Spustoszona Winnica

droga krzyzowaW końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami?” (Mt 21, 37-39). Przypowieść o robotnikach w winnicy nie dotyczy tylko historycznego wydarzenia odrzucenia i ukrzyżowania naszego Zbawiciela. Słowo Boże jest ponad czasem i mówi też i teraz – przecież Syn Boży jest obecny tak samo (tylko trochę niewidzialnie…) w całej pełni w Swoim Kościele w Najświętszym Sakramencie. „Uszanują Mojego Syna” (duże litery, bo przechodzimy na płaszczyznę rzeczywistości, a nie przypowieści) – szanowali, przynajmniej wyznaczeni do tej funkcji poświęceni słudzy Kościoła, pilnowali szacunku i czci dla „Dziedzica” przez ponad 1900 lat. Jednak prawdopodobnie w końcu lat 60-tych XX w. to się zaczęło zmieniać (przynajmniej na zewnątrz – w sercach ta zmiana musiała nastąpić wcześniej). Źli słudzy znaleźli sposób, żeby namieszać w przepisach liturgicznych kryjąc się za hasłem odnowy liturgicznej. Wspierały ich nawet światowe media, Kościół przecież miał stać się „nowoczesny, atrakcyjny…” (ostatnio niestety znowu zaczęto posługiwać się sloganem atrakcyjności). W ten sposób szacunek względem Pana Naszego Ukrytego w Najświętszym Sakramencie zastąpiły wyrazy anty-szacunku – wymieńmy tylko część: komunia na rękę, szafarstwo świeckich, znaczne zredukowanie klęczenia (gdzieniegdzie całkowite – ostatnio nawet coraz więcej kapłanów nie klęka przy Przeistoczeniu w czasie Mszy św.!), manipulacja postem eucharystycznym (będziemy wkrótce na ten temat pisać), wyrzucanie tabernakulów do bocznych naw, ostatnio stawia się trony na wysokości tabernakulum (wbrew wyraźnemu przepisowi wprowadzonemu przez Benedykta XVI), zamienianie kościołów na sale koncertowe – nawet w czasie liturgii (czyż mocno wyeksponowani muzycy śpiewają dla chwały Bożej czy własnej?). To wszystko doprowadziło i coraz bardziej doprowadza wielu (oczywiście nie wszystkich) wiernych Kościoła do traktowania Boga obecnego w Chlebie jak kolesia. Gorzej – jak kolesia, w którego istnienie praktycznie się już nie wierzy. Są jednak tacy, którzy wierzą. Św. Paweł pisze: „diabeł też wierzy i drży” – i wielu jego sług też. Jest napisane: “To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo” i potem „Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili.” Wszystko przemyślnie zaplanowane. Najpierw znieść wszystkie możliwe wyrazy szacunku, potem projekt – plan zabójstwa, następnie wykonanie zbrodni. Słowo Boże jest nieomylne, pierwsza część projektu (zniesienie szacunku) niemal została wykonana. Tylko czekać aż dotknie Ciało Chrystusa reszta horroru. Wierzyć się nie chce, ktoś powie – bajki?! Gdyby pół wieku temu ktoś opowiedział nam, do jakich nadużyć dojdzie w kościołach, nawet w katolickiej Polsce, też by uznał takie przepowiednie za science fiction! A jednak stało się. Niektóre kulisy tej straszliwej bitwy dobra ze złem można obejrzeć tu: link do filmu.  Powyższe można odsłuchać (niekoniecznie trzeba uznać w pełni za prawdziwe – to nie jest dla nas najważniejsze), aby poczuć atmosferę tej strasznej wojny, która jest tam znakomicie oddana. Życie Kościoła to nie jest lajcik, jaki sobie zawsze wyobrażaliśmy będąc małymi dziećmi. Jednak ta wojna nie toczy się bez nas – to my decydujemy czy “Dziedzic” zostanie wyrzucony i zabity, czy nie. Kiedy Kościół w Polsce był nieświadomy (z wyjątkiem takich ludzi jak Prymas Tysiąclecia) zagrożeń napływających z modernistycznego zachodu, to usprawiedliwieniem mogłaby być owa nieświadomość. Teraz jednak nieświadomość wygasa (coraz więcej sprzeciwów wobec profanacji, artykuły w internecie itd.) i decyzje odnoszące się do czci lub profanacji Świętej Eucharystii są z wolnej woli. Teraz wypełnia się proroctwo Symeona: “Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu”. Teraz kończy się czas letnich, stajemy się albo zimni albo gorący – oby tych ostatnich było jak najwięcej. Nie bójcie się, jeśli czujecie się nie w porządku, gdy nie macie odwagi uklęknąć do Komunii św., albo zwrócić uwagę komuś na niewłaściwe zachowanie – w dzisiejszych czasach to niemal heroizm! Staniecie się odważni – przyjdzie taki czas, tylko proście o to. To czas Męki Kościoła i Chrystusa Eucharystycznego – Dwa Misteria ze sobą ściśle zjednoczone. W czasie ziemskiej Męki Chrystusa tylko kilkoro uczniów (głównie uczennic) Mu towarzyszyło – tak samo jest i teraz, ale to nie znaczy, że inni Go nie kochali. Kochali naprawdę, ale wtedy jeszcze ich miłość była niedojrzała, potrzebowali pokropienia Najświętszą Krwią i wylania ognia Ducha Świętego. Tego samego potrzebują i współcześni uczniowie… Wielu miłujących przyjaciół Chrystusa rekrutuje się też spośród tych, co nie chcą czytać tego bloga, a nie czytają dlatego, bo czują ból i przerażenie. Mają szlachetne serca i odczuwają ból, gdy im się przypomina o cierpieniu Mistycznego Ciała Chrystusa – bo Go kochają i współcierpią. Ból wielki, dlatego uciekają przed nim – nie chcą widzieć i słyszeć. Nie bójcie się, jesteście wzywani do pójścia za Nim cierpiącym i poniżanym – Bóg da wam siły, byście nie ustali w tej drodze. Co możemy zrobić, by nie pozwolić i zatrzymać rozszerzanie się braku czci i szacunku w kulcie Eucharystii? Mamy się bić z tymi, którzy bezprawnie otwierają drzwiczki tabernakulów (o, jak to boli…)? Nie, nie możemy walczyć nienawiścią! Możemy walczyć tylko miłością: dać osobisty przykład właściwego zachowania np. w czasie Mszy św. (co wiąże się z wielką odwagą), możemy się modlić. Dużo różańców, adoracji eucharystycznych – potrzebna jest ekspiacja (tzn. wynagrodzenie zniewag), Koronka do Miłosierdzia Bożego. Nawet wspólnotowe nabożeństwa ekspiacyjne – wszystko w swoim czasie – Matka Boża poprowadzi i pomoże znaleźć sposoby do ratowania Kościoła. Walczmy o uszanowanie dla Ciała Chrystusowego. Jeśli coraz więcej gorących serc będzie Go miłować i czcić, to zatrzymamy ciąg dalszy tej strasznej przypowieści o robotnikach winnicy i wtedy nie wypełni się to przynajmniej w naszej Ojczyźnie: „Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono; rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz. Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym. Oczekiwał On tam sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy” (Iz 5, 5-7). Czy chcemy żeby taki los spotkał Kościół, Polskę?! Bóg – Sędzia Sprawiedliwy, jednak bardziej pragnie dla nas Miłosierdzia i walczy o nas: „Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci,  jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście.(Łk 13,34)  (Jeruzalem to symbol sług Kościoła) –  Pocieszmy serce naszego Odkupiciela i dajmy się zgromadzić, nie odrzucajmy Go, jeśli bowiem odrzucimy Chrystusa, będzie z nami gorzej niż z pisklętami pozbawionymi kwoki!

Reklamy

Posted on 30 października 2014, in NADUŻYCIA!!! and tagged , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: