Neokatechumenat – prekursorem ohydy

Nie możemy o tym nie napisać. Zbyt długo (kilka lat) zmuszeni jesteśmy uczestniczyć w nabożeństwach i modlić się w kościele zniszczonym przez tę sektę. Ktoś złośliwie ma już na końcu języka: „nikt was nie zmusza, idźcie modlić się gdzie indziej”. Tak się składa, że do baku samochodu trzeba lać paliwo, a nie wodę, a w zasięgu roweru czy nóg jest tylko ten kościół. A prawa do modlenia się przy naszym Panu nie damy sobie łatwo odebrać! Tak, od strony ludzkiej ekonomia (koszty dojazdu) jest jedyną przyczyną, dla której korzystamy z „usług” tej konkretnej świątyni tu opisywanej. Druga przyczyna, znacznie ważniejsza (od strony Bożej), której się mocno domyślamy, to ekspiacja. Bo tak straszne zniewagi i profanacje Najświętszego Sakramentu domagają się zadośćuczynienia, wynagrodzenia.

W owym kościółku (wiejska parafia w centrum Polski) trzeba modlić się z zamkniętymi (dosłownie) oczami – żeby się nie zarazić trującą symboliką.

Kilkanaście lat temu przebudowany kościół na nowo w sensie sakralnym na modłę „neo” stracił niemal zupełnie swój tradycyjny sakralny wymiar. Wygląda jak protestancki zbór, z tym że gorzej, bo w protestanckiej świątyni jest przynajmniej na honorowym miejscu porządny krzyż. Tu go nie ma. Jest niewielki, mocno stylizowany (podejrzanie) krzyż neokatechumenatu. Nad tabernakulum nie ma nawet takiego małego krucyfiksu – a w jego miejscu dziwadło, jakaś książeczka….

Tabernakulum przeniesione do bocznej nawy, obok ławki ustawione do niego tyłem, tak że w odległości zaledwie 2-3 metrów różne persony do Pana Jezusa wypinają się zadkami… Brak porządnej drogi krzyżowej na ścianach (są jakieś mało czytelne i brzydkie, nowoczesne „arcydzieła”). Są rzeczywiście dwa porządne obrazy katolickie w bocznych nawach i to wszystko. Obraz głównego Patrona kościoła św. Stanisława w poniewierce, w mrocznej kruchcie, bokiem. Jest jeszcze naprawdę piękny obraz Matki Bożej fatimskiej – też trafił do kruchty i to tak że nikt go nie widzi. Z dobrych rzeczy to wszystko.

Najgorsze są witraże – podobno wymyślone przez samego Kiko. Obrzydliwe, pełne niepokoju dziwnych geometrycznych symboli kojarzących się z okultyzmem. Wysoko na ścianach są neońskie freski – trzeba czy nie trzeba z dominacją koloru czarnego i czerwonego (satanizm?).

„Najlepsze” jest prezbiterium. Żywcem loża masońska. Wrażenie takie sprawia wielki tron celebransa z okolicznymi w półkole ustawionymi tronami. Ołtarz w stylu stołu uczty, a właściwie nie ołtarz, tylko stół np. nadający się na imprezę.

Chaotycznie opisuję, bo nie jest to praca doktorska na temat „Dewastacja sacrum tu czy tam”, tylko spojrzenie człowieka, który ma mdłości i który nie może już dłużej na tę ohydę patrzeć.

Do kompletu przed Panam Jezusem ukrytym w tabernakulum mało kto tu przyklęka, celebrans i służba liturgiczna nigdy (raz przyjechał rekolekcjonista, który jako jedyny to czynił) – nawet na początku i końcu Mszy św. Nigdy. Za to z wielką i nabożną czcią składany jest hołd… nie!!! Nie ołtarzowi!!!! Tylko chyba temu tronowi (a la masoneria) celebransa, albo ścianie, albo wschodowi słońca, albo – kto to wie?

I jeszcze, może nawet straszniejsze. W kościele, choć jest kilku kapłanów, są używani nadzwyczajni szafarze. I prawie czarne msze neokatechumenatu. No bo jak inaczej nazwać zbiorową profanację przez trzymanie dłuższy czas konsekrowanej Hostii na dłoniach? Oni to nazywają „pieszczenie”. Nawet kapłan nie ma kanonicznego pozwolenia na taki akt „pieszczoty”. Ma obowiązek w taki sposób manewrować Hostią, by jak najmniej okruszków dostało się poza dwa palce. A tu świeccy, z dłoniami nieraz brudnymi od rozwiązłości, a czasem grzechów przeciw naturze, gorzej – bo nieraz świętokradzko bez spowiedzi…. „pieszczą, pieszczą”… Dość, mam mdłości, gdy o tym piszę.

Przypomina mi się fragment Męki naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nieznany, opowiedziany tylko mistyczce Marii Valtorcie. Gdy Jezus był na przesłuchaniu u Heroda, ten, zanim Nim wzgardził zaproponował Jezusowi… kobiety…. Wiadomo jakie. Otóż Pana Jezusa rozwiązano i przyprowadzono rozpustne, prawie nagie tancerki. Nie tylko tańczyły. Swoimi rozpustnymi ciałami nawet Go dotykały. Co wtedy wycierpiał Najczystszy z synów ludzkich??? A co teraz cierpi??? – przecież w Eucharystii jest Jego prawdziwe Ciało!!!

Wróćmy do tematu artykułu. Czyż to nie jest początek ohydy spustoszenia zapowiedzianej np. u proroka Daniela?! Czyż Bóg obecny w Sakramencie Miłości, który jest coraz bardziej profanowany, nie odbierze w końcu swojej Obecności w tabernakulach? Kogo wtedy będziemy czcić i do kogo się modlić?

Posted on 29 Maj 2019, in NADUŻYCIA!!! and tagged , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Jezus nas dziś bardzo wyraźnie ostrzega: „Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem”. Noekatechumenat to sekta która rozwija się jak rak. Pod pozorami dobra kieruje się podstępem wdziera głęboko w struktury Kościoła Katolickiego. Tu wszystko jest pozorem. Loża masońska ma w Kościele swoich współpracowników i Kiko Arguello jest ich wspaniałym fałszywym prorokiem, który może burzyć i niszczyć pod przykrywką wspólnoty, „statutów”, odnowy i wielkich pozorów dobra. Bóg jednak jest wierny a bramy piekielne Kościoła nie przemogą i nie pozwoli aby jego wybranym stałą się krzywda.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: