Monthly Archives: Maj 2016

Im więcej łamie się zasad w Liturgii tym lepiej!

Pełna swoboda. Owsiakowe: „róbta co chceta” w pełni króluje. Odnosi się wrażenie, że im ktoś więcej złamie zasad i rubryk ten dostanie od biskupa większą nagrodę…

Np. można swobodnie dodawać do kanonu Mszy św. wezwania świętych ilu się chce i do woli. Nie takie to na pozór złe, bo co komu niby święci przeszkadzają? Mnie tu przeszkadzają bo to nijak ma się do rubryk. I myślę, że i świętym w niebie to przeszkadza, że wykorzystuje się ich do szargania Sercem Kościoła (Eucharystia to Serce Kościoła). Ale to i tak drobiazg. Dalej – soli sobie ten czy inny ksiądz dowcipasy, błyskotliwe komentarzyki to tu, to tam. Nie mówiąc już o tym, że przy okazji mają w nosie Najświętszy Sakrament – dają temu wyraz przez jakikolwiek brak szacunku, jak chociażby zwykłe przyklęknięcie (oczywiście nie wszyscy – nie generalizuję, ale jest duży problem). Modlitwa Powszechna czytana z jakiegoś sprytnego ogólnopolskiego opracowania zupełnie łamiąca wszelkie zasady dotyczące tej części liturgii. Dla tych co nie wiedzą – ilość wezwań oraz ich kolejność jest w rubrykach ściśle określona (średnio powinno być jakieś 5, a teraz jest z piętnaście). A sama treść tych wezwań przyprawia o mdłości – można je streścić czymś w rodzaju: „Panie Boże jest fajnie i my jesteśmy fajowi to zrób, by było jeszcze trochę fajniej i w ogóle to pa pa…” Niestety to nie dowcip. Wsłuchajcie się uważnie jak zniszczono wezwania tej części Mszy św. Dalej – wszelkie przepisy mówiące o zakazie wprowadzania tronów na wysokości tabernakulum są nagminnie łamane! Można by przykładów mnożyć i mnożyć… Naszego świętego papieża Jana Pawła II bardzo bolały nadużycia w Tajemnicy Eucharystii. Oto Jego Słowa: „(…) Jak więc w obliczu takich faktów nie wyrazić głębokiego bólu? Eucharystia jest zbyt wielkim darem, ażeby można było tolerować dwuznaczności i umniejszenia.” Ecclesia de Eucharistia  Oj, a za czasów Jana Pawła jeszcze nie było tak źle jak teraz, oj nie! To, co się teraz dzieje już wprowadza apostazję w Kościele.

Wracając do wykorzystywania świętych, to nie daruje się nawet Najświętszej Maryi. Otóż w celu rozreklamowania fałszywego oblicza kultu miłosierdzia posłużono się Jej tytułem „Matki Miłosierdzia” w nabożeństwach majowych. Dowód jest w czytankach majowych. Z dnia na dzień nasila się reklama fałszywego miłosierdzia – jakoby Bóg to taki sympatyczny, lajtowy kumpel – tatuś, zawsze absolutnie zawsze wybaczający (więc piekła nie ma?). Nie ma miłosierdzia dla nieskruszonego grzesznika – ale właśnie to próbuje się na siłę wymazać z Magisterium Kościoła. I w ten sposób zabija się dusze. Na wieczność. Byłam dziś na ślubie koleżanki. Doznałam szoku, bo ksiądz Jezuita pozwolił sobie na znaczące zmiany w formule nałożenia obrączek!!! Ta ostatnia rzecz tak nas dobiła, że powstał ten artykuł.

Wielu pewnie powie, że ten artykuł jest krytykujący wszystko, czepiający się itd. Ale czy nie widzimy, że tak faktycznie się dzieje i że totalna większość katolików już zupełnie przyzwyczaiła się do takich luzackich zmian? Niedługo prawie na nikim nie zrobi wrażenia np. zmiana przysięgi małżeńskiej czy zmiana formuły Przeistoczenia… A katolicy wciąż śpią i śpią, głusi na Słowa Prawdy i ostrzeżenia, zajęci swoim sielankowym życiem…

(…) „Słuchajcie proroków. Nie popełnijcie tych samych błędów, kiedy Mój naród nie słuchał Mojego proroka Noego. Odwrócili się od niego; nie chcieli słuchać, zajmowali się swoim codziennym życiem, jedli i śmiali się, całkowicie zapominając o tym straszliwym losie, który ich czekał.” http://jezusdoludzkosci.pl/2010-11-20-07-20-powstanie-grup-satanistycznych-i-panowanie-nad-swiatem

(…) „Wszyscy ci, którzy znają Moje Nauczanie, dostrzegą zmiany w odprawianiu Mszy Świętej.”  http://jezusdoludzkosci.pl/2012-04-16-18-00-ja-wasz-umilowany-jezus-nigdy-nie-moglbym-podkopywac-mojego-wlasnego-kosciola

Reklamy

Chrystus Najwyższy Kapłan wzorem najwyższego posłuszeństwa

Posłuszeństwo w Kościele. Wszystkim? Nawet masonom? To przykre, ale odpowiedź na smutne i szokujące pytanie brzmi: „tak”. Tak, dopóki papież, kardynał, biskup, proboszcz itd. nie określi się wprost jako heretyk – czyli ktoś kto bezpośrednio odrzuca główne prawdy wiary Kościoła katolickiego. Dopóki zręcznie to ukrywa, tak samo jak swoją przynależność do „czarnych”, dopóty właściwie – zgodnie z zasadą hierarchiczności Kościoła katolickiego – winniśmy zachowywać posłuszeństwo. Szczególnie w trudnym położeniu są kapłani. Mając świadomość, że ich biskup (któremu z racji święceń bezpośrednio podlegają) jest masonem, żyje niemoralnie i nawet namawia do rozgłaszania błędnych nauk – muszą mu być posłuszni! Oczywiście nie we wszystkim. Nie wolno być posłusznym bezpośrednim zaleceniom ewidentnie złym, niemoralnym, heretyckim. Ale tylko w tym wypadku. Przykład?

Załóżmy, że proboszcz X dostaje listy od swojego biskupa, w których ten żąda od niego, by np. głosił często na kazaniach „nową” naukę o Mszy św.. O tym, że Msza św. to tylko uczta braterska – a nie uobecnienie Chrystusowej zbawczej Ofiary na Krzyżu. Ot, po prostu żeby ważniejszą istotę Mszy św. wyciąć (już nad tym od dawna pracują), a zostawić tylko element uczty – tak jest np. u protestantów. Ale nasz bohater X się nie daje. Sprzeciwia się w ten sposób, że nie atakując swojego przełożonego personalnie (posłuszeństwo wiąże się z szacunkiem – od karania jest Bóg) rozgłasza nauki przeciwne od tych, które życzył sobie biskup – czyli właściwe wierze katolickiej. Zdenerwowany biskup suspenduje owego proboszcza. I co teraz? Suspensa, nawet jeśli jest totalnie niesprawiedliwa zawsze powinna być przyjęta. To przyjęcie kar kościelnych jest dowodem na świętość i pokorę kapłana czy nawet zwykłego wiernego. Tego typu kary doznawało (i z uległością przyjmowało) wielu świętych – nawet dotknęło to słynnego świętego już za życia św. Ojca Pio!

Tak samo postąpił Chrystus. Stał się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Mało kto zwraca uwagę, że przecież Jezus był synem prawa żydowskiego – był poddanym ówczesnej hierarchii. Ten akt heroicznego posłuszeństwa naszego Zbawcy miał swój szczyt w czasie sądu w nocy z Wielkiego Czwartku na Piątek. Wtedy, gdy wyznał prawdę wobec sanhedrynu, że jest Synem Bożym, arcykapłan (i to nie tylko w znaczeniu ludzkim, bo tą hierarchię do śmierci Jezusa uznawał Bóg) ogłosił: „zbluźnił, na co jeszcze potrzeba świadków?”. Innymi słowy wydał wyrok skazujący, wykonany przez Rzymian. I nie tylko głosowi z nieba, posłannictwu danemu Mu przez Ojca Chrystus jest posłuszny. Jest posluszny arcykapłanowi prawdziwej religii – czyli jakby swojemu przełożonemu. Poddaje się jego rozkazowi pójścia na śmierć. Któs powie – przecież i tak nie miał szans z sanhedrynem, i tak by Go zabili. Miał stuprocentowe. Wystarczyłby jeden akt Jego Boskiej Woli i zmiótłby swoich wrogów jak piórko. Ale na szczęście dla nas (bo nie byłoby Odkupienia) nie czyni podobnego aktu. Jest zmiażdżony posłuszeństwem. I Jego umiłowani słudzy – kapłani – też powinni tacy być. Męczeństwo? Tak – i to przez wielkie „M”!

Ale z posłuszeństwa wynika zawsze wielkie dobro, a z nieposłuszeństwa zawsze zło. Co z tego, że jakiś ksiądz głosi naprawdę piękne nauki, ale od lat wytrwale sprzeciwia się przyjęciu być może niesłusznych kar? Ano to z tego, że w istocie jest schizmatykiem i iść za nim i słuchać go nie wolno. A wielu to czyni i promuje go na glorii.tv! To tak jakby słuchać współczesnego Lutra. Chyba 90% nauk Lutra było pięknych i prawdziwych. Ale te 10% wystarczyło, by dokonać najstraszliwszej jak do tej pory (bo zanosi się na gorszą) schizmy w dziejach Kościoła!

Pisząc komentarze bądźcie wyrozumiali – temat jest absolutnie niewyczerpany. To jakby naświetlony jeden wątek szczególnie pasujący na tak święty dzień jak święto Chrystusa Najwyższego Kapłana.

więcej na ten temat: https://przeciwherezjom.com/2016/05/16/posluszenstwo-nawet-episkopatowi-zobacz-kiedy-trzeba-byc-poslusznym-a-kiedy-nie-mozna/

 

 

 

DRAMAT APOSTAZJI – Rozmontowano właśnie wiarę katolicką. Rzym jest w apostazji

Dramat apostazji

30 Kwiecień 2016

Iesus Christus heri et hodie idem, et in saecula!
Doctrinis variis et peregrinis nolite abduci.

„Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki.

Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom” (Hbr 13, 8-9).

W trosce o podwyższenie wiary katolickiej i w trosce o zbawienie dusz ten wpis. Nie można milczeć, gdy dzieło Boże jest poniewierane a zbawienie dusz poważnie zagrożone.

Czas zrozumieć: apostazja jest już jawna, publiczna i powszechna.
To, czego się naucza, w niejednym aspekcie jest sprzeczne z tym, czego Kościół Katolicki uczył przez wieki, a zatem nie jest to wiara katolicka. Oficjalnie otwarto furtki do Komunii Świętej dla ludzi żyjących w grzechu śmiertelnym (z punktu widzenia prawa katolickiego jest to oczywiście otwarcie fikcyjne, bezskuteczne, nie mające żadnej mocy prawnej). Zagrożone jest zatem wieczne zbawienie milionów dusz, które deklarują jeszcze wiarę katolicką.
Nie można więc dawać posłuchu tym fałszywym naukom i praktykom, nie można ich popierać ani wspierać.

Należy chronić młodzież przed kontaktem z siewcami fałszu.
(…) Należy gromadzić się w domach, w rodzinach, w sąsiedztwie, w gronie znajomych – na codzienne odmawianie Różańca.
(…) Nie należy wspierać – także materialnie – środowisk, w których naucza się błędu, ani ludzi głoszących błędne nauki.
Wielu ochrzczonych jeszcze w ogóle nie zdaje sobie sprawy z grozy sytuacji.

Rozmontowano właśnie wiarę katolicką. Rzym jest w apostazji.

Pewien Arcybiskup mówił jakiś czas temu: Rome a perdu la foi, mes chers amis.Rome est dans l’apostasie. Ce ne sont pas des paroles, ce ne sont pas des mots en l’air que je vous dis. C’est la vérité. Rome est dans l’apostasie. On ne peut plus avoir confiance dans ce monde-là. Il a quitté l’Église, ils ont quitté l’Église, ils quittent l’Église. C’est sûr, sûr, sûr, sûr.

Św. Piotr woła: „Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!” (Dz 2, 40).

Quicumque vult salvus esse,
ante omnia opus est ut teneat catholicam fidem.
Ktokolwiek pragnie być zbawiony,
przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary.
(Wyznanie wiary św. Atanazego)

Ecclesia ibi est, ubi fides vera est.
Kościół jest tam, gdzie jest prawdziwa wiara.
(św. Hieronim, Doktor Kościoła)