Archiwa blogu

Dramat uczciwego księdza!

Dramatyczne świadectwo kapłana: nie chcę udzielać Komunii na rękę, ale mnie zmuszają!
Data publikacji: 2020-03-11 13:01
Data aktualizacji: 2020-03-11 15:41:00WIADOMOŚCI

W dobie koronawirusa mierzymy się z różnymi nowymi problemami. Redakcja PCh24.pl otrzymuje w tych dniach wiele listów od wiernych, którzy z oburzeniem opowiadają jak niektórzy kapłani próbują zmusić ich do przyjęcia Komunii św. na rękę. Ale problem sumienia mają również ci duchowni, których zmusić do tego próbują przełożeni – proboszczowie. Oto świadectwo jednego z nich:

Jestem młodym księdzem. Ostatnio podczas śniadania rozmawialiśmy z proboszczem o zagrożeniu koronawirusem, który, jak wiadomo, rozprzestrzenia się i po naszym kraju. Ksiądz Proboszcz pytał mnie, czy moim zdaniem należy informować wiernych o tym, aby przyjmowali Komunię Świętą na rękę. Powiedziałem, że nie należy siać wśród wiernych paniki. Chciałem w ten sposób wybrnąć z niezręcznej sytuacji, ponieważ jestem przekonany, że właściwa postawa przyjmowania Ciała Pańskiego, to przyjmowanie go od kapłana do ust, najlepiej w pozycji klęczącej. W końcu to jest Bóg, a przed Bogiem się klęka. Na tym nasza poranna rozmowa się zakończyła.

 

Kiedy byłem poza parafią zadzwonił do mnie jeden z wiernych, cały zdruzgotany, przekazując mi informację, że na Mszy Świętej wieczornej Ksiądz Proboszcz ogłosił, że udziela Komunii jedynie poprzez podanie jej na rękę. Byłem bardzo zaskoczony. Po powrocie do parafii, przed Mszą Świętą proboszcz powiedział, że również ode mnie wymaga, abym udzielał Komunii Świętej wyłącznie na rękę, a przed samym obrzędem Komunii poinformował wiernych, że tylko w ten sposób będzie Ona udzielana. Byłem zaskoczony, a wewnętrznie rozbity.

Podczas Mszy nie podałem komunikatu o Komunii na rękę i udzieliłem jej wiernym do ust. Po zakończonej Mszy Świętej Ksiądz Proboszcz wezwał mnie do siebie i oznajmił, że to ostatni raz, kiedy toleruje coś takiego. Odtąd, mam komunikować jedynie w sposób przez niego zarządzony, a więc dając wiernym Ciało Pańskie na dłoń.

Jestem rozbity. Z jednej strony posłuszeństwo Proboszczowi, a z drugiej świadomość, że każda Komunia na rękę to profanacja – chodzi o możliwość pozostawania partykuł na dłoni osoby przyjmującej. Przecież my, kapłani, po każdym kontakcie z Przenajświętszym Ciałem Pana Jezusa obmywamy palce! A niby jak ma to uczynić wierny? Dodatkowo wiem, że Postaci Eucharystycznych, według wielowiekowej tradycji Kościoła mogą dotykać rękoma tylko ci, których ręce zostały konsekrowane. Nikt inny.

Przyznam, że od rozmowy z Księdzem Proboszczem jestem rozbity duchowo. Żyję w świecie sprzeczności, pomiędzy wielowiekowym nauczaniem Kościoła, a tym, co teraz ode mnie wymagają. Wykonałem kilka telefonów do zaprzyjaźnionych księży. Ci bardziej tradycyjni tłumaczą, że trzeba być posłusznym, że należy oczyścić komunikant z partykuł. Niektórzy cieszą się, że nie będą musieli „celować” oraz że „to dobrze, przynajmniej się nie zarazisz”.

Zastanawiam się w jakim świecie ja żyję? Już nie ma świętości? Według nich Ciało Pana Jezusa to nie jest prawdziwe Ciało, a w każdej cząstce nie jest obecny cały Chrystus?

Co mam robić?

Nazwisko księdza do wiadomości redakcji (chyba pch24)

Read the rest of this entry

Kogo ukarać?

Niedawno usłyszeliśmy, że jest w Polsce pewien kapłan – marianin, który został obłożony karami kościelnymi za to, że odmówił udzielenia Komunii św. na rękę. Każdy (prawie) powie, że słusznie. Prawo jest prawem i mówi ono, że kapłanowi nie wolno odmówić udzielenia Komunii św. choćby komunikujący prosił nawet właśnie na rękę. W takim razie proponuję ukarać o wiele większego winowajcę (o ile jeszcze tego nie uczyniono). Póki co, podobno Ojciec Święty Benedykt XVI jeszcze żyje – a to właśnie jest ów winowajca. I to na jaką skalę. Oficjalnie, w roku 2008 odmówił wszystkim chcącym przyjmować Komunię św. z Jego papieskich rąk przystępowania inaczej jak na klęcząco i do ust. Cała reszta świata katolickiego została straszliwie obrażona. I trwał ten „proceder” do samego końca!!! (Być może kara przyszła chociażby w postaci owego „końca” – kto wie???). No dobrze, dosyć czarnego humoru. Jednak przez to smutno – wesołkowate rozważanie chcielibyśmy zwrócić uwagę na absurdalność (niesłuszność?) kary nałożonej na ks. marianina. Bo bądźmy przytomni – przecież klękanietak zdecydowana postawa Papieża Benedykta XVI była absolutnie jawną i stanowczą deklaracją w jaki sposób tylko i wyłącznie (!!!) wolno wiernym na całym świecie przystępować do Komunii św. Nie pomagały w przeszłości kazania (jedno jest na naszej stronie), encykliki i inne dokumenty papieży ostatnich dziesięcioleci. Nie pomogły świadectwa takich gigantów świętości jak Matka Teresa z Kalkuty (wg niej, Komunia św. na rękę jest większym grzechem niż aborcja!!!). Nie pomagają świadectwa i prawne opracowania co najmniej dwóch biskupów (np. świadectwo argentyńskiego biskupa) nie zostawiające cienia wątpliwości, że w świetle Magisterium Kościoła Katolickiego „komunia na rękę” jest bezprawiem. Więc koniec końców Benedykt XVI uciekł się do bardzo wyrazistej i nowej – wręcz medialnej – formy pokazania jaka powinna być właściwa postawa komunikujących i… uwaga i… kapłanów. Tak – kapłanów. Benedykt XVI odmówił – i w odmowie wytrwał do końca. Kapłani powinni (nie tylko mogą ale właśnie powinni!!!) Go naśladować. I czy w oczach Bożych kary nałożone na naszego bohatera księdza są ważne? Wątpliwe. Nie namawiam do nieposłuszeństwa biskupom, bo prawdziwie pobożny kapłan przyjmie karę niezasłużoną i całkowicie niesłuszną w duchu pokory i z radosnym sercem: „Lepiej cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle”. A czyż na karę nie zasłużyli ci, co ją nałożyli? Być może, ale trzeba to zostawić Panu Bogu, a my powinniśmy za pasterzy Kościoła, którzy błądzą usilnie się modlić i wybaczać. Nic więcej. Żadnych rozwiązań siłowych.

Kilka miesięcy temu rozmawiałem z osobą, która praktykuje „komunię na rękę”. Bezskutecznie, jak na razie. Jej główny argument, to zdziwienie, że skoro prawda jest taka, jaka jest, to dlaczego żaden z Papieży nie przeprowadził porządku siłą? Ot, ze dwieście ekskomunik, kilka tysięcy księży ukaranych pomniejszymi karami i… mielibyśmy w kościołach porządek i rygor. Nawet inwalidzi ze strachu zginaliby kolana. Ostatnią myśl (nie moją) zostawiam bez komentarza. Rozważcie to sami – podanie rozwiązania na tacy uwłaczałoby Waszemu intelektowi.

***

więcej info o komunii św. na rękę np. tutaj: http://poznajmy-prawde.blog.onet.pl/2010/02/24/papiez-przywraca-komunie-na-kleczaco/

Wojna 40-letnia o…klęczenie!

M-B-CZCo to za wojna? Ktoś coś tu wymyśla? Oj, wojna i to o wiele większa niż atomowa. Straszliwe uderzenie nakierowane jest w samo Serce Kościoła czyli Najświętszą Eucharystię. Wszystkie rozpowszechnione i podobno ulegalnione (jakoby za pozwoleniem władz kościelnych, a to jest kłamstwo) akty, sposoby profanacji czy chociażby zobojętnienia, braku szacunku względem Najświętszego Sakramentu – to są sposoby, którymi próbuje zniszczyć się kult św. Eucharystii, a co z tym się bezpośrednio wiąże – Kościół. Jak szatan zniszczy Kościół (na szczęście Pan zapowiedział w Ewangelii, że to się nigdy nie stanie) – a zadać cios w Serce to zabić – to już cały świat klęknie przed demonem na kolana. Ale tak się nie stanie. Oczkiem w głowie dla wrogów Kościoła jest tak jak przez wiele stuleci Polska. Znowu naszym zadaniem jest powstrzymać nawałę tylko tym razem o wiele gorszą od tureckiej i szwedzkiej i paru innych razem wziętych. I powstrzymamy i zwyciężymy! 

Batalia toczy się w największym nasileniu od mniej więcej 40 lat (stąd tytuł), a masoneria i moderniści nadal są zszokowani, bo jak do tej pory jeszcze Polska jakoś się trzyma. Trzyma się Chrystusa, sakramentów, wiary katolickiej. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby powszechnie dobrzy katolicy nie uwierzyli w jedno z największych kłamstw naszej epoki. Kłamstwo to polega na tym, że wszelkie profanacje czyli „genialne” i nowoczesne – modernistyczne metody związane np. z przystępowaniem do Komunii św., nadzwyczajnymi szafarzami, zmianami w prezbiteriach (oj! jest tego dużo) zostały wprowadzone legalnie – mało tego, że kolejni Papieże tak sobie życzyli. Nie, nie życzyli sobie, ani Chrystus sobie nie życzył. Fama poszła, że ten kto np. nie chce przyjąć Komunii św. z rąk nadzwyczajnego szafarza to sekciarz i nie słucha się Kościoła. Jest oczywiście na odwrót. Ale te wszystkie kłamstwa będziemy tu próbowali stopniowo demaskować, żeby polscy katolicy mogli stawić skuteczniejszy opór najeźdźcom, którzy chcą nam wyrwać największy Skarb – Eucharystię – bijące Serce Kościoła!

Aby lepiej zrozumieć tajniki tej wojny duchowej, wniknęliśmy trochę w historię Kościoła i powiązaną z nią historię najnowszą naszej Ojczyzny, która pozwoliła nam wiele zrozumieć. Poniżej dzielimy się tymi spostrzeżeniami.

Pewien polityk (Jan Maria Jackowski) napisał kiedyś książkę pt: „Bitwa o Polskę”. W książce było dużo o próbach niszczenia naszej Ojczyzny na płaszczyźnie politycznej i gospodarczej. Atmosfera bitwy, jak sugerował tytuł, została znakomicie oddana. Jednak nie tylko na płaszczyźnie społeczno – ekonomicznej toczą się boje o nasz kraj. O Obrona-Jasnej-Górywiele większa bitwa, a właściwie wojna, toczy się w sferze ducha. Kraj nasz od wieków był poligonem wielkich wojen (warto, a nawet trzeba tę historię znać!), lecz dzięki Matce Bożej wychodziliśmy z tych perypetii obronną ręką i ufam, że obecna wojna zakończy się naszym zwycięstwem. Duchowa wojna o Polskę (o wiele bardziej groźna niż fizyczna)  toczyła się przez wieki – bo o ile nasz kraj był szczególnie umiłowany przez Matkę Najświętszą, o tyle był szczególnie znienawidzony przez szatana. Nic dziwnego – Niepokalana zawsze przyciągała nienawiść apokaliptycznego smoka, który nie może Jej zaszkodzić, więc poszedł „walczyć z resztą Jej (Niewiasty) potomstwa”. Maryja chroniła nasz naród, a Bóg za Jej wstawiennictwem dawał nam wielkich wodzów – zarówno wojskowych, królów, polityków, jpII i prymasjak i dostojników kościelnych. Szczególnie wielcy z tych ostatnich to św. Jan Paweł II, Prymas tysiąclecia Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński i Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki. Specjalnie wymieniam tych związanych z okresem wojny, którą rozpoczęli w Polsce komuniści (po II wojnie światowej). Nie napiszemy tu, jak wielka była to wojna o naszą wiarę, jak wielkie bitwy były toczone, jednak warto zajrzeć do Pamiętników zmarłej niedawno w opinii świętości (dla mnie to święta i koniec) Marii Okońskiej – jest ich wydanie książkowe. Książka ta powinna być bestsellerem przynajmniej polskich katolików. Dodam tylko o ks. Franciszku Blachnickim (postać nieco mniej znana), założycielu ruchu Światło – Życie, który właśnie przez działalność tego Ruchu doprowadził nie tylko do uratowania, ale do ożywienia wiary ówczesnej młodzieży, co do dziś procentuje! Tyle historii trochę dawniejszej. Przejdźmy do początków aktualnej wojny, która rozpoczęła się mniej więcej w latach 70-tych końca ubiegłego stulecia. Read the rest of this entry