naród nie słuchał Mojego proroka Noego. Odwrócili się od niego; nie chcieli słuchać, zajmowali się swoim codziennym życiem, jedli i śmiali się, całkowicie zapominając o tym straszliwym losie, który ich czekał.” http://jezusdoludzkosci.pl/2010-11-20-07-20-powstanie-grup-satanistycznych-i-panowanie-nad-swiatem

(…) „Wszyscy ci, którzy znają Moje Nauczanie, dostrzegą zmiany w odprawianiu Mszy Świętej.”  http://jezusdoludzkosci.pl/2012-04-16-18-00-ja-wasz-umilowany-jezus-nigdy-nie-moglbym-podkopywac-mojego-wlasnego-kosciola

Chrystus Najwyższy Kapłan wzorem najwyższego posłuszeństwa

Posłuszeństwo w Kościele. Wszystkim? Nawet masonom? To przykre, ale odpowiedź na smutne i szokujące pytanie brzmi: „tak”. Tak, dopóki papież, kardynał, biskup, proboszcz itd. nie określi się wprost jako heretyk – czyli ktoś kto bezpośrednio odrzuca główne prawdy wiary Kościoła katolickiego. Dopóki zręcznie to ukrywa, tak samo jak swoją przynależność do „czarnych”, dopóty właściwie – zgodnie z zasadą hierarchiczności Kościoła katolickiego – winniśmy zachowywać posłuszeństwo. Szczególnie w trudnym położeniu są kapłani. Mając świadomość, że ich biskup (któremu z racji święceń bezpośrednio podlegają) jest masonem, żyje niemoralnie i nawet namawia do rozgłaszania błędnych nauk – muszą mu być posłuszni! Oczywiście nie we wszystkim. Nie wolno być posłusznym bezpośrednim zaleceniom ewidentnie złym, niemoralnym, heretyckim. Ale tylko w tym wypadku. Przykład?

Załóżmy, że proboszcz X dostaje listy od swojego biskupa, w których ten żąda od niego, by np. głosił często na kazaniach „nową” naukę o Mszy św.. O tym, że Msza św. to tylko uczta braterska – a nie uobecnienie Chrystusowej zbawczej Ofiary na Krzyżu. Ot, po prostu żeby ważniejszą istotę Mszy św. wyciąć (już nad tym od dawna pracują), a zostawić tylko element uczty – tak jest np. u protestantów. Ale nasz bohater X się nie daje. Sprzeciwia się w ten sposób, że nie atakując swojego przełożonego personalnie (posłuszeństwo wiąże się z szacunkiem – od karania jest Bóg) rozgłasza nauki przeciwne od tych, które życzył sobie biskup – czyli właściwe wierze katolickiej. Zdenerwowany biskup suspenduje owego proboszcza. I co teraz? Suspensa, nawet jeśli jest totalnie niesprawiedliwa zawsze powinna być przyjęta. To przyjęcie kar kościelnych jest dowodem na świętość i pokorę kapłana czy nawet zwykłego wiernego. Tego typu kary doznawało (i z uległością przyjmowało) wielu świętych – nawet dotknęło to słynnego świętego już za życia św. Ojca Pio!

Tak samo postąpił Chrystus. Stał się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Mało kto zwraca uwagę, że przecież Jezus był synem prawa żydowskiego – był poddanym ówczesnej hierarchii. Ten akt heroicznego posłuszeństwa naszego Zbawcy miał swój szczyt w czasie sądu w nocy z Wielkiego Czwartku na Piątek. Wtedy, gdy wyznał prawdę wobec sanhedrynu, że jest Synem Bożym, arcykapłan (i to nie tylko w znaczeniu ludzkim, bo tą hierarchię do śmierci Jezusa uznawał Bóg) ogłosił: „zbluźnił, na co jeszcze potrzeba świadków?”. Innymi słowy wydał wyrok skazujący, wykonany przez Rzymian. I nie tylko głosowi z nieba, posłannictwu danemu Mu przez Ojca Chrystus jest posłuszny. Jest posluszny arcykapłanowi prawdziwej religii – czyli jakby swojemu przełożonemu. Poddaje się jego rozkazowi pójścia na śmierć. Któs powie – przecież i tak nie miał szans z sanhedrynem, i tak by Go zabili. Miał stuprocentowe. Wystarczyłby jeden akt Jego Boskiej Woli i zmiótłby swoich wrogów jak piórko. Ale na szczęście dla nas (bo nie byłoby Odkupienia) nie czyni podobnego aktu. Jest zmiażdżony posłuszeństwem. I Jego umiłowani słudzy – kapłani – też powinni tacy być. Męczeństwo? Tak – i to przez wielkie „M”!

Ale z posłuszeństwa wynika zawsze wielkie dobro, a z nieposłuszeństwa zawsze zło. Co z tego, że jakiś ksiądz głosi naprawdę piękne nauki, ale od lat wytrwale sprzeciwia się przyjęciu być może niesłusznych kar? Ano to z tego, że w istocie jest schizmatykiem i iść za nim i słuchać go nie wolno. A wielu to czyni i promuje go na glorii.tv! To tak jakby słuchać współczesnego Lutra. Chyba 90% nauk Lutra było pięknych i prawdziwych. Ale te 10% wystarczyło, by dokonać najstraszliwszej jak do tej pory (bo zanosi się na gorszą) schizmy w dziejach Kościoła!

Pisząc komentarze bądźcie wyrozumiali – temat jest absolutnie niewyczerpany. To jakby naświetlony jeden wątek szczególnie pasujący na tak święty dzień jak święto Chrystusa Najwyższego Kapłana.

więcej na ten temat: https://przeciwherezjom.com/2016/05/16/posluszenstwo-nawet-episkopatowi-zobacz-kiedy-trzeba-byc-poslusznym-a-kiedy-nie-mozna/

 

 

 

DRAMAT APOSTAZJI – Rozmontowano właśnie wiarę katolicką. Rzym jest w apostazji

Dramat apostazji

30 Kwiecień 2016

Iesus Christus heri et hodie idem, et in saecula!
Doctrinis variis et peregrinis nolite abduci.

„Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki.

Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom” (Hbr 13, 8-9).

W trosce o podwyższenie wiary katolickiej i w trosce o zbawienie dusz ten wpis. Nie można milczeć, gdy dzieło Boże jest poniewierane a zbawienie dusz poważnie zagrożone.

Czas zrozumieć: apostazja jest już jawna, publiczna i powszechna.
To, czego się naucza, w niejednym aspekcie jest sprzeczne z tym, czego Kościół Katolicki uczył przez wieki, a zatem nie jest to wiara katolicka. Oficjalnie otwarto furtki do Komunii Świętej dla ludzi żyjących w grzechu śmiertelnym (z punktu widzenia prawa katolickiego jest to oczywiście otwarcie fikcyjne, bezskuteczne, nie mające żadnej mocy prawnej). Zagrożone jest zatem wieczne zbawienie milionów dusz, które deklarują jeszcze wiarę katolicką.
Nie można więc dawać posłuchu tym fałszywym naukom i praktykom, nie można ich popierać ani wspierać.

Należy chronić młodzież przed kontaktem z siewcami fałszu.
(…) Należy gromadzić się w domach, w rodzinach, w sąsiedztwie, w gronie znajomych – na codzienne odmawianie Różańca.
(…) Nie należy wspierać – także materialnie – środowisk, w których naucza się błędu, ani ludzi głoszących błędne nauki.
Wielu ochrzczonych jeszcze w ogóle nie zdaje sobie sprawy z grozy sytuacji.

Rozmontowano właśnie wiarę katolicką. Rzym jest w apostazji.

Pewien Arcybiskup mówił jakiś czas temu: Rome a perdu la foi, mes chers amis.Rome est dans l’apostasie. Ce ne sont pas des paroles, ce ne sont pas des mots en l’air que je vous dis. C’est la vérité. Rome est dans l’apostasie. On ne peut plus avoir confiance dans ce monde-là. Il a quitté l’Église, ils ont quitté l’Église, ils quittent l’Église. C’est sûr, sûr, sûr, sûr.

Św. Piotr woła: „Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!” (Dz 2, 40).

Quicumque vult salvus esse,
ante omnia opus est ut teneat catholicam fidem.
Ktokolwiek pragnie być zbawiony,
przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary.
(Wyznanie wiary św. Atanazego)

Ecclesia ibi est, ubi fides vera est.
Kościół jest tam, gdzie jest prawdziwa wiara.
(św. Hieronim, Doktor Kościoła)

Schizma w Kościele – „Komunia dla każdego”!

Biskupi, którzy już dawno dopuścili osoby rozwiedzione w ponownych związkach do Eucharystii święcą obecnie triumfy. Kolejne episkopaty – w tym choćby filipiński – podkreślają, że od teraz przyjmą one zasadę „Komunia dla każdego” i nie będą odmawiać Eucharystii nikomu. 

Warto sobie przypomnieć, jakie jest stanowisko św. Kościoła w sprawie dopuszczania do komunii św. rozwiedzionych: https://gloria.tv/article/qTYpXCQLQMJ

https://gloria.tv/article/UKBUE84ZeQj

 

Tydzień biblijny czy eucharystyczny?

Wymyślono (grupa polskich biskupów – a może tylko jeden?), że trzeci tydzień Okresu Wielkanocnego będzie obchodzony jako tydzień biblijny. Przezacne i sympatyczne życzenie – problem tylko w tym, że nie w czas. To tak, jakby zaproponowano nam, że polskim obyczajem zupa i drugie danie wyląduje na śniadanie, a kawka z bułeczką na obiad. Dobry pomysł? Świetny, bo nowoczesny i oryginalny. Na tym chyba cała liczba plusów takiego pomysłu się kończy. Bo tak jak w posiłkach doczesnych musi być porządek, bo inaczej po prostu źle się czujemy, tak samo (a może i bardziej) powinien być zachowany porządek w Pokarmach – posiłkach duchowych. A dwoma największymi „daniami” katolików jest Słowo Boże – czyli przede wszystkim Pismo św. i Eucharystia. Kościół po Soborze Watykańskim II zwrócił nam szczególną uwagę na oba „Dania” w czasie Mszy świętej. Ale wyobraźmy sobie, że ktoś za jakiś czas wpadnie na nowoczesny pomysł, by zamienić miejscami Liturgię Słowa z Eucharystyczną. O, przepraszam, już tłumaczę się, dlaczego piszę o odwrotnościach. Bo tak się składa, że Kościół Święty poświęcił trzeci tydzień Okresu Wielkanocnego na rozważanie Tajemnicy Najświętszej Eucharystii – przede wszystkim poprzez teksty modlitw Mszy św. i Ewangelie. Duch Święty tak od wieków prowadził Kościół Święty, że wszystko było jasne, uporządkowane, klarowne. Możemy zauważyć, że każdy tydzień w okresie Wielkanocnym ma swoją przewodnią myśl. Np. pierwszy tydzień mówi nam oczywiście o Zmartwychwstaniu, czwarty tydzień o Dobrym Pasterzu.

Jednak nowoczesny pomysł na tydzień biblijny wprowadza tu duże zamieszanie (wrażenie takie, że jest „od czapy”). Czemu nie zrobić tygodnia biblijnego w czasie odpowiednim, gdy Liturgia Słowa kładzie nacisk właśnie na Słowo Boże??? Byłoby za prosto i za pięknie?? Chyba wiemy, od kogo pochodzi zamieszanie, chaos, wprowadzanie niepokoju, nieporządku? Od Złego Ducha.

Nic dziwnego, że tajemnica Eucharystii jest atakowana nawet przez biskupów i kapłanów, skoro wielu nie przyklęka już przed Panem Jezusem ukrytym w tabernakulum nawet na początku i końcu Mszy św.!!!!

Wierni potrzebują przykładu wiary!

grobPodzielę się moim świątecznym, smutnym spostrzeżeniem. Otóż nie trudno zauważyć, że ludzie podczas świątecznych dni Zmartwychwstania modlą się przed pustym grobem Pańskim! Oczywiście nie ma w tym nic złego, ale ukazuje straszny brak wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii! Pana nie ma w grobie, a ludzie pobożnie klęczą i modlą się, a obok w nawie głównej tabernakulum z Najświętszym Sakramentem i…pustki. Trudno się dziwić tym ludziom. Człowiek z natury ma głęboką potrzebę kultu, więc rozładowuje ją – nie wiedząc dokładnie jak i nie zawsze do końca słusznie. Winni są tu ci, którzy na te niesłuszne drogi ludzi sprowadzają, zamiast pociągać przykładem żywej wiary… A jaki przykład otrzymują wierni od góry? Ludzie Kościoła (np. zakonnicy pełniący funkcję zakrystianina) w ogóle nie klękają, ani nawet się nie kłaniają przed Panem schowanym w tabernakulum, a zdarza się, że defilują z podobną pogardą i obojętnością przed wystawionym uroczyście Najświętszym Sakramentem w monstrancji!! Mało tego – ci zakonnicy pełnią funkcje nadzwyczajnych szafarzy!!! Poza tym mdłości mnie biorą, gdy widzę wielkich i dumnych katolików jak z elegancją kłaniają się przed tabernakulum. Powinni przyklękać. Z tego powodu polubiłem nawet dziwaczne staromodne gesty (jakiś pół-klęk ze znakiem krzyża) niedokształconych chrześcijan. I to z powodu tych „wielkich” Kościoła nasze kościoły katolickie stały się w praktyce jak protestanckie (poważne oskarżenie – tak!!!). Bo dla 99% ludu wiernych nie ma różnicy, czy Pan Jezus jest obecny w tabernakulum czy nie, czy pali się wieczna lampka czy nie… Czy jest Wielka Sobota i Najświętszy Sakrament znajduje się w Grobie czy może Pan opuścił już Grób?

Słyszałam kiedyś taką smutną historyjkę (mam nadzieję, że nie wydarzyła się naprawdę, choć mogła…). 

Otóż trwały przygotowania do uroczystej procesji Eucharystycznej. Parafianie zaangażowani pomagali, proboszcz nadzorował. Wiadomo – bielanki, sypanie kwiatków, sztandary, ministranci, śpiew, tłum ludzi. Wszystko wydawało się gotowe i ogarnięte. Procesja ruszyła. Jednak ktoś z wiernych krzyknął: „Ależ nie ma Pana Jezusa w monstrancji!”. Na to proboszcz: „Wiedziałem, że zawsze o jakimś szczególe zapomnę!”. 

Chyba nie potrzeba komentarza do tej strasznej historyjki…

„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” Łk 18,8

Trwa krzyżowanie naszego Pana obecnego w Najświętszej Eucharystii

ciemnicaPo 2 tysiącach lat widać, jaka jest wdzięczność i wiara wobec tego Największego Cudu dla nas uczynionego. W Wielki Czwartek można było zauważyć pewne straszne oznaki tej „wdzięczności”.

Ciało Chrystusa obecnie rozdziera się nowoczesnymi gwoździami – profanacjami najróżniejszych rodzajów i gatunków. Jak profanować to najlepiej w sam wieczór ustanowienia Najświętszej Eucharystii. Poniżej kilka faktów z warszawskich kościołów:

1. Nagminnie ustawiane eleganckie trony – najlepiej na wysokości tabernakulum – tak żeby precyzyjnie kapłan przewodniczący liturgii mógł pewną częścią ciała oddać doskonałą cześć Sakramentowi, dla którego ma rację bytu jego własna posługa kapłańska. Ten „wspaniały” obyczaj ma już swoją tradycję – praktykowane to jest od mniej więcej kilkunastu lat, w wielu kościołach takie usytuowanie tronów przyjęło się na stałe…. (tak w ogóle to nie wolno stawiać tronów – ma być krzesło przewodniczenia, a już na pewno w miejscu, które nie znieważa Najświętszego Sakramentu – warto zajrzeć do przepisów liturgicznych)

2. W kościele wojskowym często rolę ministrantów pełnią żołnierze z kompanii reprezentacyjnej. To nie jest złe i nic w tym dziwnego. Jednak wczoraj wśród żołnierzy ministrantów pojawiły się dwie kobiety. Dla wielu ludzi starej daty to szok… I w dodatku posługa ministrantek nie tylko nie została zatuszowana, ale wręcz przeciwnie – bardzo podkreślano ich obecność. Tylko patrzeć jak za rok zaczną się pojawiać damskie janosiki…

3. W innym kościele pojawiły się nowe elementy w liturgii (kto wie, może powstaje tam nowy mszał?). W czasie znaku pokoju długa (kilku minutowa) dodatkowa pieśń. Kapłani obeszli wiernych, by niemal każdemu z osobna podać rękę. Już widzę komentarze, że to nic złego. Na pozór tak, ale złem jest już samo zdecydowane przekraczanie norm ustalonych w mszale – nie wolno na własną rękę dokonywać tak daleko idących zmian w liturgii. Gorzej – ale tu nie chcę rozwijać tematu – bo te praktyki „coś” znaczą i być może niestety w przyszłości trzeba będzie wyjaśnić ich niebezpieczne znaczenie.

4. I bardzo poważna sprawa. W tym samym kościele kapłan przewodniczący zaproponował, by osoby nie mogące przystąpić do Komunii św. jednak podeszły w procesji po… błogosławieństwo!!! Co jest grane?! Przecież to pierwszy krok do oswojenia ludzi którzy nie chcą zerwać z grzechem do świętokradczego przystępowania do sakramentów. Totalne świętokradztwo.

5. I na deser oczywiście, żeby pasowało do wystroju i charakteru modernistycznej świątyni – pokaźna reprezentacja nadzwyczajnych szafarzy!!! Udzielali oczywiście komunii św. i to pod dwiema Postaciami.

6. I tak na marginesie, niby drobiazg – tak proporcjonalnie do innych wątków bardzo mało było zwrócenia uwagi na Najświętszy Sakrament Eucharystii. Np. ksiądz na początku liturgii Wieczerzy Pańskiej swój długi i wylewny wstęp poświęcił znaczeniu wspólnoty i braterstwa. I podsumował, że z całego serca dziękuje za… braci i siostry zebranych w tej wspólnocie (myślałam, że powie: za Ustanowienie Sakramentu Eucharystii).

To tylko niektóre przykre sprawy, można by pisać więcej. Wróćmy do mocnego tytułu tego artykułu. Czyż nie widzimy, jak nasz Pan obecny w Najświętszym Sakramencie jest strasznie traktowany, jak jest krzyżowany w „białych rękawiczkach”? Wszystko wskazuje na to, że do przepowiedzianego Ukrzyżowania Ciała Chrystusa niedługo dojdzie…

Wzrastają profanacje kościołów na naszych oczach!

Wczoraj od naszego przyjaciela dostaliśmy szokujący mail z taką informacją:

„Z ostatniej chwili – profanacja kościoła w Krakowie – Sprzedaż biletów oraz organizacja koncertu pieśni żeglarskich w katolickiej świątyni w okresie Wielkiego Postu???” Wszystkie szczegóły tutaj.

****

A poza takimi profanacjami istnieją profanacje nieustanne. Co to znaczy??? Wystarczy, że znak satanistyczny umieszczony jest w kościele. Ktoś może powie – to straszne i wręcz niemożliwe! A jednak… obecnie prawie w każdym katolickim kościele widnieją już dwa satanistyczne loga!!! Logo ŚDM  (jest o nim b.dużo w internecie) i logo roku miłosierdzia.

To wszystko zostało przepowiedziane prorokowi naszych czasów Marii od Bożego Miłosierdzia i widzimy, jak spełnia się na naszych oczach. Nie pozostawajmy więc ślepi i głusi!

W waszych kościołach będzie się widziało pojawiające się nowe krzyże z osadzoną głową bestii; wasze ołtarze zostaną zmienione tak, by Mnie wyszydzić. Za każdym razem, gdy zobaczycie nowe i nietypowe symbole w Moim Kościele, patrzcie uważnie, gdyż bestia jest arogancki i pyszni się swoją niegodziwością poprzez pokazywanie znaków, które oddają mu cześć. Ci z was, którzy nie będą czujni na to oszustwo, zostaną wciągnięci do praktyk, które nie oddają Mi czci. Będą skrywać prawdziwą intencję – oddawanie hołdu szatanowi i jego złym duchom. paruzja.info

 

„Kościół ubogi”

Bardzo modne hasło. I baaaaardzo niebezpieczne. A dlatego, że obydwa słowa: „ubogi” i „Kościół” mają i mogą mieć wiele znaczeń. Wybierzmy najlepszą i w pełni chrześcijańską opcję. Potraktujmy ubóstwo jako prywatne wyrzeczenia się dóbr materialnych ludzi związanych z Kościołem w sposób szczególny (np. wyrzeczenie się osobistych luksusów, pysznego jedzonka, dopieszczonego remontami mieszkania itp.). Piszę tu o kapłanach, zakonnikach, a także ludziach świeckich, tzw. aktywistach kościelnych. Tak się składa, że jeszcze jakieś dziesięć lat temu mówienie o bogactwach sług Kościoła było tematem niewygodnym, bo wielu wykorzystywało słabość np. kapłanów w tym względzie, by niszczyć i krytykować Kościół. Ta krytyka nie była niestety bezpodstawna, o czym doskonale wszystkim wiadomo. Złe było to, że złośliwie wykorzystywano to nadużycie materialnych bogactw (nazywajmy rzeczy po imieniu) jako sposób ataku na Kościół (czasem tylko na użytek prywatny) i usprawiedliwienie przy okazji swojego własnego grzesznego życia. Dobrze się stało, że to krytykanctwo nieco przycichło, bo sam Bóg jest sędzią i nikt z nas nie powinien kalać się osądem bliźniego i to tego, który służy nam w imieniu Chrystusa. Jednak dobrze wiemy – bo to widać jak na dłoni – że problem istnieje. Prosił – tak, prosił, a nie kazał – prosił z pokorą święty Papież Jan Paweł II swoich braci w kapłaństwie o wyrzekanie się nadmiaru bogactw. I myślę, że jako świeccy zwyczajni ludzie nie grzeszymy prosząc pokornie i delikatnie naszych kapłanów o to samo. Więc prosimy. I w tym znaczeniu „Kościół ubogi” to jest to!

Jednak niestety coraz częściej i powszechniej zupełnie inaczej tłumaczy się i interpretuje to hasło – „Kościół ubogi”. Ubogi, ale „kościół” z małej litery. Czyli nie ludzie Go tworzący, tylko świątynie, budynki sakralne. W praktyce wychodzi tak, że to „ubóstwo” ma być obecne w świątyniach. Dziś słyszałam na kazaniu sprawozdanie z wydatków na parafię. I przez kilka minut była wyliczanka ile pieniędzy poszło na remont wieży, na odmalowanie ścian, na wymienienie żarówek, okien itp. itd. I bardzo dobrze, bo wiadomo, że o to wszystko trzeba dbać. Np. w zimę bez ogrzewania nie da się wytrzymać w kościele mimo najlepszych intencji wiernych. Ale wróćmy do głównej myśli. Otóż w tej „wyliczance” wydatków nie było ani słowa o Gospodarzu każdego kościoła, czyli o Naszym Panu obecnym w pod postacią Chleba w tabernakulum. I czyż ludzie kochający Go nie powinni starać się o jak najpiękniejsze szaty liturgiczne, jak najdroższe naczynia liturgiczne, jak najpiękniejszy św.annawygląd i należne miejsce tabernakulum w centrum kościoła??? Niektórzy uważają, że po co tyle przepychu w kościołach (np. styl barokowy), tyle zdobień, piękna, przecież ma być „ubogo”!!! Jednak tak się składa, że świątynie zbudowane na cześć Trójcy Przenajświętszej i jako miejsca naszych spotkań z Bogiem (szczególnie z Bogiem ukrytym w Najświętszym Sakramencie) powinny cechować się jak największym pięknem, by nawet na sposób materialny uczcić Chrystusa. W ten sposób wyrażamy naszą miłość, szacunek. Chyba dla ukochanej osoby nie będziemy robić ubogiego, oszczędnego prezentu? Raczej sami odmówimy sobie czegoś, zaoszczędzimy na swoich wydatkach, aby uzbierać na coś pięknego, drogiego, godnego Tej osoby, aby jak najlepiej wyrazić poprzez ten prezent swoją miłość?? A co dopiero w odniesieniu do Stwórcy, Króla Królów??? A poza tym piękno przybliża nas do Boga. Stąd w ciągu wieków powstawały piękne bryły architektoniczne kościołów, rzeźby, obrazy, komponowano piękną muzykę, budowano organy (to z rzeczy długowiecznych). Ale były też takie jak kwiaty o małej trwałości. A to wszystko miało być, i w ciągu prawie dwóch tysięcy lat najczęściej było dla Chwały Bożej, a szczególnie dla uczczenia i podkreślenia świętej Obecności naszego Pana w Eucharystii. 

Read the rest of this entry

Kogo ukarać?

Niedawno usłyszeliśmy, że jest w Polsce pewien kapłan – marianin, który został obłożony karami kościelnymi za to, że odmówił udzielenia Komunii św. na rękę. W takim razie proponuję ukarać o wiele większego „winowajcę” (o ile jeszcze tego nie uczyniono). Póki co, podobno Ojciec Święty Benedykt XVI jeszcze żyje – a to właśnie jest ów winowajca. I to na jaką skalę. Oficjalnie, w roku 2008 odmówił wszystkim chcącym przyjmować Komunię św. z Jego papieskich rąk przystępowania inaczej jak na klęcząco i do ust. Cała reszta świata katolickiego została straszliwie obrażona. I trwał ten „proceder” do samego końca!!! (Być może kara przyszła chociażby w postaci owego „końca” – kto wie???). No dobrze, dosyć czarnego humoru. Jednak przez to smutno – wesołkowate rozważanie chcielibyśmy zwrócić uwagę na absurdalność (niesłuszność?) kary nałożonej na ks. marianina. Bo bądźmy przytomni – przecież klękanietak zdecydowana postawa Papieża Benedykta XVI była absolutnie jawną i stanowczą deklaracją w jaki sposób tylko i wyłącznie (!!!) wolno wiernym na całym świecie przystępować do Komunii św. Nie pomagały w przeszłości kazania (jedno jest na naszej stronie), encykliki i inne dokumenty papieży ostatnich dziesięcioleci. Nie pomogły świadectwa takich gigantów świętości jak Matka Teresa z Kalkuty (wg niej, Komunia św. na rękę jest większym grzechem niż aborcja!!!). Nie pomagają świadectwa i prawne opracowania co najmniej dwóch biskupów (np. świadectwo argentyńskiego biskupa) nie zostawiające cienia wątpliwości, że w świetle Magisterium Kościoła Katolickiego „komunia na rękę” jest bezprawiem. Więc koniec końców Benedykt XVI uciekł się do bardzo wyrazistej i nowej – wręcz medialnej – formy pokazania jaka powinna być właściwa postawa komunikujących i… uwaga i… kapłanów. Tak – kapłanów. Benedykt XVI odmówił – i w odmowie wytrwał do końca. Kapłani powinni (nie tylko mogą ale właśnie powinni!!!) Go naśladować. I czy w oczach Bożych kary nałożone na naszego bohatera księdza są ważne? Pytanie jest retoryczne. Ale, ale – czyż na karę nie zasłużyli ci, co ją nałożyli??? Być może, ale musimy to zostawić Panu Bogu, )n jest ich Sędzią i Jego sąd wystarczy, musimy jednak wiedzieć, że musimy być nieposłuszni gdy namawia się nas do popełniania zła. Zasada ta istniała od zawsze w Kościele, jednak do tej pory korzystanie z niej (klauzuli sumienia) było sporadyczne, bo rzadka się zdarzało, by jakiś przełożony np. zakonu, czy spowiednik, biskup itp namawiali do złego – chyba że byli wręcz heretykami. Teraz wszystko się zmieniło i bardzo stało się powszechne namawianie do czynienia zła, ot choćby w wyżej opisywanej materii.

Aby wszyscy oddawali cześć Synowi!

Artykuł dla ambitnych uczonych w Piśmie 🙂

„(…)Aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał” J5,23

Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie”  J4,24

Więc nic nie stoi na przeszkodzie, by czcić Syna Bożego ukrytego w Najświętszym Sakramencie wyłącznie duchowo? Mamy oddawać cześć w Duchu i prawdzie, więc w czym problem? Większość czytających niestety zamknie już tę dyskusję, bo bez cienia wątpliwości poprą tę tezę. Ale my oczywiście stawiamy ją tu dokładnie po to, by ją obalić! Taką wyłącznie anielsko-duchową interpretację tych fragmentów Ewangelii św. Jana (a szczególnie tego drugiego) życzyłoby sobie wielu wierzących i… wygodnickich katolików. Bez wątpienia, nie można dyskutować z wypowiedzią Pana Jezusa. Bo prawdziwa modlitwa, czyli cześć oddawana Bogu leży wyłącznie w sferze ducha – to Duch Święty modli się w nas. Jeśli ktoś modli się tylko zewnętrznie (a niestety wielu tak czyni), to wtedy jest to puste. „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie…” (Jk 4,3). Popularnie mówi się: dewota, dewotka. Bardzo się wyczuwa taką fałszywą pobożność, ona bardzo razi. Przychodzi mi na myśl makabryczne porównanie – to tak jakby ktoś poruszał ciałem zmarłego człowieka, żeby udawać iż on żyje. Bo życie jest w Duchu i prawdzie, a nie w ciele.

Read the rest of this entry

Dom modlitwy czy jaskinia zbójców?

Przeczytałam w wakacje w „Pamiętniku Duchowym” św. Małgorzaty Marii Alacoque słowa Pana Jezusa o tym, jak boli Go brak szacunku  (szczególnie rozmowy) w Jego Obecności w Najświętszym Sakramencie. Nie pamiętam niestety dokładnych słów, ale sens był taki. Bardzo te słowa mnie dotknęły i pozostały w sercu. Przypominają mi się one zwłaszcza wtedy, jak ludzie gadają w kościele (jakby to święte miejsce nie różniło się niczym od np. muzeum). Sama niestety mam też problem z pilnowaniem się, aby swoją postawą i milczeniem uszanować Obecność Boga Żywego. 

Nasze zachowanie się w kościele wyraża naszą wiarę w rzeczywistą Obecność Boga lub jej brak. Czy w obecności jakiejś zacnej osobistości (prezydenta, króla, biskupa) usiądę sobie z koleżanką i będę gadała w najlepsze? Chyba nie, bo obecność tej osobistości będzie mnie krępowała no i poza tym wypada okazać jakiś szacunek; może wypadałoby raczej słuchać i milczeć, co ta zacna osoba ma mądrego do powiedzenia? (w pałacach tyranów, takich małych kopii Stalina lub Hitlera, mamy gwarantowaną stratę głowy za taką ignorancję…..).

Read the rest of this entry