Nie ma większej Miłości

dzieciątko„O Miłości niepojęta! Zaiste nie masz większej miłości nad tę, mocą której Bóg stał się ciałem, aby mnie nią ogarnąć i przebóstwić. O Niepojęty, Ty dałeś się pojąć! O Niestworzony, tyś stał się stworzeniem! O myślą Nieogarnięty, Ty dajesz się ogarnąć! Panie, uczyń mnie godną wejrzeć w głąb tej najwyższej miłości, którą obdarzyłeś nas i wciąż obdarzasz w Twoim Świętym Wcieleniu!”         bł. Aniela z Foligno

Jak te przepiękne słowa mają się do tak rozreklamowanej i lubianej „kolędy”: „Maleńka miłość w żłobie śpi”. Pewnie autorzy (i prawdopodobnie propagatorzy) są nieświadomi herezji, jaką tam wetknęli, dlatego to nie jest w żaden sposób atak na nich. Chcemy tylko zwrócić uwagę na te słowa, aby nie przyniosły one szkody duszom poprzez nieświadome przyswajanie ich jako prawdziwych. Otóż Miłość Boża nie jest maleńka, lecz nieogarniona, niepojęta! To prawda, że ukryta w maleńkim Ciele, lecz Najpotężniejsza i Największa. 

Istotą Tajemnicy Wcielenia jest to, że Bóg stał się Człowiekiem, takim jak my, łącząc w sobie dwie natury (i żadnej nie ujmując – jest w pełni Bogiem i w pełni Człowiekiem). Cud niepojęty dla ludzkiego rozumu, który powinniśmy adorować i wierzyć bez dyskusji. Tak jak Maryja i Józef czy pasterze nie mieli żadnej wątpliwości, że To Niemowlę to Bóg Nieskończony! A przecież tak po ludzku zobaczyli normalne, płaczące Niemowlę, z całą ograniczonością ludzkiego ciała, z jego potrzebami (Dzieciątko odczuwało mróz, głód, kłujące siano, a także chłód ludzkich serc, które nie przyjęły Go do żadnej gospody…). A jednak to małe cierpiące Ciałko mieści (czas teraźniejszy, bo przecież tajemnica Wcielenia nie skończyła się – w niebie Chrystus dalej jest Człowiekiem!) w Sobie potęgę nieskończonej Miłości Ojca Syna i Ducha Świętego. Bóg jest Miłością! 

Bóg Niezmierzony stał się bezbronnym, maleńkim Niemowlęciem, narażonym na wszystkie niebezpieczeństwa… Całkowicie oddał się pod opiekę Józefa i Maryi. Gdyby nie Ich heroizm i świętość, to Pan Jezus zostałby zamordowany (np. podczas rzezi Heroda). Tajemnica Wcielenia, czyli połączenia się natury ludzkiej z Boską ma swoje przedłużenie w Przenajświętszej Eucharystii. Ten maleńki kawałek Chleba to Bóg – Człowiek, który zechciał tak zbliżyć się do nas. Ten Cud możemy oglądać i adorować niemalże ciągle, w każdej konsekrowanej Hostii. I pomyśleć, że nasz Pan w Eucharystii staje się jeszcze bardziej bezbronny i mniejszy niż jak się Narodził. I po co Bóg tak się uniżył, tak zaryzykował? Dlaczego? Św. Tereska od Dzieciątka Jezus wyznaje: „O Jezu! pozwól mi powiedzieć Ci w nadmiarze wdzięczności, że Twoja miłość posuwa się aż do szaleństwa.” Chyba nie ma lepszych słów. Taki Cud jest szaleństwem ze strony Boga. Bóg w Eucharystii prawdziwie wydał się w nasze ręce, naraził się na niewdzięczność ludzką, obojętność, niewiarę, profanacje, świętokradztwa, brak jakiegokolwiek szacunku i miłości i to często od najbliższych (czyli ludzi mających się za dobrych katolików…).

Ten mały, okrągły opłatek (to dla ludzkich oczu) mieści w Sobie potęgę Miłości Trójcy Świętej. „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię!„. Jakiż to ogień? Wszyscy słusznie interpretują, że chodzi o ogień Bożej Miłości. Ale wszyscy myślą, że skoro nie dostrzegają jej działania, to znaczy, że miłość jest słaba, mała – jak w tej nieszczęsnej kolędzie (w nawiasie warto dodać, że nie tylko słowa, ale i muzyka nie nadaje się do użytku chrześcijan). Można się obawiać, że powyższy twór pseudo-artystyczny jest lubiany właśnie między innymi dlatego, że poniża tę nieskończoną Miłość. Wielkie słowa? A co, kto teraz klęka przed Najświętszym Sakramentem??? Ilu ludzi jest wdzięcznych i adoruje ten Cud, a ilu Go depcze, poniewiera, nie szanuje, a w najlepszym wypadku okazuje mrożącą obojętność? Boże mój, jakże zranione jest Twoje miłujące Serce! Człowiek nie potrafi nawet przyklęknąć przed Tobą obecnym w Najświętszej Eucharystii. W którejś kolędzie śpiewamy, że wół i osioł klękają, a człowiek nie potrafi zgiąć kolan… Nie okazujecie elementarnego szacunku, który okazujecie często np. zwykłemu urzędnikowi, a mówicie że wierzycie (nie mówiąc już o tym, że powinniśmy kochać) w niepojętą Miłość Bożą ukrytą w św. Eucharystii? Jak byście wierzyli, to byście posadzkę lizali przechodząc przed Królem nieba i ziemi. Dlatego podoba wam się ta dziwna kolęda, bo uspokaja wasze sumienia, że miłość tu ukryta jest taka maleńka, aż chce się dodać: niegroźna, ciapowata, infantylna. Do czasu. Teraz jest czas Miłosierdzia. Bóg czeka na nawrócenie. Jak długo jeszcze i co będzie dalej???

Reklamy

Posted on 27 grudnia 2015, in Medytacje and tagged , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: