Święte milczenie

cichoPoganin wchodzący do swojej świątyni ma świadomość poczucia sacrum. Są tam miejsca przed którymi wypada mu uklęknąć – np. posąg jakiegoś bożka. Jednak chyba najbardziej czytelnym znakiem, że wchodzący ma poczucie sacrum jest cisza. Jeśli wchodzę do świątyni to koniec z rozmowami, słuchaniem muzyki na mp3, często wyłącza się komórki (albo przynajmniej wycisza). Tak jest w wielu świątyniach, ale o zgrozo najmniej w katolickich, i to fatalne zachowanie nie dotyczy tak bardzo niewierzących turystów, co „fachowców” od Pana Boga z wielu (nie wszystkich) gorliwych katolickich grup.Czyż nie zdarza się nieraz tak (oczywiście problem dotyczy części, a nie wszystkich): „Pewna grupa modlitewna spotyka się na półgodzinną modlitwę w kościele. Potem do Mszy św. zostaje kilka minut. Dobra okazja, żeby się dowiedzieć, co się dzieje np: u Kowalskiej, w międzyczasie w kościele gromadzą się ludzie, próbują! się modlić…. Ileż rozmów potrzebnych, bo świeca zgasła i mniej potrzebnych i…. I na głos i szeptem. I po co? Chyba tylko po to, żeby spowiedź trwała dłużej. Jeszcze rozmowy najcichsze – z samym sobą. W brzuchu burczy, niedługo agapa – jak to dobrze… O jest Hela – to sobie pogadamy, ciekawe gdzie była na wakacjach? itd….”
Kto z nas nie obraził Pana naszego w ten sposób. Miserere. Przepraszamy Cię, Panie. Nikt z nas nie jest bez winy. Nie istnieje tu jednak tylko problem bycia lub nie bycia bez winy. Nie. Powinno się wyznaczyć jakieś szczebelki doskonałości w zakresie powściągania hałaśliwego zachowania przede wszystkim w kościele, ale także poza nim. Św. Bernard z Clairvaux napisał rozprawkę na temat 12 stopni pychy. Może warto się pokusić o podobną rozprawkę na temat 12 stopni gadulstwa (czy odwrotnie – świętego milczenia). Nie napiszemy tu takiej, (a może ktoś to napisał?). Jedno wydaje się być teraz pewne – że jest tendencja do spadku w stronę rozgadania – widać to gołym okiem (a raczej słychać jednym uchem). A to oznacza brak szacunku – bardzo wielki brak wobec Świętej Obecności naszego Pana w Najświętszym Sakramencie. To oznacza też brak wiary – trzeba powiedzieć mocno: poganie bardziej wierzą w swoich nieistniejących bożków niż niejeden z nas w realną przecież Obecność Chrystusa w Eucharystii. Taka postawa też ma swoje zatrute źródło w pysze. Pycha, która gorliwemu katolikowi wmawia, że przez fakt bycia członkiem (i to gorliwym – mocnym) Kościoła katolickiego, jest niejako kolegą Pana Jezusa. Niebo ma zaklepane (trzeba dodać w nawiasie, że herezja o pewności zbawienia dotyczącej niemal każdego człowieka, a w podtekście negująca wręcz praktyczne istnienie piekła i Sprawiedliwości Bożej – bo Bóg jest Miłosierny, co jest prawdą, ale przypomnijmy sobie katechizm, a w nim wpis o rodzajach grzechu przeciw Duchowi Świętemu – jest tam coś o nadużywaniu wiary w Miłosierdzie Boże; więc kończąc ten długi nawias – herezja ta się ostatnio bardzo szerzy w kręgach katolickich), bo na nie zasłużył (czym???? – że chodzi do kościółka?, że nie pije alkoholu i nie pali papierosów i nie przeklina i dba materialnie o swoją rodzinę?) i co ciekawe – bo ma jakąś tam wiedzę o Bogu. Ma Boga na talerzu…. „Wiedza wbija w pychę„. Oj, wbija. Dziwne, że nikt dziś nie zwraca uwagi na: „Bojaźń Pańska początkiem mądrości” (Ps 111,10 i podobne Syr 1,14). W miejscu bojaźni już gołym okiem widać pewność, wyniosłość, a w niektórych wypadkach wręcz arogancję w stosunku do Boga ludzi bardzo wierzących. Jest straszny przykład szacunku wobec ziemskiego króla – zbrodniarza Stalina. Otóż jego sługusi wiedzieli, żeby w jego obecności poruszać się po cichu – nie znosił hałasu. Jeden z jego wielbicieli podbił sobie nawet buty czymś miękkim, zapłacił za to życiem, bo Stalin przeraził się, że to szpieg… Przykład pokazuje, jak ludzie z lęku potrafią czcić swoich ludzkich królów – przede wszystkim cichym zachowaniem. Oni z lęku, a bojaźń Boża nie jestem tym samym co lęk. To jeden z darów Ducha Świętego, wg. teologii najniższy lub początkowy – niejako fundament następnych darów, z ich koroną – darem mądrości. Dary Ducha Świętego streszczają ten najwyższy – Miłość. Początkiem bojaźń Boża. Zbyt frywolne zachowanie w kościele wskazuje na brak w nas tej bojaźni. Przydałoby się (to taka prywatna myśl – proszę nie brać jej poważnie), żeby był chociaż zwykły lęk przed Majestatem Boga w Najświętszym Sakramencie. Z drugiej strony to dobrze, że nie ma tego lęku, bo przy strachu nie bardzo jest miejsce na miłość. A tu przede wszystkim o miłość chodzi. „(…) Radosnego dawcę miłuje Bóg” (2Kor 9,7b).  No to skoro się nie boimy, to dawajmy Temu, który na wszystko zasługuje – na początek przynajmniej zewnętrzne wyrazy szacunku: poprzez stosowny (skromny) ubiór, ciszę, przyklękanie (ukłon to mało – kłaniamy się też innym ludziom – dla Chrystusa są kolana). To na początek. Dalej wprowadzajmy wewnętrzne akty strzeliste, gorliwość w modlitwie, przygotowanie serca na przyjęcie Pana w Komunii św., częstą spowiedź, Różaniec, Adoracje… Powoli, nie bójmy się, wszystkiego nauczy nas stopniowo największa czcicielka Eucharystii – Najświętsza Maryja Panna. Tylko ją wytrwale prośmy. O! taką modlitwę na pewno wysłucha! Jak Jej Serce Niepokalane z radości się rozpłomienia, gdy słyszy jakieś dziecko zanoszącego do Niej tę prośbę!

„Zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem” (Flp 2, 12). Wróćmy jeszcze do przekonania o pewności zbawienia. Na jakiej realnej podstawie tak uważamy? Pan Jezus w Ewangelii mówi o zasadzie, jaką będzie się kierował na sądzie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40) z wcześniejszymi słowami „bo byłem głodny, nagi itd.” Nigdy nie możemy być pewni zbawienia, możemy się o nie starać czyniąc dobro, które jednak powinno wychodzić dalej poza własny zaścianek – nawet wspólnoty formacyjnej czy rodziny. Mało tego: „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.” (Łk 12,48) – naprawdę, nie ma żartów. Szczególnie do świeckich (których dotyczy przecież powołanie rodzinne) skierował swoją adhortację „Familiaris Consortio” św. Jan Paweł II. Właśnie w tym dokumencie jasno naświetlił i wręcz stanowczo nakazał (nikt tego nie zauważa, że Familiaris  niemal narzuca czytelnikowi dokonanie pewnych wyborów – przeczytajmy jeszcze raz uważnie! ten dokument) wielorakie sposoby służenia bliźnim, Kościołowi. Rzeczywiście – idąc tą drogą będziemy doświadczać głębokiego pokoju – namiastki Życia Wiecznego. Ale nie będzie to bezczelna (przepraszam za słowo – ale czyż to nie jest istota problemu) pewność, że mi się należy: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś (…) Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych.” (Łk13 26.28). Wewnętrzna arogancja i bezczelność – straszne słowa, ale prawie każdy z nas, choćby odrobiną tych obrzydliwości jest skażony lub kuszony. Stąd właśnie płynie brak poczucia sacrum, hałaśliwość wobec Majestatu Boga. Jest jeszcze cała sfera wewnętrznego hałasu – zajęcia się sprawami tego świata – brak wewnętrznej modlitwy, skupienia. Tego nie da się wyleczyć inaczej jak gorliwą (koniecznie też zewnętrzną – słowną) modlitwą (np. częstym odmawianiem Różańca). Tu trzeba by rozpocząć temat rzeka, który przez wieki zgłębiali i opisywali ojcowie, doktorzy Kościoła, mistycy, i wielu wielu świętych. Trzeba czytać.

Na koniec dwa trochę sympatyczniejsze przykłady:
Pewien naprawdę świątobliwy kapłan zawsze skupiał się przed Mszą św. Ból mu sprawiały rozmowy. Miał problem, gdy przychodził do zakrystii – z wiadomych powszechnie powodów ciężko było o skupienie i ciszę – więc przychodził w ostatniej chwili, żeby nie dać się wytrącić ze świętej ciszy – aż takiego świętego sprytu musiał użyć!
Siostry z kościoła św. Marcina przy ul. Piwnej w Warszawie. Tam jest nawet techniczna cisza. Nie ma gadania, nawet jak świeca zgaśnie – wszystko załatwiają porozumiewawcze spojrzenia.

Reklamy

Posted on 11 grudnia 2014, in NADUŻYCIA!!! and tagged , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: